23-latek spod Brzegu zabił nożem swojego brata. "Kuba wymuszał pieniądze. Groził mi i mamie"

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Proces Marka U. rozpoczął się w czwartek (18.11) przed Sądem Okręgowym w Opolu. 23-latkowi grozi od 8 lat więzienia nawet do dożywocia.
Proces Marka U. rozpoczął się w czwartek (18.11) przed Sądem Okręgowym w Opolu. 23-latkowi grozi od 8 lat więzienia nawet do dożywocia. Mirela Mazurkiewicz
Udostępnij:
Oskarżony twierdzi, że poszedł uspokoić brata, który zaczął demolować mieszkanie. Wtedy ten miał się na niego zamachnąć hantlem do ćwiczeń. - Nie wiem, czy ja go dźgnąłem, czy on się na ten nóż nadział sam - mówił przed sądem 23-letni Marek U.

Rodzina U. mieszkała w Przylesiu pod Brzegiem. W domu nie działo się dobrze. Nieraz zdarzało się, że musiała interweniować policja. Dramat rozegrał się wczesnym popołudniem, 5 lutego 2021 roku.

- Tego dnia siedziałem w pokoju przed komputerem. W pewnym momencie usłyszałem straszny huk. Pod pretekstem wyjścia do łazienki zapytałem Kubę, co robi. On stwierdził, że rozpie...la tę ruderę - relacjonował przed Sądem Okręgowym w Opolu 23-letni Marek U.

Jego proces ruszył w czwartek (18.11).

Młody mężczyzna napisał mamie, że brat demoluje mieszkanie. Z jego relacji wynika, że hałas był coraz donośniejszy, co wskazywało na to, iż agresor nie zamierza się uspokoić.

- Wyszedłem z pokoju. Kuba był w łazience i uderzał metalową rurką od hantla na oślep. Chciałem go złapać oburącz, żeby się uspokoił, ale odepchnął mnie tak, że upadłem. On zamachnął się tą rurką, ale uderzył w powietrze, a później ruszył w moją stronę - wyjaśniał oskarżony. - Wstałem i podniosłem leżący obok pieca w kuchni nóż. Myślałem, że on się przestraszy. Nie wiem, czy ja go dźgnąłem, czy on się na ten nóż nadział sam.

Mężczyzna otrzymał dwa ciosy nożem kuchennym w klatkę piersiową oraz w brzuch. Pomocy próbowała mu udzielić ciocia, mieszkająca w tym samym budynku, ale bezskutecznie. Zmarł kilkadziesiąt minut później na miejscu zdarzenia.

Marek U. nie mówił wówczas policjantom, że został zaatakowany przez brata. - To były emocje, stres - tłumaczył przed sądem.

Jakub, jak wyniki z relacji brata, kilka lat wcześniej zaczął intensywnie ćwiczyć formę. Zdarzało mu się demolować mieszkanie, zniszczył m.in. szafkę i telewizor.

- On najczęściej tak się zachowywał po narkotykach albo jak ich nie miał. Dostał pracę w fabryce, ale popracował miesiąc. Ja pracowałem dorywczo i dla świętego spokoju dawałem mu pieniądze, podobnie jak mama i tata - wyjaśniał. - Kuba potrafił zdobyć pieniądze. Wmuszał, groził. Relacje z mamą miał napięte. Obrażał ją. Mówił np. że jest nieudacznikiem albo że dała mu chu..we geny.

Ojciec młodych mężczyzn, choć nie mieszkał z nimi, przyznaje, że z Jakubem był kłopot. - Niejednokrotnie dzwoniła do mnie moja była partnerka. Prosiła, żebym przyjechał. Ja po tych telefonach zazwyczaj jeździłem do Przylesia. Rozmawiałem z Jakubem, ale on nie chciał się zwierzać. Wydaje mi się, że on miał żal do swojej matki, że dzwoniła na niego na policję - mówił prokuratorowi. Przed sądem stwierdził, że nie wiedział, iż syn ma problem z narkotykami.

Oskarżony Marek U., choć opisał, co się wydarzyło feralnego dnia, nie przyznał się do winy. Za zabójstwo grozi mu od 8 lat więzienia nawet do dożywocia.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie