Nowa Trybuna Opolska

Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem [zdjęcia]

„Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem” – to motto biegu organizowanego przez Wojskowy Klub Biegacza „Meta” z Lublińca. Bieg Katorżnika w

Miasto Lubliniec, oprac. Mirosław Dragon

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/22] Następne

„Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem” – to motto biegu organizowanego przez Wojskowy Klub Biegacza „Meta” z Lublińca.

Bieg Katorżnika w lesie w Kokotku zorganizowano w tym roku już po raz dwunasty. Zawodnicy walczyli o medale w formie żeliwnej podkowy (wszystkie medale ważyły łącznie ponad 4 tony!).

Ekstremalnie trudna trasa liczyła 12 kilometrów. Nie wszystkim startującym udało się dotrzeć do mety.

W XII Biegu Katorżnika wystartowało 1234 zawodników. Bieg ukończyło 1191 osób. Nieukończenie biegu spowodowane było m.in. hipotermią i skręceniami.

W konkurencji „Ucieczka zakładników” trasę pokonało pięć 2-osobowych teamów.

Seniorzy oraz uczestnicy Małego Katorżnika mieli również niełatwą 2-kilometrową trasę. Młodsze dzieci rywalizowały Mini-Katorżniku (mieli do pokonania dystans 1,5 km), a maluchy w Mikro-Katorżniku (1 km).

Bieg Babci i Dziadka ukończyło 8 osób, najstarszy był 89-letni Edward Mucha z Rudy Śląskiej.

Najmłodszymi uczestnikami biegu byli 3-latkowie Bartosz Cykowski z Pajęczna i Bartosz Siemieniec z Warszawy.
- Oni, jak większość maluchów, przemierzali trasę z opiekunami. W sumie do mety dotarło 202 najmłodszych zawodników – informuje Krzysztof Szwed, rzecznik Mety Lubliniec

Podczas biegu zebrano 300 dolarów dla rannego Afgańczyka. Zebrano także 1700 zł na rehabilitację byłego zawodnika

Oprócz Polaków startowało 33 Niemców, 2 Czechów, Francuz, Słowak, Austriak, Walijczyk oraz Fin. W biegu wystartowali m.in. więźniowie.

Podczas organizacji ekstremalnego biegu organizatorzy korzystali z 8 quadów, 5 Starów, 4 motocykli, 2 Lublinów, 2 honkerów, dwóch sanitarek, łodzi i drona.

Polecamy