Biblioteki proszą o pomoc firmy windykacyjne

Krzysztof Ogiolda kogiolda@nto.pl
Opolskie biblioteki nie są wyjątkiem. W całej Polsce z usług firm windykacyjnych skorzystało już kilkadziesiąt bibliotek.
Opolskie biblioteki nie są wyjątkiem. W całej Polsce z usług firm windykacyjnych skorzystało już kilkadziesiąt bibliotek.
Umowę z firmą windykacyjną z Sosnowca podpisała już Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Opolu. Bo też ma o co walczyć. 1500 osób spośród 9 tysięcy jej czytelników to dłużnicy.

W ich domach - zamiast na bibliotecznych regałach - leży około 5 tys. książek. Rekordziści przetrzymują po 4-5 tomów od 10 lat. Kara za ich przetrzymanie dodana do kosztów windykacji może wynieść nawet kilka tysięcy.

Zobacz: Nie płacisz alimentów, trafisz na listę dłużników

Windykację wśród dłużników rozpoczęła też Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka. Nie oznacza to, że do zalegających z książkami przychodzą teraz rośli panowie z bejsbolami, ale i tak jest się czego bać.

- Firma windykacyjna przysyła dłużnikowi wezwanie do zapłaty naliczonej kary i kosztów manipulacyjnych - mówi Jan Feusette, dyrektor PBW. - A jeśli ktoś zlekceważy ten nakaz, musi się liczyć z tym, że windykator wytoczy mu proces. Oczywiście, czytelnik ma prawo po otrzymaniu nakazu się odwołać i zdarza się, że zmniejszam karę, zwłaszcza jeśli ktoś był długo za granicą, utracił pracę itp. Ale książki, oczywiście, oddać trzeba.

Opolskie biblioteki nie są wyjątkiem. W całej Polsce z usług firm windykacyjnych skorzystało już kilkadziesiąt bibliotek. Rekordziści zapłacili już po 5 tys. zł mandatów. Od połowy roku do placówek bardziej stanowczo ścigających swych dłużników dołączy Biblioteka Miejska w Opolu. Jej dyrektorka, Elżbieta Kampa, wyliczyła, że 1300 dłużników winnych jest bibliotece około 600 tys. zł. Dla porównania w ostatnich latach biblioteka otrzymywała rocznie jedną dziesiątą tej sumy na nowe książki. W tym, czyli kryzysowym roku dostanie ledwo 14 tysięcy.

- Dlatego wyegzekwowane długi chcemy przeznaczyć właśnie na odnowienie księgozbioru - mówi Elżbieta Kampa. - Na rynku jest mnóstwo pięknych książek, a nie bardzo jest je za co kupować.

Zobacz: Jak spłacamy raty pożyczek i rachunki?

Korzystania z usług firm windykacyjnych nie planuje na razie Miejska Biblioteka w Gogolinie. Dłużnicy są oczywiście i tutaj, ale jest ich ledwo kilkudziesięciu.

- A ponieważ bibliotekarze znają wszystkich czytelników, to radzimy sobie sami - mówi dyrektorka, Mariola Król. - Wysyłamy upo¬mnienia, esemesy, a ostatecznie idziemy do domu z przypomnieniem. Więc nawet gdy ktoś jest za granicą, rodzina zwykle w końcu odnajduje i oddaje książki.

Wojewódzka Biblioteka Publiczna do końca maja ogłosiła abolicję dla dłużników. Kto zwróci książki w tym czasie, zapłaci połowę kary. No i uniknie kontaktu z windykatorem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie