Brakuje miejsc w opolskich przedszkolach

Artur  Janowski
Artur Janowski
Na zdjęciu dzieci z przedszkola nr 5. Tu też nie ma już wolnych miejsc dla nowych podopiecznych.
Na zdjęciu dzieci z przedszkola nr 5. Tu też nie ma już wolnych miejsc dla nowych podopiecznych.
Udostępnij:
Dla ponad 300 dzieci zabrakło miejsc w przedszkolach Opola. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie uruchomiono dodatkowych oddziałów w szkołach.

W piątek w 32 miejskich przedszkolach wywieszono listy przyjętych dzieci i dla części rodziców to nie był dobry dzień. Do przedszkoli nie dostało się bowiem 308 maluchów, i to mimo że miejsc jest prawie 4 tysiące.

- Niestety nie mamy możliwości objęcia opieką przedszkolną wszystkich dzieci - przyznaje Krystyna Dworecka, zastępca naczelnika wydziału oświaty w urzędzie miasta. - Na listy oczekujących trafiły 4- i 3-latki, co do których nie ma obowiązku opieki przedszkolnej. W tym roku na trudną sytuację nałożył się fakt, że do przedszkoli idą dzieci osób z wyżu demograficznego, poza tym odroczono wprowadzenie obowiązku szkolnego dla 6-latków i te dzieci zostały u nas (jest ich prawie 1000 - red.) - przyznaje Dworecka.

Sytuacja mogła być jeszcze gorsza, gdyby ratusz nie stworzył dodatkowych oddziałów przedszkolnych w szkołach dla 5-6- latków, które korzystają z darmowego 5-godzinnego pobytu.

Takie oddziały powstaną od 1 września w szkole podstawowej nr 24 (ul. Gorzołki), szkole podstawowej nr 1 (ul. Reymonta), a także przy podstawówkach nr 14 (ul. Koszyka) i nr 5 (Hubala).

Łącznie przyjmą 96 dzieci. Niestety nie udało się utworzyć oddziału w piątej podstawówce - nr 20.

- Zabrakło nam chętnych - mówi Krystyna Dworecka.

Co ciekawe, chętnych zabrakło także w przedszkolach nr 3 (ul. Strzelców Bytomskich), 16 (al. Przyjaźni) i 22 (ul. Popiełuszki).

Łącznie mają 11 miejsc wolnych. Rodzice, których pociechy nie dostały się do innych przedszkoli, mimo zakończeniu naboru wciąż mogą się o nie starać. Informacji na ten temat powinni szukać w przedszkolach, gdzie składali podania.

Miasto pozostawiło sobie także w rezerwie 50 miejsc dla dzieci 5-6-letnich, które zgodnie z prawem muszą być przyjęte, a na razie rodzice jeszcze ich nie zgłosili.

Jak przekonuje jednak Krystyna Dworecka, rodzice 3-4-latków, których pociechy nie dostały się do miejskich przedszkoli, nie powinni jednak tracić nadziei.

- Praktyka poprzednich lat pokazuje, że ponad 50 procent tych dzieci znajduje jednak miejsca w przedszkolach - mówi Krystyna Dworecka. - Wielu rodziców nawet pod koniec sierpnia zmienia decyzje. Wycofuje dziecko z przedszkola i oddaje je pod opiekę np. babci. Inni z kolei przestają spełniać nasze warunki, np. tracą pracę (rodzice, z których jedno np. nie pracuje, mają minimalne szanse na umieszczenie dziecka w przedskzolu - red.).

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MAGDA
masakra to jest TYLKO POLSKA i niech sie wyludnia władze nawet miejsc w przedszkolach nie moga zapewnic to co ci rodzice maja robic PYTAM CO JAK SIE NIE MA BABCI TO JAK MATKA MA PRACOWAC ????? JAK Z 1 WYPŁATY JEST BOSKO ŻAL MLODZI NIE RÓBCIE DZIECI BO CZEKA WAS KATASTROFA
Dodaj ogłoszenie