Adam Chodaczek, czyli krawiec elfów

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Zaktualizowano 
Adam Chodaczek: – Produkowanie kostiumów dla miłośników fantastyki to może być całkiem dobry biznes.
Adam Chodaczek: – Produkowanie kostiumów dla miłośników fantastyki to może być całkiem dobry biznes. Krzysztof Strauchmann
- Elfy, krasnale, orki to świetni klienci - uważa Adam Chodaczek z Prudnika. I założył firmę produkującą dla nich kostiumy i zbroje.

Do jego pracowni przyszedł kiedyś klient: - Chcę być nomadą. Surowym elfem z pustkowia, który nigdy nie widuje zieleni, ale często obcuje z dzikimi zwierzętami.

Projektował mu strój przez kilka miesięcy, szukając inspiracji w klimatach indiańskich. Potem przez kolejnych kilka miesięcy wykrawał, szył i zdobił wszystkie detale, wykorzystując najbardziej wymyślne techniki marszczenia skór połączone z klejeniem.

Inny klient chciał być Drizzt Do Urdenem, małym mrocznym elfem z książek amerykańskiego autora fantasy Salvatore. W książce postać stworzył rysownik Todd Lockwood. Adam sięgnął do pierwowzoru, ale przygotowując strój, musiał go przerobić po swojemu.

Kostium był tak skomplikowany, że szyli go we trzech. Zadowolony z efektu klient bez gadania zapłacił 13 tysięcy złotych. Kiedy Adam wystawił przebranie Do Urdena w internecie, na znanym portalu dewiantart.pl, posypały się nagrody i wyróżnienia. Odezwał się nawet z gratulacjami sam Todd Lockwood.

- Klienci rzadko kiedy mają precyzyjną wizję, jak ma wyglądać ich kostium. Mówią raczej o odczuciach, jakie powinien budzić - tłumaczy Adam Chodaczek. - Kostiumy muszą oddawać charakter postaci.

Krasnale noszą stroje o regularnych, symetrycznych kształtach. Ostre i geometryczne z obramowaniem o celtyckich wzorach. Elfy preferują stroje bez załamań, pływające jak liść w ruchu. Muszą być gęste od ozdób, bo przecież wykonują je istoty żyjące tysiąc lat, które potrafią przelać na swoje zbroje artystyczną pasję.

Orki są brutalne i niezdarne, szyją swoje zbroje z byle czego i niedbale. Zaś zbroja kapłana Sigmara przypomina rycerskie, ale ma dodatkowo symbole wiary, pieczęcie czystości z inkantacjami.

Rzemieślnik improwizacji

Krawiec elfów zaczynał 12 lat temu od wywijania mieczem na spotkaniach bractwa rycerskiego w Oławie. Szybko zaczął się bawić w średniowiecznego rzemieślnika, bo w tamtych czasach, w dawnej epoce, wszystko trzeba było sobie zrobić samemu.

Tylko surowiec można było kupić w hurtowni.
- Poszedłem do szewca, żeby mnie nauczył szycia butów, ale ten mnie spławił ze śmiechem, że nie mam wykształcenia - opowiada Adam. - Zacząłem próbować sam, na zasadzie obserwacji, prób i błędów. Jeżdżąc po Wrocławiu, w tramwajach gapiłem się, jakie ludzie noszą buty, jak są skrojone i zszyte. Potem trochę fachowej wiedzy pojawiło się w internecie.

Wyspecjalizował się w butach. Przez osiem lat klepał średniowieczne obuwie dla siebie i znajomych, którzy podrzucali mu skórę do przerobu. Nauczył się też podstaw ślusarstwa, żeby samemu zrobić klamrę, zamocować pasek czy metalowe zdobienie.

Bractwa rycerskie zachowują maksymalną wierność epoce. Trzymają się wzorów, dawnych technik i zasad produkcji. Po kilku latach Adam poczuł, że ta wierność go ogranicza, a on chce dać upust swojej wyobraźni twórczej. Nawiązał więc pierwszy kontakt z bractwami fantastycznymi i odwiedził pierwsze larpy - organizowane przez nich gry terenowe.

Tam kostiumy są bardziej wymyślne, fantastyczne, uczestnicy gier zakładają dodatkowo protezy zmieniające swój wygląd. W Polsce jest dziś kilka tysięcy miłośników gier fantastycznych i to środowisko stale rośnie w siłę. Mają kilka sztandarowych larpów, na które potrafią się zjechać z całego kraju.

Na Opolszczyźnie największym, najbardziej znanym jest larp Sorontar, organizowany przez młode środowisko z Głogówka i okolic. Za dwa tygodnie, 13 sierpnia, dwustu uczestników zjedzie się do zamku w Głogówku, a potem przeniosą się do lasu pod miastem, żeby przez trzy dni odgrywać swój teatr improwizacji.

Mistrz gry rozdzieli role, wprowadzi w fabułę, a potem wszystko potoczy się żywiołowo. Adam Chodaczek i jego pracownia pomagają ubrać uczestników Sorontaru, wyposażyć w rekwizyty scenerię gry. Pomagali też nakręcić film krótkometrażowy, wprowadzający do przedstawienia.

- Przez dziesięć lat mogłem obserwować, jak rozwija się ruch bractw rycerskich w Polsce - opowiada Adam Chodaczek. - Dawniej wystarczyło mieć białe prześcieradło z namalowanym krzyżem i pas wojskowy dziadka, żeby krzyczeć: Jestem Krzyżakiem! Dziś pod Grunwaldem zbierają się rycerze ubrani i wyekwipowani sto razy lepiej niż ekipa niejednego filmu historycznego.

Ich kostiumy, zbroje kosztują grube tysiące, a do tego dochodzi cały ekwipunek obozowy: namioty, paleniska, stoły, nawet skrzynie i kufry. Fantastykę czeka ta sama droga rozwojowa, ale ma jeszcze większą siłę napędową w postaci gier komputerowych, filmów i literatury fantasy. Rycerzy napędza tylko ich własne zamiłowanie do historii.

Prudnicka manufaktura

- Trzy lata temu doszedłem do wniosku, że produkowanie kostiumów dla środowiska miłośników fantastyki to może być całkiem dobry biznes - opowiada młody przedsiębiorca z Prudnika, który wcześniej imał się kilku szkół i zawodów, zupełnie nie związanych z jego hobby.

Studiował nawet przez jakiś czas rzemiosło artystyczne na jednej z wrocławskich uczelni, ale szybko się zorientował, że właściwie to on powinien w tej szkole wykładać obróbkę skóry. Jako bezrobotny wystąpił do urzędu pracy o unijną dotację na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej.

Jego biznesplan uruchomienia pracowni szycia kostiumów fantastycznych zajął w konkursie 11. miejsce na 60 uczestników programu. Dostał 40 tys. zł dotacji, zarejestrował firmę "Farmerownia" i zaczął szyć. Sam. Po roku poszukał sobie asystenta.

Przez parę miesięcy osobiście wprowadzał go w tajniki produkcji. Kolega zaproponował jeszcze jednego chętnego do pracy, który amatorsko klepał sobie zbroję rycerską w domu. We trzech przestali się mieścić w wydzielonym na pracownię pokoju w mieszkaniu Adama.

W listopadzie ubiegłego roku "Farmerownia" przeniosła się do obszernych pomieszczeń na terenie byłych koszar w Prudniku. Prócz szefa zatrudnia już cztery osoby. Dodatkowo jeden student z Poznania przyjeżdża tu tylko po to, aby samemu zdobyć wiedzę.

- Pracownicy odciążyli mnie od części produkcji. Mogłem zająć się marketingiem - wspomina Adam Chodaczek. - Straciłem mnóstwo czasu, żeby wysłać swoją ofertę do każdego sklepu internetowego na Zachodzie, oferującego takie wyposażenie i kostiumy. Odpowiedziało mi może 5 procent rynku: 6 sklepów w Niemczech, 2 w Danii, 1 w Londynie, jeszcze jeden w Czechach i we Włoszech. Dziś to dla mnie główni odbiorcy. Wysyłam im 95 procent naszej produkcji. Reszta to indywidualne, nietypowe zamówienia, dzięki którym najbardziej się rozwijamy.

Na Zachodzie ten rynek z jednej strony coraz bardziej zdominowany jest przez producentów z Chin czy Indii, sprzedających masowo produkcję tańszą i prostszą. Na drugim biegunie są rzemieślnicy, artyści, kostiumolodzy, bardzo drodzy i bardzo profesjonalni. Adam Chodaczek ze swoją prudnicką manufakturą, ręczną produkcją powtarzalnych wzorów chce się wbić między nich klinem.

Oferuje produkt wyjątkowy, indywidualny za mniejsze pieniądze. Cennik? Najtańsze paski i bransoletki od 20 do 30 złotych. Te same z wymyślnymi, pracochłonnymi zdobieniami kosztują nawet 300. Zbroje od 400 zł do 2 tysięcy. Do sklepów w internecie wysyła zbroje za 1,3 tys. Oni sprzedają dwa razy drożej, ale zadowolonych klientów i tak nie brakuje. Kostium nie może być za drogi, bo przecież każdy uczestnik zabawy za rok czy dwa będzie chciał zmienić odgrywaną postać.

Film na miarę wyobraźni

Kolejnych pomysłów też Adamowi nie brakuje. Chce uruchomić knajpę fantasy, w środku personel złożony z elfów i rycerzy.

Pisze poradnik, jak sobie samemu zaprojektować i uszyć strój na grę czy turniej. Marzy mu się, że kiedyś dostanie propozycję życia, udział w realizacji filmu fantasy. Dla nowozelandzkiej grupy artystyczno-rzemieślniczej Weta Workshop przygotowanie scenografii do Władcy Pierścieni stało się przepustką do wielkiego świata.

Potrafili zgromadzić rzeszę ekspertów, grafików, projektantów, rzemieślników, kostiumologów, speców od efektów komputerowych żeby zbudować fantastyczny świat o niewyobrażalnej dotychczas skali i jednocześnie doskonały w każdym szczególe.

- Mam już pierwsze doświadczenia z filmem - opowiada Adam Chodaczek. - Niedawno zwróciła się do mnie ekipa polskiego metalowego zespołu Pathfinder o pomoc w przygotowaniu wideoklipu. Zrobiłem dla nich kilka kostiumów, kilka innych wypożyczyłem. Pieniędzy z tego nie było, ale figuruję w napisach końcowych.

Przygotowałem też strój dla znanego kulturysty Roberta Brunejki na jego sesję zdjęciową dla magazynu "CKM". Ma na sobie kostium w klimacie filmowego przeboju "Trzystu". Najtrudniej było dobrać mu bransoletę na rękę, bo takie ma grube ramiona, że pasowały tylko ozdoby z nogi.

Pomagałem też kręcić w Krakowie amerykański reality show, w którym uczestnicy przenieśli się do czasów średniowiecza. W ciągu 2 nocy uszyłem dla nich 14 par butów, pojechałem do Krakowa, dopasowałem wszystko do aktorów i jeszcze sam wziąłem udział w przedstawieniu jako statysta.

Krawiec z Prudnika chce jeszcze podbić kolejne środowisko. Czarnymi kostiumami zamierza oczarować miłośników muzyki gotyckiej. To też niedługo będzie potężny rynek.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3