reklama

Bestialstwo pod Olszową. Rozjeżdżał dziki jeepem

Fot.: SXC Zaktualizowano 
- tłumaczył się rolnik.
- tłumaczył się rolnik. fot. sxc
Piotr P., rolnik spod Leśnicy najpierw gonił zwierzęta jeepem, dopadł je i przejechał. Sąd okręgowy w Opolu umorzył postępowanie. Uwierzył obronie, że na co dzień P. to... niespotykanie spokojny człowiek.

Do brutalnego zdarzenia, które teraz swój finał znalazło w sądzie, doszło w ubiegłym roku na polach pod Olszową (pow. strzelecki).

34-letni Piotr P. pilnował wieczorem swojego pola z kukurydzą. W pewnym momencie zauważył stado dzików. Rolnik zaczął je gonić jeepem. Dwa z nich nie zdążyły uciec i wpadły pod koła samochodu. Żeby uśmiercić dziki Piotr P. wykonał jeszcze kilka manewrów i dokładnie je rozjechał. Myśliwi z koła łowieckiego, którzy znaleźli nad ranem martwe zwierzęta, zeznali, że w miejscu gdzie leżały było mnóstwo śladów od kół samochodu.

Jeszcze tego samego dnia Piotr P. w rozmowie z myśliwymi przyznał, że to on zabił dziki.
- One ciągle niszczyły mi kukurydzę - mówi dzisiaj P. - Zgłaszałem to do koła łowieckiego, ale nie było odzewu. No i puściły mi nerwy.

W pierwszej instancji sąd w Strzelcach Opolskich uznał Piotra P. winnym zabicia dzików w sposób niehumanitarny i ze szczególnym okrucieństwem. Wymierzył mu karę pół roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata i nakazał zapłacić 1,5 tys. zł nawiązki na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W uzasadnieniu wyroku napisał, że zwierzęta cierpiały podczas śmierci.

Obrońca Piotra P. odwołał się od wyroku. W apelacji zapisał, że rolnik na co dzień jest spokojną osobą, a w tym przypadku postąpił tak, bo był bezradny. Sąd drugiej instancji umorzył postępowanie. Uznał, że rozjechanie dzików nie było czynem drastycznym i odrażającym. Nakazał rolnikowi jedynie zapłacić świadczenie w wysokości 500 zł.

- Sąd uznał tutaj, że oskarżony nie działał ze szczególnym okrucieństwem - tłumaczy rzecznik Ewa Kosowska-Korniak. - Co prawda jego czyn był okrutny, ale nie “szczególnie okrutny". Różnica polega na tym, że oskarżony dążył do uśmiercenia zwierząt. Jego celem nie było zadawanie dodatkowego cierpienia.
Taki wyrok dziwi działaczy koła łowieckiego.

- Nikt nie może bezkarnie zabijać leśnej zwierzyny w tak brutalny sposób - uważa Jan Kowalski z zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Opolu. - Jeżeli na polu pojawiają się straty to gospodarze mogą starać się o odszkodowanie.

Piotr P. dodaje jednak, że pieniądze, które zwracają koła nie pokrywają strat. Jak wyjaśnił to był drugi powód, dla którego “puściły mu nerwy" i rozjechał dziki.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 127

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).

Czy naprawdę, nie czujesz w swoim tekście powiewu głupoty ? Czy przyjmując taką postawę wyznaczasz jakiekolwiek pole kompromisu ? A może uważasz, że właśnie odkryłeś genialną, uniwersalną receptę na rozwiązanie problemu szkód łowieckich, liczysz na Nagrodę Nobla, czy na wczasy, w okresie żniw, w kryminale ?

mozesz facet szukac takich gdyz w polsce mozna kupic komputer na alegro, sprowadzic z zagranicy a poza tym jest przez polskie firmy prowadzony internet bezprzewodowy to taki jak jest podobny do komurki na karte i bez abonamentu i to prowadzi era,orange,play i plus wymienione alfabetycznie.poza tym jest jeszcze kawiarenka internetowa gdzie tez mozna wypisywac teksty.
G
Gość
Szkoda, że na forum nie pojawiły się głosy, dzięki którym, przy takiej wyjątkowej okazji, można by było rozsądnie przedyskutować temat, bez uciekania się do skrajnych zachowań impulsywnych oraz ostatecznych rozwiązań prawnych. Każdy jednak w życiu prezentuje taki poziom zachowań, na jakie go stać. Z reguły jednak im bardziej prymitywne będzie wywoływał u siebie odruchy, tym większe będzie ponosił ich życiowe koszty ... ale to już jest kwestia posiadanej wiedzy i dokonywanego wyboru. Życzę wszystkim i zawsze : mądrego wyboru, powtarzam, niekoniecznie opłacalnego, ale zawsze ... mądrego !

za to na tym forum pojawilo sie wiele glosow ktory byly z zyciy wziete czyli ludzi ktorzy mieli nieraz szkody na swych polach wyrzadzane przez hordy dzikow. nie mozna sie dziwic wypowiedziom gdyz u wielu obroncoew dzikow jeszcze pokutuje powiedzenie ze rolnik spi a na polu samo rosnie. niestety ten rolnik niema urlopu tylko musi caly czas robic , gdy juz zaorze, uzyzni obornikiem a potem zasadzi lub zasieje to musi czekac, wielokrotnie musi robic opryski na rozne zarazy. gdy juz zaczyna wyrastac z ziemi to pojawi sie horda cdzikow jak w tym atrykule poczatkowym i co nie zezre to zniszczy na polu kukurydzy lub kartoflisku , pole ze zbozem tez dziki potrafia cale zryc gdy wyczuje zostawienie w ziemi jednego ziemniaka. pisze przeciez w artykule gazety ze pilnowal swego pola z kukurydza czyli juz mial wyrzadzane szkody na tym polu, to dlaczego wczesniej nikt nie reagowal?
G
Gość

Szkoda, że na forum nie pojawiły się głosy, dzięki którym, przy takiej wyjątkowej okazji, można by było rozsądnie przedyskutować temat, bez uciekania się do skrajnych zachowań impulsywnych oraz ostatecznych rozwiązań prawnych. Każdy jednak w życiu prezentuje taki poziom zachowań, na jakie go stać. Z reguły jednak im bardziej prymitywne będzie wywoływał u siebie odruchy, tym większe będzie ponosił ich życiowe koszty ... ale to już jest kwestia posiadanej wiedzy i dokonywanego wyboru. Życzę wszystkim i zawsze : mądrego wyboru, powtarzam, niekoniecznie opłacalnego, ale zawsze ... mądrego !

G
Gość
powiem krotko, trzymajcie swe dziki w waszych lasach i nie w prywatnych lasach tylko panstwowych. niech tam sie uzywia a nie na nasz koszt na naszych polach i nie apelujcie znowu w zimie zeby wasze zwierzeta dokarmiac.

bardzo dobra wypowiedz.
G
Gość
przeczytaj sobie ty obronco dziczy o czym jest ten artykol w gazecie . jak niewiesz to podpowiem ze o tym jak ten rolnik pilnowal swego pola z kukurydza a TWOJE DZIKI NA TYM POLU ZEROWALY. jesli nie uciekly na dzwiek silnika to znaczy byly chore i to na wscieklizne gdyz tylko dzikie zarazone zwierzeta tak reaguja.

to tez dla goscia o 21 07. jesli dzikie zwierze nie ucieka na dzwiek maszyn lub czlowieka to jest zarazone np. na wscieklizne , znajomy jest weterynarzem i wiem o objawach wscieklizny.
G
Gość
Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).

Czy naprawdę, nie czujesz w swoim tekście powiewu głupoty ? Czy przyjmując taką postawę wyznaczasz jakiekolwiek pole kompromisu ? A może uważasz, że właśnie odkryłeś genialną, uniwersalną receptę na rozwiązanie problemu szkód łowieckich, liczysz na Nagrodę Nobla, czy na wczasy, w okresie żniw, w kryminale ?

popieram tych wszystkich ktorzy przeganiaja te dziki i inne szkodniki na polach , niech dzik sie pasie w lesie a nie na prywatnym polu.
G
Gość
zosrawic ziemniaki ze szklem to sie nazre szkla i zdechnie, bedzie spokoj z dzikami, by gospodarz niemial spokoju na wlasnym polu. te petardy to niezly pomysl chociaz karbid tez moze byc podobny.

Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).

Czy naprawdę, nie czujesz w swoim tekście powiewu głupoty ? Czy przyjmując taką postawę wyznaczasz jakiekolwiek pole kompromisu ? A może uważasz, że właśnie odkryłeś genialną, uniwersalną receptę na rozwiązanie problemu szkód łowieckich, liczysz na Nagrodę Nobla, czy na wczasy, w okresie żniw, w kryminale ?
a
adam
moze trzeba zrobic jak to sie robi w dolnoslaskim, malopolskim lub swietokrzyskim. tam rolnicy zostawiaja sobie petardy hukowe po sylwestrze i potem ich uzywaja na swym polu do odstraszenia. mozna tez specjalnie zostawic na czesciowo ogrodzonym polu na wabia ziemniaki i dziki zamknac w ogrodzeniu i tak sie robi w okolicach czestochowy i wielunia. mozna zez specjalnie zostawic zatrute zdechle kury a dzik tez to zezre a jak sie zatruje to bedzie spokoj. nastepny sposob to jest bron do kupienia na kazdym prawie targowisku, do tego wystarczy lekko spilowac czubek kuli naboku spilowac dla efektu. dlatego tez popieram wniosek w innym poscie ze jak mysliwi i lesnicy tak sie boja o swe dziki to nich je dokarmiaja na swych polach i we sweich lasach a nie ze potem dziki grasuja na prawatnych polach i ta bezczelnosc w czasie zimy w tych apelach o dokarmianie zwierzyny lesnej jakby malo szkody narobila przez caly rok na polach.

zosrawic ziemniaki ze szklem to sie nazre szkla i zdechnie, bedzie spokoj z dzikami, by gospodarz niemial spokoju na wlasnym polu. te petardy to niezly pomysl chociaz karbid tez moze byc podobny.
G
Gość
Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).

najnowsze badania ze do tej grupy nalezy czesc pijanych i skorumpowanych lesnikow ktorzy pozwalala sobie za flaszke wywozic cale przyczepy drzewa z podleglych sobie lasow.
s
strzelec
Najgorszą zarazą jest głupota i daję Ci gwarancję, że nie jest to w żadnym wypadku choroba odzwierzęca - wypada dodać, że zdarzają się wśród ludzi podobne przypadki dziedziczne. Dlatego też "bohaterskiego" rolnika i akceptujące go środowisko, radziłbym omijać z daleka i bardzo szerokim łukiem. Uważam, że powinien również mieć zatrzymane prawo jazdy, do czasu zaliczenia poszerzonych testów psychologicznych. Dał wyraźne dowody na to, że jest typem skrajnie niezrównoważonym i w trudnych sytuacjach na drodze, wymagających rozwagi, może również zachowywać się podobnie nieobliczalnie oraz stanowić śmiertelne zagrożenia dla współuczestników ruchu drogowego. Dziwię się, że sąd nie doszedł do podobnego wniosku, ponieważ zachowanie rolnika wskazuje jednoznacznie na konieczność wprowadzenie podobnego środka zabezpieczającego.

moze trzeba zrobic jak to sie robi w dolnoslaskim, malopolskim lub swietokrzyskim. tam rolnicy zostawiaja sobie petardy hukowe po sylwestrze i potem ich uzywaja na swym polu do odstraszenia. mozna tez specjalnie zostawic na czesciowo ogrodzonym polu na wabia ziemniaki i dziki zamknac w ogrodzeniu i tak sie robi w okolicach czestochowy i wielunia. mozna zez specjalnie zostawic zatrute zdechle kury a dzik tez to zezre a jak sie zatruje to bedzie spokoj. nastepny sposob to jest bron do kupienia na kazdym prawie targowisku, do tego wystarczy lekko spilowac czubek kuli naboku spilowac dla efektu. dlatego tez popieram wniosek w innym poscie ze jak mysliwi i lesnicy tak sie boja o swe dziki to nich je dokarmiaja na swych polach i we sweich lasach a nie ze potem dziki grasuja na prawatnych polach i ta bezczelnosc w czasie zimy w tych apelach o dokarmianie zwierzyny lesnej jakby malo szkody narobila przez caly rok na polach.
d
doktor otzie
Szacowałem, już jakiś czas temu, przez wiele lat szkody łowieckie. Ogólnie występowały trzy typy poszkodowanych :
1. Bardzo dobrze sytuowani, rozumni, wielkoobszarowi gospodarze o doskonałym rozeznaniu skomplikowanego układu rolnik - zwierzyna, nie zawracający nikomu głowy faktem, że przez pole przeleciała sobie sarna i małe "co nico" sobie przy okazji skubnęła. Z drugiej strony, przy poważniejszych szkodach, bardzo rzeczowi i skłonni do rozważnego kompromisu. Żadnych pretensji, pilnujących terminów zgłoszeń, dopełnianych formalności i rozliczeń. W przypadku jesiennych szkód w kukurydzy, celowo wykaszali pasy w uprawach, by myśliwi mogli stawiać tam ambony i mieć większą szansę na dostrzeżenie i strzelenie dzika.
2. Rolnicy bardzo solidni, pracowici do bólu na ograniczonym obszarze, dla których każda poważniejsza szkoda mogła odbić się natychmiast na ich pozycji materialnej, powodując np. ograniczenie hodowli z barku własnej paszy. Również oni stanowili bardzo dobre kompromisowe partnerstwo przy ustalaniu wysokości szkody, pilnując i wymagając bardzo precyzyjnych obmiarów i solidnej kalkulacji. Partnerzy trudni, ale rzeczowi. Żadnych pretensji i nciągania szacunków.
3. Najtrudniejsza była trzecia grupa, która koniecznie już na samym przejściu dzika przez pole chciała ubić interes, domagając się od myśliwych odszkodowań nawet za szkody wyrządzone przez ... wrony ( wydziobywanie wiosną kiełkującego ziarna kukurydzy ). W przypadku wystąpienia szkód zaniedbywali uprawy, nie wykonywali już kolejnych, wymaganych zabiegów agrotechnicznych, ograniczając sobie koszty i licząc na to, że tak, czy tak, myśliwi za wszystko zapłacą. Od każdej decyzji odwoływali się najpierw do prasy, radia, centralnych urzędów a później do wszystkich możliwych innych instancji i stowarzyszeń, by tylko wyjść na swoje ( nawet - zupełnie bez sensu - niszczyli ambony ). Czasami, po ciężkich bojach, udawało im się odnieść jakiś "sukces", ale nigdy w kontakcie ze mną.
4. Grupa patologiczna, nie podlegająca żadnej rozumnej kodyfikacji - zajmująca się uprawianiem hazardowych walk z dziką zwierzyną ( coś na kształt walki kogutów, lub corridy na otwartej przestrzeni, z użyciem samochodu ...

przeczytaj sobie ty obronco dziczy o czym jest ten artykol w gazecie . jak niewiesz to podpowiem ze o tym jak ten rolnik pilnowal swego pola z kukurydza a TWOJE DZIKI NA TYM POLU ZEROWALY. jesli nie uciekly na dzwiek silnika to znaczy byly chore i to na wscieklizne gdyz tylko dzikie zarazone zwierzeta tak reaguja.
e
episzew
Najgorszą zarazą jest głupota i daję Ci gwarancję, że nie jest to w żadnym wypadku choroba odzwierzęca - wypada dodać, że zdarzają się wśród ludzi podobne przypadki dziedziczne. Dlatego też "bohaterskiego" rolnika i akceptujące go środowisko, radziłbym omijać z daleka i bardzo szerokim łukiem. Uważam, że powinien również mieć zatrzymane prawo jazdy, do czasu zaliczenia poszerzonych testów psychologicznych. Dał wyraźne dowody na to, że jest typem skrajnie niezrównoważonym i w trudnych sytuacjach na drodze, wymagających rozwagi, może również zachowywać się podobnie nieobliczalnie oraz stanowić śmiertelne zagrożenia dla współuczestników ruchu drogowego. Dziwię się, że sąd nie doszedł do podobnego wniosku, ponieważ zachowanie rolnika wskazuje jednoznacznie na konieczność wprowadzenie podobnego środka zabezpieczającego.

powiem krotko, trzymajcie swe dziki w waszych lasach i nie w prywatnych lasach tylko panstwowych. niech tam sie uzywia a nie na nasz koszt na naszych polach i nie apelujcie znowu w zimie zeby wasze zwierzeta dokarmiac.
G
Gość
Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).

czyli sami twoi
G
Gość
a mysliwi i ich naganiacze jak popija lub sie zabawiaja na polowaniu to niekiedy maja strach zejsc ze swojej ambony. maja mieszkancy niektorych wsi racje jak sie dogadali to i porobili ploty zaraz przy lesie na swoim polu przez cala dlugosc wsi, nieraz przez odcinek ponad kilometra, to i zwierzyna jak zabladzi to ma potem problem bo ci ludzie tak dlugo te zwierzyne przeganiaja ze czesto zdycha lecz jak mysliwi i lesnicy nie dbaja o swoje zwierzyne to ich strata,. moje pole to i niech utrzymia te dziki , sarny i inne zwierzaki z dala a nie jak to bylo w tamtym roku ze mysliwi i lesnicy apelowali o dokarmianie zwierzat lesnych. NIE NA MOIM POLU.

Odpowiedź standardowa, zaliczona do grupy 4. ( patologicznej ).
G
Gość
Szacowałem, już jakiś czas temu, przez wiele lat szkody łowieckie. Ogólnie występowały trzy typy poszkodowanych :
1. Bardzo dobrze sytuowani, rozumni, wielkoobszarowi gospodarze o doskonałym rozeznaniu skomplikowanego układu rolnik - zwierzyna, nie zawracający nikomu głowy faktem, że przez pole przeleciała sobie sarna i małe "co nico" sobie przy okazji skubnęła. Z drugiej strony, przy poważniejszych szkodach, bardzo rzeczowi i skłonni do rozważnego kompromisu. Żadnych pretensji, pilnujących terminów zgłoszeń, dopełnianych formalności i rozliczeń. W przypadku jesiennych szkód w kukurydzy, celowo wykaszali pasy w uprawach, by myśliwi mogli stawiać tam ambony i mieć większą szansę na dostrzeżenie i strzelenie dzika.
2. Rolnicy bardzo solidni, pracowici do bólu na ograniczonym obszarze, dla których każda poważniejsza szkoda mogła odbić się natychmiast na ich pozycji materialnej, powodując np. ograniczenie hodowli z barku własnej paszy. Również oni stanowili bardzo dobre kompromisowe partnerstwo przy ustalaniu wysokości szkody, pilnując i wymagając bardzo precyzyjnych obmiarów i solidnej kalkulacji. Partnerzy trudni, ale rzeczowi. Żadnych pretensji i nciągania szacunków.
3. Najtrudniejsza była trzecia grupa, która koniecznie już na samym przejściu dzika przez pole chciała ubić interes, domagając się od myśliwych odszkodowań nawet za szkody wyrządzone przez ... wrony ( wydziobywanie wiosną kiełkującego ziarna kukurydzy ). W przypadku wystąpienia szkód zaniedbywali uprawy, nie wykonywali już kolejnych, wymaganych zabiegów agrotechnicznych, ograniczając sobie koszty i licząc na to, że tak, czy tak, myśliwi za wszystko zapłacą. Od każdej decyzji odwoływali się najpierw do prasy, radia, centralnych urzędów a później do wszystkich możliwych innych instancji i stowarzyszeń, by tylko wyjść na swoje ( nawet - zupełnie bez sensu - niszczyli ambony ). Czasami, po ciężkich bojach, udawało im się odnieść jakiś "sukces", ale nigdy w kontakcie ze mną.
4. Grupa patologiczna, nie podlegająca żadnej rozumnej kodyfikacji - zajmująca się uprawianiem hazardowych walk z dziką zwierzyną ( coś na kształt walki kogutów, lub corridy na otwartej przestrzeni, z użyciem samochodu ...

a mysliwi i ich naganiacze jak popija lub sie zabawiaja na polowaniu to niekiedy maja strach zejsc ze swojej ambony. maja mieszkancy niektorych wsi racje jak sie dogadali to i porobili ploty zaraz przy lesie na swoim polu przez cala dlugosc wsi, nieraz przez odcinek ponad kilometra, to i zwierzyna jak zabladzi to ma potem problem bo ci ludzie tak dlugo te zwierzyne przeganiaja ze czesto zdycha lecz jak mysliwi i lesnicy nie dbaja o swoje zwierzyne to ich strata,. moje pole to i niech utrzymia te dziki , sarny i inne zwierzaki z dala a nie jak to bylo w tamtym roku ze mysliwi i lesnicy apelowali o dokarmianie zwierzat lesnych. NIE NA MOIM POLU.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3