75 lat temu wybuchła II wojna światowa. Zobacz unikatowe zdjęcia z Olesna

Mirosław Dragon
Jest 25 sierpnia 1939 roku. Żołnierze niemieckiej armii przemieszczają się w stronę granicy z Polską. Większa część dzisiejszego powiatu oleskiego leżała wówczas w granicach Niemiec. Granicę wyznaczała Liswarta i Prosna.
Jest 25 sierpnia 1939 roku. Żołnierze niemieckiej armii przemieszczają się w stronę granicy z Polską. Większa część dzisiejszego powiatu oleskiego leżała wówczas w granicach Niemiec. Granicę wyznaczała Liswarta i Prosna. Zbiory Adelheid Glauer, oprac. Mirosław Dragon
Jak wyglądał początek II wojny światowej w ówczesnym niemieckim Rosenbergu, można zobaczyć na zdjęciach ze zbiorów Adelheid Glauer, znawczyni historii Olesna.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Eurofighter

Do Pani AG,

U nos i u moich moich Krewnych boly tys te Arbeitsmaide, a na Poledniy modloly sie "Der Engel des Herren" bo u nos bol taki zwyczaj, nawet na Polu i jest dalyj...

Wsrod tych Arbeitsmaiden boly Katholiki, Evangeliki i Atheisty. Od Atheisty nie idzie oczekiwac, zeby sie modlol i miol szacunek do  swiyntych Rzeczy!

Jeszcze mom cos do tego Tymatu, ze takiy "Obozy" powstowaly nojczynsciyj w nadgranicznych Miyjscowosciach. To jest nieprowda, ze nojczynsciyj tam, bo o wiella pryndzyj boly takiy Arbeitslagr'y i nieyno przi Granicy!

 

A
AG
Do p. Zbigniewa i Obserwatora,
nie bardzo wiem jak wstawić dalsze zdjęcia z Praszki, Zawisny i Borek.
Może kiedyś przy okazji pokażę...
W pamiętniku jest wklejona modlitwa "Ojcze Nasz...", skomponowana i dostosowana do ówczesnego czasu..., chyba dla katolika jest "grzechem" ją czytać!
W Albumie "Rosenberg OS, in alten Ansichtskarten und Fotografien 1897-1945", str. 221, można również zobaczyć zdjęcie z Albumu obozu.
E
Eurofighter
W dniu 03.09.2014 o 22:39, AG napisał:

Liczba dziewcząt pracujących w obozach, zgodnie z ogłoszonym rozporządzeniem, miała wynosić 100 000 tys. Celem służby było kształcenie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę.W obozie w Borkach były dziewczęta z dużych miast tj.: Wrocław, Hamburg i Berlin.Pomagano rolnikom w pracach polowych i domowych, szczególnie wielodzietnym rodzinom, w których ojciec musiał pójść na front. Wiadomo, że przez wojnę cierpiały najbardziej matki, dzieci i młode kobiety.Pamiętnik uczestniczki obozu zawiera wiele zdjęć z życia i imprez z mieszkańcami Borek i okolicy. W niedzielne popołudnia urządzali dla mieszkańców wioski imprezy tzw. „kolorowe wieczory”. Nie wolno im było spożywać jedzenia u gospodarzy, u których pracowali. Po pracy wspólnie jedli w obozie. Zabroniono im chodzić do kościoła itp.

 

Te Obozy jak wy to nazywota nieboly zodnym Wiynziyniym jak niektorzi tu myslom!

Arbeitsmaiden, tak nazywano te Dziolchy ktore jak chcialy studiowac musialy przyjs conajmniyj 1/2 Roczno Praktyka...

Im Landkreis Rosenberg nie yno we Brückenort boly te Lager'y dla prziszlych Studyntkow, ale jeszcze we Heidelsdorf i Albrechtsdorf. Niemialy zodnych Zakazow jak wy tam to opisujeta. Mogly chodzic do Kosciola i dostowaly Jedzyniy tam kaj robioly! Do Gospodorzy dojyzdzaly na Kolach (Rowery jak by ktos niepojon), ktore dostaly od Panstwa.

Po Wojnie Lager we Albrechtsdorf wtedy juz Wojciechow, Poloki przerobiyli na Arbeitslager Wienzienny, Zbrodniarze Polskiy!!!

G
Gość
W dniu 06.09.2014 o 01:43, Siergiej napisał:

Oj jaka biedna młodzież niemiecka, musiała pracować.....Mam rozumieć, że nikt z Polski nie tyrał przymusowo u niemieckich gospodarzy?

 

 

Kto pisze cos ze biedna mlodziez niemiecka bucu jeden ?

S
Siergiej

Oj jaka biedna młodzież niemiecka, musiała pracować.....

Mam rozumieć, że nikt z Polski nie tyrał przymusowo u niemieckich gospodarzy?

Z
Zbigniew

Czy w Pani zbiorach zachowały się zdjęcia z obozu z Zawisny? albo wogóle zdjęcia z  Zawisny i Praszki ??

D
Daniel
W dniu 01.09.2014 o 23:34, Dr. Ch. napisał:

Trochę nie rozumię, co mają te zdjęcia z początkiem II. wojny do czynienia? Wojny na tych zdjęciach nie widać

 

Wojna ma różne oblicza. Ojciec na froncie a młode dziewczyny miały przejąć jego zadania na gospodarstwie. Czy n.p. panna z Wrocławia miała o takiej pracy pojęcie to inna sprawa. Wtedy o zgodę nikt nie pytał. I tak przyjemniejsza robota jak sanitariuszki w lazarecie.

o
obserwator
W dniu 03.09.2014 o 22:39, AG napisał:

Liczba dziewcząt pracujących w obozach, zgodnie z ogłoszonym rozporządzeniem, miała wynosić 100 000 tys. Celem służby było kształcenie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę.W obozie w Borkach były dziewczęta z dużych miast tj.: Wrocław, Hamburg i Berlin.Pomagano rolnikom w pracach polowych i domowych, szczególnie wielodzietnym rodzinom, w których ojciec musiał pójść na front. Wiadomo, że przez wojnę cierpiały najbardziej matki, dzieci i młode kobiety.Pamiętnik uczestniczki obozu zawiera wiele zdjęć z życia i imprez z mieszkańcami Borek i okolicy. W niedzielne popołudnia urządzali dla mieszkańców wioski imprezy tzw. „kolorowe wieczory”. Nie wolno im było spożywać jedzenia u gospodarzy, u których pracowali. Po pracy wspólnie jedli w obozie. Zabroniono im chodzić do kościoła itp.

 

Czy można by zobaczyć te zdjecia? Pochodzę z Borek, może dopatrzył bym sie na nich swoich krewnych?

A
AG

Liczba dziewcząt pracujących w obozach, zgodnie z ogłoszonym rozporządzeniem, miała wynosić 100 000 tys. Celem służby było kształcenie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę.
W obozie w Borkach były dziewczęta z dużych miast tj.: Wrocław, Hamburg i Berlin.
Pomagano rolnikom w pracach polowych i domowych, szczególnie wielodzietnym rodzinom, w których ojciec musiał pójść na front. Wiadomo, że przez wojnę cierpiały najbardziej matki, dzieci i młode kobiety.
Pamiętnik uczestniczki obozu zawiera wiele zdjęć z życia i imprez z mieszkańcami Borek i okolicy. W niedzielne popołudnia urządzali dla mieszkańców wioski imprezy tzw. „kolorowe wieczory”. Nie wolno im było spożywać jedzenia u gospodarzy, u których pracowali. Po pracy wspólnie jedli w obozie. Zabroniono im chodzić do kościoła itp.

 

 

 

G
Gość
W dniu 02.09.2014 o 11:48, opek napisał:

fajnie-ruscy mmieli co i gdzie doopcyć

I tak doopcys potomku ruska do dziś !!! :P

G
Gość

Ja tam nie widzę żeby były one związane z Olesnem. Łąka jak każda inna, nawet ruska. Dajcie porządne zdjęcia jak chcecie artykuł pisać. A z wojny to one już nic nie mają, sfotografowali babki co na polu robiły i tyle. Tysiąc takich fotek po ołmie mam i też mogę napisać że w czasie wojny zrobione i to pierwszej!

o
opek

fajnie-ruscy mmieli co i gdzie doopcyć

f
franek

Czy w obozach były takie piękne sale ?

G
Gość

ach te zdjecia z obozow pracy umieszczone tutaj

czy w koncu nie zaczna ludzie pojmowac ze 

nazizm czyli narodowy socjalizm to byla wesja socjalozmu

( mimo ze lobby lewackie usiluje  nazizm przypisac prawicy)

nazizm, komunizm , maoizm  to rozne wersje socjalizmu.

 

 w polsce po wojnie  tez byly takie  obozy pracy w tym stylu,  

przeciez ohp  i zsmp to  byly do takich pomocy ja te tu na zdjeciach.

 

wracajac do wersji socjalizmow to przeciez wojny

 niemcy-rosja-1941-1945

rosja-chiny- starcia nad  rzeka ussuri,

wietnam-czerwoni kchmerzy z kampuczy 1975-1979

byly wojnami roznych wersji socjalizmu

o
obserwator

Pamiętam z opowiesci rodziców, że sierpien byl na tych terenach bardzo "nerwowym" miesiącem.Wojna wisiała w powietrzu.Starsi, ci co byli na pierwszej wojnie mówili, oczywiście bardzo cicho i tylko w zaufanych kręgach ( a często nie była to nawet najbliższa rodzina), że Niemcy wojnę przegrają.

Borki Wielkie były pełne wojska.Żołnierze podobno pomagali mieszkańcom na polach przy żniwach i wszyscy czekali kiedy się zacznie bo, że się zacznie nikt już nie wątpił.Miejsowi ludzie ukradkiem płakali. Zwłaszcza matki i żony widząc tych żołnierzy wysyłanych na front zdawały sobie sprawę, że niedługo ich synowie i meżowie tam pójdą.

 

Kiedyś przed laty rozmawiałem z mieszkańcem jednej z przygranicznych wiosek (po niemieckiej stronie w rejonie Bodzanowic oddalonej przysłowiowy rzut beretem od Liswarty) który opowiadal mi jak to w szafie wisiał mundur Wehrmachtu i broń a on z racji tego, że mieszkał kilkaset metrów od granicy, mógł być w domu i pomóc swoim przy żniwach.

Przypuszczam, że jego jednostka stała gdzieś w okolicy.Opowiadal mi jak trudno mu było pogodzić się z myślą, że w każdej chwili bedzie musiał pójść za granice na wojne.Przecież ci ludzie się znali.Granica nie była szczelna.Prowadzono handel wymienny i przemyt,utrzymywano bliskie kontakty.

Nie pamiętam czy ten człowiek brał w końcu udział w bezpośrednim natarciu, które ruszyło 1 września z Bodzanowic przez łaki i Liswarte na Czestochowę.

 

Ciekawy przypadek z początku wojny opowiadała moja mama ,która wtedy mieszkała w jednej z wiosek w okolicach Radłowa.

Na początku września jej brat, wtedy młody chłopak, wyredlywał ziemniaki na polu (nie mieli konnej kopaczki tylko radłem rozredlywano bruzdy by móc później pozbierać leżące na ziemi kartofle) w pewnym momencie na niebie pojawiły sie lecące stosunkowo nisko w kierunku niedalekiej granicy niemieckie samoloty.Chłopak, jak to chlopak, niewiele myśląc przewrócił radło i wycelowal w samolot.Jeden z pilotów musiał zauważyć wygłupy smarkacza, widział przeciez, że obok stoi koń i że radło to żaden karabin ale zawrócił i zniżywszy maksymalnie lot puścił krótką serię po polu.Chlopak blady i zes.any z płaczem pędęm ruszył do domu.

Tak to i dla niego zaczęła się wojna i szybko przekonal się, że to nie żarty.

 

Dodaj ogłoszenie