100. rocznica Bitwy Warszawskiej. Czy Polacy byliby teraz gotowi umierać za ojczyznę? Bardziej niż Niemcy

Piotr Guzik
Piotr Guzik
Na okazję 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej przeprowadzono badanie dotyczące tego, jak wiele Polacy byliby skłonni poświęcić w razie ataku ze strony innego państwa. Sprawdzono m.in. jak wielu byłoby skłonnych oddać swoje życie oraz czy zostaliby z rodziną na miejscu, czy też woleli uciekać poza granice Polski. Uczestnicy badania okazali się też mocno podzieleni w temacie przywrócenia zasadniczej służby wojskowej.

Badanie przeprowadziły grupa Defence24 oraz fundacja IBRiS. Jak wskazują autorzy badanie, jego celem była "identyfikacja postaw patriotycznych i proobronnościowych Polaków oraz społeczeństw krajów regionu". Podobne badanie przeprowadzono w 2016 roku, kiedy Rosja dokonała aneksji Krymu oraz podczas intensywnej walki z ISIS. Rok 2020, w którym przypada 100. rocznica Bitwy Warszawskiej, uznano za doskonałą okazję do ponownego badania. Oprócz Polski przeprowadzono je też wśród obywateli sześciu państw: Litwy, Łotwy, Estonii, Niemiec, Czech i Słowacji.

W badaniu udział wzięło łącznie blisko 7 tysięcy osób. Ankieterzy przepytali ponad dwa tys. osób z Niemiec, po ponad tysiąc w Polsce, Czechach i na Słowacji oraz po 500 na Litwie, Łotwie i Estonii.

W badaniu respondentom zadano pytania w kilku tematach. Pierwszym były działania, jakie by podjęli, gdyby ich kraj został zaatakowany przez inne państwo. W ten sposób udało się określić jak chętnie obywatele danego państwa staraliby się zabezpieczyć byt rodziny na miejscu, ile próbowałoby znaleźć bezpieczne miejsce na terenie kraju, a ilu próbowałoby uciec zagranicę.

Określono też jak chętnie mieszkańcy poszczególnych krajów zgłaszaliby się do formacji wojskowych bądź paramilitarnych, ile oraz co byliby w stanie poświecić dla obrony swojego kraju, a także od kogo oczekują ochrony.

Z badania wynika, że Polacy znacznie bardziej, niż mieszkańcy pozostałych państw, byliby skłonni oddać życie za kraj. Chętnie zgłaszaliby się też do formacji paramilitarnych, choć jednocześnie uważają, że to nie na nich powinien spoczywać ciężar odpowiedzialności za obronę kraju. Sporo Polaków uważa też, że kraju powinni bronić wszyscy mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat.

Jak na tym tle, a także w innych tematach Polacy wypadają na tle innych krajów? Sprawdź w galerii!

Sprawdzono też obywatele którego kraju czują się najbardziej narażeni na napaść innego państwa. Okazało się, że Polacy są w czołówce, ale liderem pod tym względem okazuje się inny kraj nadbałtycki.

W pytaniach zadawanych już tylko Polakom poruszono też temat oceny funkcjonowania Wojsk Obrony Terytorialnej, a także przywrócenia zasadniczej służby wojskowej. W tej drugiej kwestii respondenci byli niezwykle podzieleni. Więcej na ten temat również w powyższej galerii.

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antywojenny

Moje życie jest za cenne by zginąć za rządzących którzy te wojny rozpętują. Jeszcze nigdzie na świecie żaden zwykły szarak wojny nie rozpętał tylko elita rządząca która w razie W... ucieka z kraju łącznie ze swoją rodziną i z zagranicy chce by dalej za nich walczyli. Normalnie to w kraju nic nie należy do ciebie jakby zaistniała taka potrzeba to prawo cię wywłaszczy i tylko naiwni walczą o coś co nie ich. I jeszcze zginiesz z broni na której twoji rządzący przez export się na niej wzbogaciło.

M
Marek Nowak

Nie byłbym skłonny walczyć za ten obes... y pisoski rząd, za tego beznadziejnego marionetkowego tzw. prezydenta, za władzę która jest represyjna. Niech idą za nich walczyć wszystkie lenie mundurowe służalcze wobec pisu, włącznie z piso-milicją.

Mógłbym walczyć za Polskę, ale nie za obecny bolszewizm.

P
Polakko ale nie na zabój

A w życiu! Za co? Żeby politycy mogli pławic się w luksusach, a lud ginąć na wojnie? Nigdy!

G
Gość

Powinno być przynajmniej jak w Szwajcarii - co roku na miesiąc "wycisku" - nie siedzenia w koszarach przy smartfonie .

Muszą przejść surową musztrę, ćwiczenia w terenie, umiejętność obsługi kilku rodzajów broni, jazdy pojazdami wojskowymi. Do 34 roku życia to 24 miesiące ćwiczeń - wystarczy. Potem to już okresowe przypomnienie "swojego wyszkolenia". W Szwajcarii funkcje obronne spełnia przede wszystkim świetnie wyposażona obrona cywilna. Pobór dotyczy wszystkich zdrowych mężczyzn między 19. a 34. rokiem życia. Wszyscy poborowi najpierw przechodzą kilka tygodni specjalnego przeszkolenia wojskowego, a następnie co roku są wzywani na miesięczne ćwiczenia. Żołnierz do rąk dostaje też broń palną, którą zabiera ze sobą do domu. Według strategii obronnej Berna wojsko musi być zdolne do przeprowadzenia pełnej mobilizacji w ciągu 72 godzin.

Wszystko to sprawia, że Szwajcaria należy do krajów z największą ilością broni palnej w przeliczeniu na mieszkańca. Według niektórych szacunków w szwajcarskich domach znajduje się obecnie od 2,3 do 4,5 mln broni palnej. Szwajcaria od lat konsekwentnie redukuje liczebność swojej armii. O ile na początku lat 80. Szwajcaria miała jeszcze 800 tys. aktywnych żołnierzy, o tyle obecnie wojsko liczy 135 tys. osób. Jest to jednak i tak więcej niż siły zbrojne Austrii, Norwegii, Finlandii i Szwecji razem wzięte.

https://forsal.pl/artykuly/733943,sluzba-wojskowa-w-szwajcarii-wciaz-cieszy-sie-duzym-poparciem.html

G
Gość

kolejna celebrytka wstydzi się Polski, kiedy wyjedzie ?

https://telewizjarepublika.pl/anna-wyszkoni-boi-sie-i-wstydzi-quottakiej-polskiquot,99877.html

M
Maggi2

Na pierwszy front wysłałbym aktywistów z LGB aby pokojową manifestacją, flagą będąca symbolem pojednania zapobiegli rozlewowi krwi

M
Marek
15 sierpnia, 09:57, Gość:

Nie, nie byłbym skłonny. Niech umierają posłowie, sędziowie, lekarze, prezesi spółek i wszelka swołocz na państwowych stołkach i partyjni przywódcy. Jak będę tyle zarabial co na stanowisku robotniczym co w np Norwegii i bedzie mnie na tyle stać co np Norwega to moze będe umierał.

W 1920 roku była walka o to by zarabiać jakiekolwiek pieniążki w Polsce, a nie jak na bolszewickim syberyjskim kołchozie pod groźbą rozstrzelania za niewypełnienie obowiązku kraju rad....

Teraz nam grożą LGBT i trzy strzały. Ja jestem gotów ryzykować swoje życie, by nigdy ponownie nie doszło do bolszewizmu.

Dodaj ogłoszenie