Padłe ptaki znaleźli pracownicy wrocławskiej poczty w przesyłkach nadanych z Głuchołaz. Sprawę wyjaśnia policja i sama Poczta Polska.

Padłe kury znaleźli pracownicy wrocławskiej sortowni pocztowej. Były w paczkach nadanych z Głuchołaz do Jeleniej Góry.

- Przesyłki umieszczone były w kartonach z wyciętymi otworami zapewniającymi dostęp do powietrza i zostały oznaczone etykietami „ostrożnie” - mówi Justyna Siwek, rzecznik Poczty Polskiej. - Sprawdzamy czy kartony były dostosowane do zawartości.

Żywe ptaki domowe, na przykład kury czy gołębie można nadawać pocztą, która jest zobligowana do dostarczenia takich przesyłek w ciągu 24 godzin.

Przesyłka musi być jednak odpowiednio przygotowana i zabezpieczona, np. wyłożona materiałem chłonącym wilgoć. Odpowiada za to nadawca.

Tę feralną przesyłkę oprócz pracowników poczty sprawdza także policja we Wrocławiu, zawiadomiona przez organizacje ekologiczne. O sprawie dowiedziała się także policja w Głuchołazach, która podjęła już „czynności operacyjne”.

- To prawdopodobnie nadał jakiś drobny hodowca - komentuje właściciel dużej fermy w powiecie nyskim. - My swoje kury przekazujemy nabywcy na miejscu, albo na giełdzie zwierząt.

Część przesyłki przeżyła transport. Jak zapewnia rzeczniczka poczty, żywe ptaki napojono i w okratowanym kontenerze dostarczono do adresata.

Rośnie PŁACA MINIMALNA