23-latek spod Brzegu zabił nożem swojego brata. Sąd skazał go na 8 lat więzienia

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Proces Marka U. z Przylesia w gminie Olszanka toczył się przed Sądem Okręgowym w Opolu. 23-latek nie przyznał się do winy, choć opisał, co się wydarzyło feralnego dnia w domu.
Proces Marka U. z Przylesia w gminie Olszanka toczył się przed Sądem Okręgowym w Opolu. 23-latek nie przyznał się do winy, choć opisał, co się wydarzyło feralnego dnia w domu. Mirela Mazurkiewicz
Udostępnij:
Oskarżony twierdzi, że poszedł uspokoić Jakuba, bo ten zaczął demolować mieszkanie. Wtedy brat miał się na niego zamachnąć hantlem do ćwiczeń, więc Marek chwycił za nóż i zabił. Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że 23-latek działał z zamiarem ewentualnym, czyli godził się z tym, że jego brat może ponieść śmierć.

- Tego dnia siedziałem w pokoju przed komputerem. W pewnym momencie usłyszałem straszny huk. Pod pretekstem wyjścia do łazienki zapytałem Kubę, co robi. On stwierdził, że rozpie...la tę ruderę - relacjonował 23-letni Marek U. przed Sądem Okręgowym w Opolu, gdzie toczył się jego proces.

Rodzina U. mieszkała w Przylesiu pod Brzegiem. W domu nie działo się dobrze. Nieraz zdarzało się, że musiała interweniować policja. Dramat rozegrał się wczesnym popołudniem, 5 lutego 2021 roku.

Krótko przed feralnymi wydarzeniami Marek wysłał mamie wiadomość, że brat demoluje mieszkanie. Z jego relacji wynika, że hałas był coraz donośniejszy, co wskazywało na to, iż agresor nie zamierza się uspokoić.

- Wyszedłem z pokoju. Kuba był w łazience i uderzał metalową rurką od hantla na oślep. Chciałem go złapać oburącz, żeby się uspokoił, ale odepchnął mnie tak, że upadłem. On zamachnął się tą rurką, ale uderzył w powietrze, a później ruszył w moją stronę - wyjaśniał oskarżony. - Wstałem i podniosłem leżący obok pieca w kuchni nóż. Myślałem, że on się przestraszy. Nie wiem, czy ja go dźgnąłem, czy on się na ten nóż nadział sam.

Padły dwa ciosy nożem kuchennym w klatkę piersiową oraz w brzuch. Jakub zmarł kilkadziesiąt minut później, mimo, że mieszkająca w tym samym budynku ciocia próbowała go ratować.

Marek U. nie mówił wówczas policjantom, że został zaatakowany przez brata. Przed sądem tłumaczył to stresem i emocjami.

Jakub, jak wynikało z relacji brata, kilka lat wcześniej zaczął intensywnie ćwiczyć formę. Zdarzało mu się demolować mieszkanie, zniszczył m.in. szafkę i telewizor.

- On najczęściej tak się zachowywał po narkotykach albo jak ich nie miał. Dostał pracę w fabryce, ale popracował miesiąc. Ja pracowałem dorywczo i dla świętego spokoju dawałem mu pieniądze, podobnie jak mama i tata - wyjaśniał oskarżony. - Kuba potrafił zdobyć pieniądze. Wmuszał, groził. Relacje z mamą miał napięte. Obrażał ją. Mówił np. że jest nieudacznikiem albo że dała mu chu..we geny.

Ojciec młodych mężczyzn, choć nie mieszkał z nimi, twierdził, że próbował rozmawiać z synem, ale ten nie był skory do zwierzeń.

- Wydaje mi się, że on miał żal do swojej matki, że dzwoniła na niego na policję - mówił prokuratorowi. Przed sądem stwierdził, że nie wiedział, iż syn ma problem z narkotykami.

Marek U., choć opisał, co się wydarzyło feralnego dnia, nie przyznał się do winy. Za zabójstwo groziło mu od 8 lat więzienia nawet do dożywocia. Sąd wymierzył mu karę 8 lat. Uznał przy tym, że 23-latek działał z zamiarem ewentualnym, czyli zadając ciosy godził się z tym, że jego brat nie przeżyje.

Wyrok nie jest prawomocny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Kargule i Pawlaki - ciąg dalszy.
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie