Agnieszka Holland o filmie "W ciemności"

Sławek / Wikipedia CC2.0
Agnieszka Holland
Agnieszka Holland Sławek / Wikipedia CC2.0
Spór między dobrem a złem, świadomy czy nieświadomy, toczy się we wnętrzu każdego z nas. Osobiście nie znam ludzi absolutnie złych i absolutnie dobrych - mówi Agnieszka Holland w rozmowie z Danutą Nowicką.

Agnieszka Holland

Reżyser filmowa i teatralna, autorka scenariuszy filmowych. Absolwentka szkoły filmowej w Pradze. Pierwsze filmowe realizacje razem z Krzysztofem Zanussim i Andrzejem Wajdą. Debiutancki samodzielny film - "Aktorzy prowincjonalni", nagrodzony FIPRESCI na festiwalu w Cannes. Po nakręceniu kolejnych obrazów, "Gorączki" i "Kobiety samotnej", i wyjeździe z Polski pracowała w Niemczech, we Francji i USA. Ważniejsze realizacje: "Europa, Europa", "Gorzkie żniwa", "Zabić księdza", "Kopia mistrza", "Plac Waszyngtona". Zatrudnia czołówkę polskich i światowych aktorów i znakomitych muzyków. Oprócz licznych nagród otrzymała trzy nominacje do Oscara. Obecnie mieszka we Francji, w Bretanii.

- Niedawno powiedziała pani, że trudno było nie ulec pokusie zrobienia filmu, którego akcja rozgrywa się po ciemku, a przecież ciemność to sytuacja bardzo niekomfortowa. Również dla widza...
- Ale ten wysiłek przekłada się na pewien rodzaj emocji i powoduje, że widz przeżywa podobnie jak bohaterowie. Oczywiście dla filmowca taki zabieg to szczególne wyzwanie i ryzyko, ale jeżeli się uda, przynosi niespodziewane efekty.

- Tytuł nazywa rzeczy po imieniu, jest także metaforą. Po 1939 r. dla wielu zapanowała ciemność.

- Mówi się nawet o "ciemnych czasach wojny", o "nocy okupacji", bo rzeczywiście ten czas, w którym objawiło się tyle zła, w pamięci potocznej jest czasem bez słońca i czasem czarno-białym. Ale oczywiście realność była złożona. Toczyło się życie codzienne, było lato, była miłość, były pierwsze jagody i truskawki. Film opowiada o sytuacji ekstremalnej, kiedy bohaterowie tak naprawdę nie mają wyboru. Żeby zyskać szansę na przeżycie, muszą zejść na dno piekła.

- Kręciła pani w Warszawie, Łodzi, Piotrkowie, w Berlinie, w Lipsku. Ani jeden kadr nie powstał we Lwowie, gdzie historia się zdarzyła.

- Dość rzadko udaje się kręcić film w prawdziwym miejscu, co byłoby najbardziej logiczne (jeśli to się zdarza, jestem bardzo szczęśliwa). Ponieważ mieliśmy niski budżet, szukaliśmy miejsc, które zapewniałyby mniejsze wydatki. W Niemczech kręciliśmy trochę "kanału" i trochę "hali"; Niemcy włożyli najwięcej pieniędzy w produkcję, więc u nich wypadało wydać najwięcej. Natomiast w Polsce szukaliśmy miejsc, gdzie można było odtworzyć wojenny Lwów, getto i kilka plenerów. W Łodzi kręciliśmy przede wszystkim w kanałach, które tam są fenomenalne.

- Niemcy włożyli najwięcej pieniędzy, a zostali potraktowani najbardziej bezwzględnie...

- Nie kręciłam filmu o dobrym Niemcu. Pozytywnym bohaterem w moim przypadku jest Polak. Proszę jednak zauważyć, że największym zagrożeniem jest dla niego Ukrainiec, zagrany przez Michała Żurawskiego. To on kieruje częścią likwidacji getta, namawia Sochę, by jak najszybciej odnalazł ukrywających się w kanałach Żydów, to on chce go zastrzelić. Jest zafascynowany Niemcami, jak wielu Ukraińców.

- Już na wejściu mówi...

- ... że Niemcy to najlepsza rzecz, jaka mogła się zdarzyć. W pewnych kręgach ukraińskich to było dość powszechne przekonanie, zbudowane na resentymentach do Rosjan i Polaków. Proszę równocześnie zwrócić uwagę, że dwoje innych pokazanych w filmie Ukraińców, Kowalew, który pomaga Mundkowi dostać się do obozu, i sprzedawczyni na targu, to postaci pozytywne. I sympatyczne. Nie chodziło mi o oskarżenie któregokolwiek narodu, ale o pokazanie skomplikowanej sytuacji narodowościowej w konkretnym miejscu i czasie.

- Gdyby historię z lwowskich kanałów wymyślił scenarzysta, pewno zarzucano by, że poniosła go wyobraźnia. Tymczasem wszystko jest udokumentowane, choćby we wspomnieniach Krystyny Chiger "Dziewczynka w zielonym sweterku".

- Historie z czasów zagłady wciąż tak pociągają filmowców, bo występuje w nich ogromne nagromadzenie dramatycznych sytuacji, zmiennych zdarzeń, niebywałych charakterów. Trudno byłoby wymyślić coś równie nasyconego. W przypadku historii opowiedzianej w "W ciemności" życie okazało się upiornym scenarzystą, który stawiał przed nieludzkimi wyborami. Znam mnóstwo zdarzeń z tego okresu, sama zrobiłam filmy według dwu - "Europa, Europa" i "Gorzkie żniwa", opisałam dla Wajdy historię Korczaka, a przy okazji spotykałam się z setkami ludzi, którzy opowiadali mi swoje losy. Niemal na podstawie każdej z tych opowieści można by zrealizować film fabularny. Decydujemy się przeważnie na te, których uczestnicy przeżyli, stali się "ocaleńcami".

- Bohaterowie "W ciemności" w większości przeżyli, Krystyna Chiger żyje do dziś. Jaka była jej reakcja na film?

- Oglądała go dwukrotnie - kiedy był jeszcze nie skończony i po ukończeniu realizacji - i uznała, że niepotrzebna jest jakakolwiek ingerencja. Mimo że nie jest to opis jeden do jednego: niektóre sytuacje zostały trochę zmienione, niektóre postaci skompilowane, a rodzice Krysi, których pamięta doskonale, inaczej wyglądali. Bałam się, że może mieć zastrzeżenia.

- Ale nie miała.

- Jest osobą tolerancyjną i inteligentną, wie, że film fabularny posiada własną konwencję.

- W sytuacji granicznej, w kanałach, ludzie robią swoje. Dzieci rysują, dorośli spółkują. I smażą cebulę...

- Proszę pamiętać, że uwięzienie trwało 14 miesięcy, a każdy dzień liczył 12, 14 godzin. Tylko Mundek się wymykał, reszta tkwiła nieporuszenie. Musieli jakoś sobie zorganizować czas i to mnie właśnie fascynowało - życie w sytuacji nieludzkiej, w sytuacji piekła, gówna, szczurów i ciemności.

- Poprzez Leopolda Sochę chce pani powiedzieć, że w każdym z nas jest schizofreniczna moralność? Zadatki na to, by być dobrym i złym?

- Trafnie to pani ujęła. Spór między dobrem a złem, świadomy czy nieświadomy, toczy się we wnętrzu każdego z nas. Osobiście nie znam ludzi absolutnie złych i absolutnie dobrych. W konkretnej historii zafascynowało mnie, że granica pomiędzy jednym a drugim jest tak cienka, że przekroczenie jej może być dziełem absolutnego przypadku czy chwili. I np. Socha, który kieruje się pewną intuicją - to nie jest ktoś, kto długo rozmyśla o moralnych wyborach, a jeśli kalkuluje, to na zasadzie co się opłaca, a co nie - w pewnym momencie daje się ponieść przez imperatyw, silniejszy od niego.

- Jeden z dziennikarzy sformułował pretensję, że nie dostrzegła pani integrujących działań II Rzeczpospolitej, która stała się domem dla różnych narodów.

- To był średni dom, szczególnie pod koniec. Jeżeli coś można mocno zarzucić II Rzeczpospolitej, to właśnie, że dla wielu mniejszości nie była matką, lecz macochą i stąd wiele problemów, które się zamanifestowały podczas okupacji sowieckiej i niemieckiej. Kolaboracja Ukraińców z Niemcami, dość szeroka, była w głównej mierze efektem poczucia krzywdy, zaniedbania i odrzucenia. Zaś jeśli chodzi o nastroje i działania antysemickie społeczeństwa i istotnych sił politycznych w Polsce, to w dużej części one narastały od śmierci Piłsudskiego już bardzo, bardzo mocno. Żydzi czuli się bardzo niekomfortowo w Polsce przedwojennej.

- Zanim Niemcy nie wkroczyli na Kresy, Polacy i Ukraińcy żyli bardzo zgodnie...

- Nie było tak sielankowo: bunty mniejszości, dyskryminacja Ukraińców, getto ławkowe numerus clausus wobec Żydów, pogromy i konflikty. Ale wojna, okupacja, wydobyły bardzo mocno konflikty dotychczas ukryte, nasiliły resentymenty, dały przestrzeń do bezkarnej ekspresji nienawiści. Podobnie jak rozpad Jugosławii obnażył skalę problemów narodowościowych.

- Nie obawia się pani, że "osobność" różnych grup narodowościowych, wydobyta poprzez włożenie im w usta własnych języków - był to jeden z warunków, jakie postawiła pani producentom - ograniczy widownię anglojęzyczną?

- W przypadku wojennej tematyki język angielski przeszkadza w uwierzeniu w autentyczność zdarzeń i prowadzi do pewnej teatralizacji. Film traci na prawdzie ekspresji, smaku czasu i miejsca. Proszę zwrócić uwagę, że powstało wiele filmów tego rodzaju, umownie nazywanych hollywoodzkimi, za znanymi aktorami anglosaskimi, ale poza dwoma najwybitniejszymi, "Listą Schindlera" i "Pianistą", żaden nie zaistniał. Moją ambicją było zrobić film, który będzie dla widza podróżą emocjonalną i faktyczną, umożliwi rodzaj identyfikującego się przeżycia. Wydawało mi się, że "prawdziwe" języki mogą stać się jego istotnym walorem. Jeśli chodzi o polski odbiór, to niewątpliwie przełożyło się na liczby.

- A w Toronto, gdzie film już miał premierę?

- Widownia festiwalowa czy kin studyjnych woli tego rodzaju utwory od podróbek.

- Podobno Kinga Preis bardzo łatwo opanowała bałak, język lwowskiej ulicy. A jak było w przypadku pozostałych aktorów?

- Kinga pochodzi z Wrocławia, który jest w połowie Lwowem i z pewnymi słowami była osłuchana od dzieciństwa. Krzyś Skonieczny, filmowy Szczepek, nauczył się go tak dobrze, że był w stanie w nim improwizować, a Robert Więckiewicz prawie że... Niemcy uczyli się polskiego fonetycznie, powtarzając dźwięki. Ogromny wysiłek w nauce jidysz wykazali Julka Kijowska i Marcin Bosak.

- Więckiewicz perfekcyjnie zagrał przemianę cwaniaczka w człowieka sumienia. Nabawił się przy tym zapalenia barku, zemdlał, latarką groźnie oparzył sobie szyję. Od początku wierzyła pani w jego talent...

- Więckiewicz to wielki aktor. I prawdziwie odważny. Dał z siebie wszystko, naprawdę się nie oszczędzał.

- Ma pani nadzieję, że Polaka roku 2012 stać na to, by przełamać stereotypy o chytrych Żydach i Żydach-męczennikach, o Polakach skłonnych do ofiary i zdrady i docenić przesłanie filmu?

- Wie pani, to było pytanie, które sama sobie zadawałam. Muszę powiedzieć, że od czasu, kiedy film wszedł na ekrany jestem bardzo szczęśliwa, bo okazało się, że stać. Jak na tego rodzaju utwór, odniósł bardzo duży sukces frekwencyjny. Zewsząd mi donoszą, że reakcja widowni jest bardzo mocna, skupiona, pełna przejęcia, a głosy ludzi, którzy do mnie zadzwonili lub napisali, są bardzo poruszające. To świadczy, że jesteśmy otwarci na cierpienie własne, na cierpienie innych, na zmierzenie się z bolesną prawdą.

- Z pewną poprawką. Na forach internetowych nie brakuje głosów ksenofobicznych i antysemickich. Tak mocnych, że aż wstyd cytować...
- Myślę, że wciąż pewna część Polaków myśli w taki sposób. Niektórzy mają w sobie wirusa faszyzmu.

- Genetycznie wpisaną przypadłość...

- Nie wiem, czy to genetyka czy sprawa wychowania, kompleksów, złych nawyków. Napawa jednak optymizmem, że wielu młodych jest odpornych na takie myślenie, a polscy historycy wykazują się daleko posuniętą uczciwością i odwagą. Co do internetu: już od lat nie wchodzę na fora. Dla dobrej sprawy można siedzieć w kanałach, ale nie ma sensu codziennie oblewać się gównem, otwierając internet.

- 14 miesięcy spędzonych w kanałach to był straszny czas dla uwięzionych, a dla pani ponad cztery miesiące kręcenia filmu?

- Każdy dzień okazał się walką, z różnych powodów. Tematycznych, pogodowych, produkcyjnych, budżetowych. To, żeśmy film skończyli, graniczy z cudem.

- "W ciemności" poniekąd "rymuje się" z losami pani rodziny. Poza jedną osobą wszyscy krewni pani ojca, który był Żydem, stali się ofiarami holocaustu. Jak pani przeżyła najazd kamery na własne życie?

- W dniach zdjęciowych myśli się przede wszystkim o technice, o czasie i budżecie. Najsilniejsze przeżycia występują, gdy zbiera się dokumentację, czyta tysiące stron, dokonuje wewnętrznej identyfikacji.

- Telewizja codziennie atakuje nas zwiastunem "W ciemności" w kontekście potencjalnego Oscara. Obyśmy nie przeżyli rozczarowania...

- Myślę, że szanse mamy na jakieś 20 procent. Staram się studzić nastroje, bo to jest tak jak w sporcie - czasami sprzęt zawodzi albo konkurencja okazuje się zbyt silna. Dużym konkurentem dla "W ciemności" jest irańskie "Rozstanie", które otrzymało już kilka nagród, od zeszłorocznego Berlina poczynając. Sama jestem wielką miłośniczką tego filmu. Może się także zdarzyć, że wygra film, o którym nikt jeszcze nie słyszał, jak to zdarzyło się dwa lata temu, kiedy laureatem został nikomu nie znany argentyński obraz telewizyjny. W kategorii film nieanglojęzyczny nie można niczego przesądzać.

- Jakkolwiek idealistycznie by to zabrzmiało, powiem, że Oscarem jest już to, że na seansie pani filmu nikt nawet nie zakaszle. A może tego nie słyszałam, nie byłam w stanie usłyszeć...

- Dziękuję serdecznie. Percepcja "W ciemności" jest dla mnie największą satysfakcją. Oczywiście reszta miłych rzeczy, które mnie spotykają na świecie, jest istotna, ale najważniejsza jest reakcja ludzi. Mówię to bez żadnej kokieterii. Tak to po prostu jest. Tak czuję.

Film "W ciemności" znalazł się w elitarnym gronie 9 filmów, które mają szansę na nominację do Oscara za najlepszy film obcojęzyczny.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
haczyk
Zawsze znajdzie się usprawiedliwienie dla swoich czynów . Najprostszym stosowanym w Polsce od dawna jest : "to nie MY to ONI. Wymagasz od współczesnych działaczy MN aby brali odpowiedzialność za to co robili Niemcy podczas wojny , a swoich przodków usprawiedliwiasz "komunizmem". Kim byli komuniści - Marsjanami ? Temat Śląska nie tylko w 1945 roku był dla Polaków niewygodny ,jest on niemile rozpatrywany do dzisiaj - czego dowodem jest stosunek Opolskiego Sejmiku i wpisy na forum "NTO". Ślązacy potrafią uczcić pamięć o wszystkich ofiarach wojny bez pomocy Polaków - co udowodnili niejednokrotnie i co potwierdzają swoimi wypowiedziami i czynami.

Szanuję Twoje poglądy chociaż moje są nieco inne. To zbyt obszerny temat na forum. Utożsamiam się z młodymi Ślązakami lecz widzę, że mają rewizjonistycznych uzurpatorów do przewodnictwa. Na szczęście mają ich w nosie.
W
Wkurzony Polak
Zacznę od tego, że film widziałem. O stosunkach niemiecko - żydowskich po wojnie nic nie pisałem bo wiadomo powszechnie, że w czasie wojny w Niemczech żaden Żyd się nie uchował, chyba że w formalinie - dlatego Niemcy nie mieli kogo zmuszać do opuszczania kraju. W Polsce do 1989 rządziła komuna, która była powszechnie uznanym złem. Prześladowanie Żydów i nakłanianie ich do opuszczenia kraju śledziłem na żywo, wyjechał nawet perkusista ulubionych"Trubadurów"* M.Lichtman bo mu dokuczali. O syjonizmie grzmiała wtedy cała Polska oczywiście pod dyktando czerwonych władz. Polacy dali jednak Żydom furtkę do Izraela a nie do gazu. O mojej wiedzy nie możesz nic wiedzieć ani o korzystaniu z jakiejkolwiek (szczególnie PiSowskiej) propagandy więc nie obrażaj mnie pisząc, że mam braki.
*Trubadurzy to ten zespół w którym grał i śpiewał za młodu Krzysztof Krawczyk. Pa.

Niemcy współcześni zza Odry i Nysy otwierają się na przeszłość, chcą ją zgłębić, lecz ci z MN nie chcą na temat PRZYCZYN tragedii Śląska w 1945 rozmawiać. Gdyby chcieli uczcić pamięć WSZYSTKICH NIEWINNYCH ofiar wojny znaczyłoby, że dążą do pojednania. Dla nich te miliony ofiar z lat 1939-44 są TABU. W samej Warszawie na Woli w sierpniu 1944 wymordowano ok. 160 tys. bezbronnych mieszkańców. Temat Śląska w 1945 był dla komuny niewygodny więc uczono historii stepów.

Zawsze znajdzie się usprawiedliwienie dla swoich czynów . Najprostszym stosowanym w Polsce od dawna jest : "to nie MY to ONI. Wymagasz od współczesnych działaczy MN aby brali odpowiedzialność za to co robili Niemcy podczas wojny , a swoich przodków usprawiedliwiasz "komunizmem". Kim byli komuniści - Marsjanami ? Temat Śląska nie tylko w 1945 roku był dla Polaków niewygodny ,jest on niemile rozpatrywany do dzisiaj - czego dowodem jest stosunek Opolskiego Sejmiku i wpisy na forum "NTO". Ślązacy potrafią uczcić pamięć o wszystkich ofiarach wojny bez pomocy Polaków - co udowodnili niejednokrotnie i co potwierdzają swoimi wypowiedziami i czynami.
h
haczyk
Niemcy nie mają tematów tabu. Gdyby chcieli coś ukrywać to nie ułatwialiby pani Holland zadania. Sfinansowali ten film, choć mogli kulturalnie odesłać producentów filmu do Polaków po pieniądze. Pani Holland miałaby wtedy znacznie więcej czasu na zrobienie tego filmu. A o nasze horyzonty się nie martw, są znacznie szersze od twoich, włącznie ze znajomością historii stepów, którą nas w szkole raczono w miejsce historii Śląska.

Niemcy współcześni zza Odry i Nysy otwierają się na przeszłość, chcą ją zgłębić, lecz ci z MN nie chcą na temat PRZYCZYN tragedii Śląska w 1945 rozmawiać. Gdyby chcieli uczcić pamięć WSZYSTKICH NIEWINNYCH ofiar wojny znaczyłoby, że dążą do pojednania. Dla nich te miliony ofiar z lat 1939-44 są TABU. W samej Warszawie na Woli w sierpniu 1944 wymordowano ok. 160 tys. bezbronnych mieszkańców. Temat Śląska w 1945 był dla komuny niewygodny więc uczono historii stepów.
h
haczyk
Nie lepiej zadbać o swoje horyzonty ? Po co się martwić o innych tym bardziej że się ich nie lubi i nie toleruje ? Co do stosunków Niemiecko - Żydowskich TEŻ SIĘ NIE MUSISZ MARTWIĆ BO SĄ ONE BARDZO DOBRE !
Wytłumacz sobie ( jak potrafisz) dlaczego Żydzi po wojnie z chęcią osiedlali się w Niemczech, a unikali Polski. Dlaczego po wojnie Niemcy nie zmuszali Żydów do opuszczania terenów niemieckich , a Polacy zrobili to jako jedyni w Europie .
Pogłębiaj dalej swoją "wiedzę" historyczno-geograficzną , bo masz duże braki i korzystasz tylko z PiSowskiej propagandy !

Zacznę od tego, że film widziałem. O stosunkach niemiecko - żydowskich po wojnie nic nie pisałem bo wiadomo powszechnie, że w czasie wojny w Niemczech żaden Żyd się nie uchował, chyba że w formalinie - dlatego Niemcy nie mieli kogo zmuszać do opuszczania kraju. W Polsce do 1989 rządziła komuna, która była powszechnie uznanym złem. Prześladowanie Żydów i nakłanianie ich do opuszczenia kraju śledziłem na żywo, wyjechał nawet perkusista ulubionych"Trubadurów"* M.Lichtman bo mu dokuczali. O syjonizmie grzmiała wtedy cała Polska oczywiście pod dyktando czerwonych władz. Polacy dali jednak Żydom furtkę do Izraela a nie do gazu. O mojej wiedzy nie możesz nic wiedzieć ani o korzystaniu z jakiejkolwiek (szczególnie PiSowskiej) propagandy więc nie obrażaj mnie pisząc, że mam braki.
*Trubadurzy to ten zespół w którym grał i śpiewał za młodu Krzysztof Krawczyk. Pa.
W
Wkurzony Polak
Dopada mnie czasem wirus kataru. Poznawszy trochę działaczy MN stwierdziłem już dawno, że ich znajomość geografii i historii ŚWIATA dotyczy wyłącznie dziejów ŚLĄSKA w 1945 i nieco później. Wszystko inne to tabu pomijane milczeniem. Sugerując im pójście na seans chciałbym nieco poszerzyć ich horyzonty, chciałbym aby zobaczyli co działo się w innym czasie i w innym miejscu.

Z powyższego wynika ,że filmu nie widziałeś , co nie przeszkadza ci w zabieraniu głosu na ten temat ! To takie typowe dla wszystko wiedzących jak "z Niemodlina" czy "haczyk".
"haczyk" to bardzo dobry nick dla ciebie , bo pisząc głupoty sam się na haczyk łapiesz!
J
Jesteśmy Polaky
skoro Niemcy poniosły największy wkład w sfinansowanie tego filmu to ma się rozumieć członkowie MN pójdą na ten film tłumnie. Gorąco polecam.

Dopada mnie czasem wirus kataru. Poznawszy trochę działaczy MN stwierdziłem już dawno, że ich znajomość geografii i historii ŚWIATA dotyczy wyłącznie dziejów ŚLĄSKA w 1945 i nieco później. Wszystko inne to tabu pomijane milczeniem. Sugerując im pójście na seans chciałbym nieco poszerzyć ich horyzonty, chciałbym aby zobaczyli co działo się w innym czasie i w innym miejscu.

Nie lepiej zadbać o swoje horyzonty ? Po co się martwić o innych tym bardziej że się ich nie lubi i nie toleruje ? Co do stosunków Niemiecko - Żydowskich TEŻ SIĘ NIE MUSISZ MARTWIĆ BO SĄ ONE BARDZO DOBRE !
Wytłumacz sobie ( jak potrafisz) dlaczego Żydzi po wojnie z chęcią osiedlali się w Niemczech, a unikali Polski. Dlaczego po wojnie Niemcy nie zmuszali Żydów do opuszczania terenów niemieckich , a Polacy zrobili to jako jedyni w Europie .
Pogłębiaj dalej swoją "wiedzę" historyczno-geograficzną , bo masz duże braki i korzystasz tylko z PiSowskiej propagandy !
M
MN
Dopada mnie czasem wirus kataru. Poznawszy trochę działaczy MN stwierdziłem już dawno, że ich znajomość geografii i historii ŚWIATA dotyczy wyłącznie dziejów ŚLĄSKA w 1945 i nieco później. Wszystko inne to tabu pomijane milczeniem. Sugerując im pójście na seans chciałbym nieco poszerzyć ich horyzonty, chciałbym aby zobaczyli co działo się w innym czasie i w innym miejscu.

Niemcy nie mają tematów tabu. Gdyby chcieli coś ukrywać to nie ułatwialiby pani Holland zadania. Sfinansowali ten film, choć mogli kulturalnie odesłać producentów filmu do Polaków po pieniądze. Pani Holland miałaby wtedy znacznie więcej czasu na zrobienie tego filmu. A o nasze horyzonty się nie martw, są znacznie szersze od twoich, włącznie ze znajomością historii stepów, którą nas w szkole raczono w miejsce historii Śląska.
h
haczyk
Ma się rozumieć "haczyku" sam obejrzałeś ten film skoro jako pierwszy zabierasz głós w dyskusji. Szkoda ,że tak mało wniosków potrafisz wyciągnąć. Może po prostu należysz do tej grupy "zarażonej wirusem faszyzmu" ?

Dopada mnie czasem wirus kataru. Poznawszy trochę działaczy MN stwierdziłem już dawno, że ich znajomość geografii i historii ŚWIATA dotyczy wyłącznie dziejów ŚLĄSKA w 1945 i nieco później. Wszystko inne to tabu pomijane milczeniem. Sugerując im pójście na seans chciałbym nieco poszerzyć ich horyzonty, chciałbym aby zobaczyli co działo się w innym czasie i w innym miejscu.
W
Wkurzony Polak
skoro Niemcy poniosły największy wkład w sfinansowanie tego filmu to ma się rozumieć członkowie MN pójdą na ten film tłumnie. Gorąco polecam.

Ma się rozumieć "haczyku" sam obejrzałeś ten film skoro jako pierwszy zabierasz głós w dyskusji. Szkoda ,że tak mało wniosków potrafisz wyciągnąć. Może po prostu należysz do tej grupy "zarażonej wirusem faszyzmu" ?
w
widz

Film kandyduje do Oscara a wywiad z twórczynią już powędrował na sam dół strony !

h
haczyk

skoro Niemcy poniosły największy wkład w sfinansowanie tego filmu to ma się rozumieć członkowie MN pójdą na ten film tłumnie. Gorąco polecam.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3