Bestialskie, podwójne zabójstwo w Opolu. Zginęli, bo jeden z mężczyzn zaproponował seks późniejszemu oprawcy?

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Podwójne morderstwo na ul. Dubois w Opolu. Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch Mołdawian i Ukrainiec. Ich proces rozpoczął się dziś (2.03) przed Sądem Okręgowym w Opolu.
Podwójne morderstwo na ul. Dubois w Opolu. Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch Mołdawian i Ukrainiec. Ich proces rozpoczął się dziś (2.03) przed Sądem Okręgowym w Opolu. Mirela Mazurkiewicz
Udostępnij:
Na ławie oskarżonych zasiadło dwóch Mołdawian i Ukrainiec. Mężczyźni w śledztwie nie przyznali się do winy i wzajemnie obciążali odpowiedzialnością za brutalną zbrodnię, w której życie straciło dwóch opolan. Gdyby powiódł się plan zatarcia śladów przez wywołanie pożaru, ofiar mogło być znacznie więcej.

Do bestialskiej zbrodni doszło 21 marca 2021 roku w jednym z bloków przy ul. Dubois w Opolu. 26-letni wówczas Artiom R., obywatela Mołdawii oraz 42-letni Roman V. z Ukrainy mieszkali i pracowali w Opolu.

W przeddzień tragicznych zdarzeń wspólnie świętowali urodziny syna Artioma R. Przed północą wybrali się do sklepu po alkohol. To tam spotkali Ireneusza M., czyli jedną z późniejszych ofiar.

– Podszedł do nas pan i rozmawiał z Romanem. Oni wypili za znajomość i zaczęliśmy się zbierać do domu. Wtedy taksówką przyjechał Ion C. – relacjonował Artioma R. przed Sądem Okręgowym w Opolu, gdzie dziś (2.03) ruszył proces całej trójki.

27-letni Ion C. to obywatel Mołdawii, który postanowił dołączyć do spontanicznego spotkania. Chwilę później Ireneusz M. zaprosił nowych znajomych do swojego mieszkania. Z relacji Artioma R. wynika, że Roman V. szukał wówczas pokoju na wynajem, bo miała do niego przyjechać żona z dzieckiem. Ireneusz stwierdził, że ma taki pokój, a zainteresowany mógłby go od razu obejrzeć.

Do mieszkania wybrali się we czwórkę. Pokój poszedł oglądać tylko Roman w towarzystwie gospodarza.

– Wrócili po 10 minutach. Roman był zły – mówił w sądzie Artiom R. – Roman powiedział, że ten mężczyzna zaproponował mu seks. Ion wstał i uderzył go (Ireneusza M. – przyp. red.) pięścią w czoło, tak że ten mężczyzna zacząć tracić świadomość i się osunął. Zapytałem Iona, dlaczego to zrobił, ale powiedział, że jeśli będę w to wchodził, to będę leżał obok niego. Chciał mnie uderzyć, ale Roman go powstrzymał. Ion miał szaleństwo w oczach.

26-latek twierdził, że wrócił do domu i nie wie, co było dalej. Przyznał natomiast, że widział jak kilka godzin później – gdy ponownie spotkali się we trójkę - Ion C. zniszczył telefon, uderzając nim o ziemię, a następnie wyrzucił go do śmietnika.

- On powiedział mi, że miałem szczęście, że wyszedłem z tego mieszkania. Kazał mi wrzucić ubrania do prania, żeby psy nie złapały tropu. Dodał też, że powinienem wyjechać z Polski, bo inaczej będę miał problemy – relacjonował sądowi 26-latek. – Ion nie powiedzieli mi dlaczego. Roman stwierdził tylko w pewnym momencie, że jest o dwóch pederastów mniej.

Z ustaleń śledztwa wynika, że Ireneusz M. został uderzony przez jednego z gości pięścią w twarz, a chwilę później zaatakowali go też pozostali obcokrajowcy (cała trójka ma zarzut działania wspólnie i w porozumieniu – przyp. red.). Swoją ofiarę bili pięściami i kopali. Zdaniem śledczych Ireneusz M. najprawdopodobniej był też katowany drewnianą nogą od taboretu oraz deską do prasowania.

W sąsiednim pokoju spał w tym czasie Zygmunta M., który podnajmował lokum od Ireneusza M. Najprawdopodobniej obudzony hałasem wyszedł sprawdzić, co się dzieje, a wtedy i na niego spadł grad ciosów. Jeden z napastników bił go w głowę drewnianą nogą od taboretu.

Zygmunt M. zdołał uciec do pokoju i zatrzasnąć drzwi, ale napastnicy szybko je wyważyli. Wywiązała się szamotanina, w trakcie której Ion C. miał wielokrotnie ugodzić swoją ofiarę nożem kuchennym. Zadawał ciosy w brzuch, klatkę piersiową i szyję, powodując tym śmierć mężczyzny.

Ireneusz M. zginął od ciosów w głowę. Z ustaleń śledztwa wynika, że napastnicy splądrowali mieszkanie, a Ion C. zabrał co najmniej 6 tys. złotych oraz telefon Ireneusza M. Oprawcy, by zatrzeć ślady, wzniecili pożar, podpalając ułożone na stosach ubrania i kawałki papieru. Nim wyszli z budynku, Ion C. – zdaniem śledczych - ułożył jeszcze szalik przy drzwiach wejściowych, tak by wydobywający się z mieszkania dym nie został zauważony zbyt szybko.

Mężczyźni zostali zatrzymani tego samego dnia w jednym z domów w Opolu. Cała trójka usłyszała zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, w związku z rozbojem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także spowodowanie pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. W śledztwie mężczyźni nie przyznali się do winy i wzajemnie obciążali odpowiedzialnością za popełnione zbrodnie.

Zbieranie dowodów było utrudnione m.in. dlatego, że mieszkanie zostało zalane w czasie akcji gaśniczej, a część śladów mogła zostać zatarta.

- To, co zrobili sprawcy było przemyślanym działaniem. Podpalili dwa ciała, aby zatrzeć ślady zbrodni. Uszczelnili też drzwi wejściowe do mieszkania, tak aby pożar mógł jak najdłużej się rozwijać, nim zaalarmowani zostaną sąsiedzi. Chodziło o to, by zatrzeć wszelkie dowody dokonanych zbrodni – mówił przed sądem prokurator Dominik Bagrowski z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Wyjaśnienia oskarżonych zostały przygotowane. Cała trójka spotkała się po zdarzeniu i wtedy mogli oni ustalić linię obrony. Ta linia to nic innego, jak wzajemne pomawianie się o to, kto dokonał tych dwóch zabójstw oraz podłożenia ognia.

Mężczyznom grozi nawet dożywocie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Będzie 14. emerytura. Kiedy wypłata?

Wideo

Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie