BS Leśnica 4 Liga Opolska 2021/22. Podsumowanie [8. KOLEJKA]

Paweł Sładek, Wiktor Gumiński
Za nami już wszystkie dziewięć spotkań 8. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym podsumowanie poszczególnych meczów
Za nami już wszystkie dziewięć spotkań 8. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym podsumowanie poszczególnych meczów Łukasz Baliński
Za nami już wszystkie dziewięć spotkań 8. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym podsumowanie poszczególnych meczów

W ósmej kolejce niepokonana Polonia Nysa swój dorobek punktowy podniosła w Ozimku, gdzie wygrała znacznie z miejscową Małąpanwią. Wynik jednak nie oddaje faktycznego przebiegu meczu, o czym świadczą zdobyte bramki w samych końcówkach pierwszej i drugiej połowy.

- Sytuacja z 45. minuty ustawiła mecz. Padła bramka do szatni z rzutu wolnego. Trudno mi sobie wyobrazić jak w ogóle ustawiony był mur, wydaje mi się, że jest to w pewnym sensie błąd bramkarza – zastanawia się Tomasz Michalak, prezes ekipy gospodarzy. - Dalsza część spotkania to otwarta gra. Mogliśmy się pokusić o remis. Wiadomo, że wynik 3-0 wygląda słabo, ale był to mecz walki. Mogliśmy strzelić dwie bramki, ale nie wykorzystaliśmy sytuacji. Niestety dwa ewidentne błędy obrońcy dużo zmieniły, a z tak wybieganą drużyną ciężko było coś ugrać.

- Myślę, że od czwartku wykonaliśmy kawał dobrej roboty, żeby być gotowi na dzisiejszy mecz. Począwszy od fizjoterapeutów, skończywszy na kierowniku zespołu. Zawsze jednak powtarzamy, że to nasi piłkarze na końcu decydują o przebiegu spotkania. – zaznacza trener Polonii Łukasz Czajka. - Rywale byli bardzo skoncentrowani. Wiedzieliśmy gdzie gramy, Polonia bardzo długo nie wygrała w Ozimku. W prawdzie mieliśmy przewagę, choć bramki padały w samej końcówce spotkania. Mogło się to potoczyć w różnym kierunku, ale jestem pod wrażeniem gry chłopców, ich koncentracji i walki, świadomości do ostatniej minuty, bo przecież mecz mógł się różnie skończyć.

Swoją zwycięską passę kontynuuje także obecny mistrz 4 ligi. Ruch Zdzieszowice na wyjeździe wygrał ze Skalnikiem Gracze, który do spotkania podszedł bez kompleksów.

- Patrząc na przebieg całego meczu trzeba powiedzieć, że pierwsza połowa należała do Zdzieszowic, ale na drugą nasi zawodnicy wyszli z dużym entuzjazmem, walką. – pochwala Dariusz Hołtyński, drugi trener Skalnika. Strzeliliśmy bramkę i mieliśmy sytuacje na wyrównanie. Bezapelacyjnie mecz powinien zakończyć się wynikiem remisowym. Było to na prawdę fajne spotkanie. Niestety nie wyszło, ale jedziemy do Kędzierzyna z nadzieją na 3 punkty.

- Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą, choć szkoda kilku niewykorzystanych sytuacji. Po przerwie strzelamy kolejną bramkę i wszystko zmierza ku temu, żeby jeszcze być lepszym, ale tak się nie stało. Przeciwnik przejął inicjatywę, grał bardzo charakternie i mocno się postawił. Szkoda, że nie wykorzystujemy swoich stuprocentowych sytuacji. – ubolewa drugi trener Ruchu Zdzieszowice Marcin Feć.

Do tej pory Agroplon Głuszyna i LZS Starowice byli co najwyżej ligowymi rywalami. Teraz, po zwycięstwie Starowiczan u siebie, obie ekipy zostały również… sąsiadami w tabeli. Obydwa zespoły mogą się poszczycić 13-punktowym dorobkiem.

W momencie, gdy jedni grają o najwyższe cele, drugim zależy na każdym punkcie, który może okazać się kluczowy w kontekście utrzymania się w lidze. Taką batalię stoczyły ze sobą Victoria Chróścice i Chemik Kędzierzyn-Koźle. Było to prawdziwe widowisko do ostatniej minuty, która okazała się szczęśliwsza dla kibiców Chemika. Po zaciętej rywalizacji to goście schodzili z boiska z podniesionymi głowami.

- Trzeba powiedzieć jasno, że przegraliśmy sobie mecz. – nie owija w bawełnę Wojciech Scisło, trener gospodarzy. - Do momentu straconej bramki spotkanie było pod kontrolą, zdobyliśmy bramkę i mieliśmy sytuacje do podwyższenia wyniku. Przeciwnik nam nie zagrażał. Nawet później w 10 graliśmy dobrze, mieliśmy przynajmniej 2 sytuacje, jednak tracimy bramkę po naszym gapiostwie. Niestety w dalszej części meczu kolejna żółta kartka i stracona bramka nie pomogły. Był to mecz który powinniśmy co najmniej zremisować, ale z niczego stworzyliśmy sobie problemy i mecz zakończyliśmy bez punktów.

- Trzy punkty nas zadowalają, natomiast z przebiegu gry aż do momentu do czerwonej kartki Chróścice opanowały środek pola. Zaskakiwały nas ich długie piłki. Chróścice nawet grając w 10 chcieli wygrać ten mecz i atakowali, choć to my wyszliśmy na prowadzenie 2:1. – zauważa Mateusz Sadyk, trener Chemika. - Niebezpiecznie zrobiło się pod koniec meczu w polu karnym, kiedy zamieszanie wykorzystał zawodnik Victorii, ale na końcu to my wyszliśmy zwycięsko z wynikiem 3:2.

Nieco inaczej sprawy się mają w momencie walki Dawida z Goliatem, jednak w tej historii to Goliat spełnił oczekiwania wszystkich obserwatorów. Fortuna Głogówek pokonała u siebie LZS Skorogoszcz.

- Wbrew pozorom był to trudny mecz. Drużyna przeciwna miała charakter, ambicje i teoretycznie wygrana z takim zespołem jest obowiązkiem, ale to boisko zawsze weryfikuje. Patrząc na całokształt meczu zasłużyliśmy na zwycięstwo. – zakańcza Maciej Lisicki, trener Fortuny.

- Pojechaliśmy na trudny teren, mieliśmy swój plan, do 25. minuty był w miarę realizowany. – zaznacza Marcin Feć, trener LZS-u. Ostrzegałem chłopaków przed stałymi fragmentami, i to właśnie w ten sposób dostaliśmy bramkę. Przeciwnik kontrolował mecz i nie mieliśmy zbytnio okazji, żeby zagrozić jego bramce.
W Głogówku bez niespodzianki, czego nie można powiedzieć o Oleśnie, które w 8. kolejce wygrało po raz pierwszy! I to nie z byle kim. Naszpikowana młodymi zawodnikami ze Śląska, drużyna Piotrówki zagrała poniżej oczekiwań, dając się złapać na kontrataki gospodarzy.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego meczu, była to nasza pierwsza wygrana. – szczyci się kierownik zespołu Olesna Adam Kutynia. Generalnie trzeba powiedzieć. że za nami całkiem dobry tydzień. 4 punkty w dwóch meczach cieszą. Jest nadzieja na podniesienie formy w kolejnych spotkaniach. Gra zespołu w tym tygodniu mogła się podobać.

- Nie wiem czym to jest spowodowane, ale zagraliśmy słaby mecz. – nie owija w bawełnę trener Piotrówki Adam Jaremko. Olesno strzeliło dwie bramki z kontry, my z karnego i to by było na tyle. Brakuje nam nieco doświadczenia, ale Olesno chciało wygrać i im się to udało. Zdecydowanie nie było to wielkie granie, a jedynie ataki z kontrataków rywali. Z Ozimkiem zagraliśmy super mecz, ale teraz nie wyszło, tak bywa. Olesno chciało ten mecz, a myśmy mogli.

Ciekawie rozpoczęło się również spotkanie Odry II Opole z Polonią Głubczyce. Bramka dla gości na samym początku meczu zwiastowała bardzo obfity w gole pojedynek, jednak – jak się później okazało - limit został wyczerpany w 3. minucie.
Co innego działo się w kolejnym meczu z dolnej części tabeli, w którym TOR Dobrzeń Wielki podejmował u siebie MKS Gogolin. Grad bramek, zwroty akcji i zawód jednej z drużyn był nieodłącznym elementem zawodów.

- Nasza gra mogła cieszyć, ale wynik już nie do końca - zaznacza Dariusz Surmiński, trener TOR-u. Co prawda dwa razy odrobiliśmy straty i chwała za to drużynie, to jednak potem przy stanie 2:2 zmarnowaliśmy rzut karny, a przy prowadzeniu 3:2 dwie sytuacje na „zamknięcie” spotkania. Nie możemy tłumaczyć się brakiem doświadczenia, bo u nas też występują zawodnicy już ograni w 4 lidze. Zdobyty punkt szanujemy, jednak celem było zwycięstwo. Przy jednym wywalczonym „oczku” nadal jesteśmy w strefie spadkowej.

Ósmą serię spotkań zamknął mecz Unii Krapkowice z Piastem Strzelce Opolskie. Spotkanie zostało wygrane przez gospodarzy, jednak remis wcale nie byłby krzywdzący dla zwycięzców spotkania.

- Prawdę mówiąc Piast nie zasłużył, żeby przegrać ten mecz. – szczerze przyznał Łukasz Wicher, trener Unii. Już pierwsza połowa była bardzo wyrównana, może z delikatnym wskazaniem na nas. Po przerwie natomiast, choć my również mieliśmy dwie dogodne okazje, to rywale prezentowali się lepiej. Po naszej stronie było jednak widać ogromną determinację i chęć odniesienia zwycięstwa z dedykacją dla Rafała Bobińskiego, który w poprzednim meczu doznał poważnej kontuzji. Obawiałem się tego starcia, bo z różnych przyczyn wypadło mi przed nim kilku zawodników. Udało się zwyciężyć, ale nasza sytuacja kadrowa wciąż do łatwych nie należy.

- Rzeczywiście po przerwie byliśmy drużyną lepszą, ale chwilowy przestój kosztował nas utratę gola, który zadecydował o wygranej Unii. My trafiliśmy w słupek, zdobyliśmy też bramkę, ale ze spalonego. Niestety, ostatnimi czasy zdecydowanie nie punktujemy tak, jakbyśmy chcieli. Sześć „oczek” zdobytych w ośmiu spotkaniach to zdecydowanie za mało jak na nasz zespół. Musimy walczyć dalej, choć bardzo szkoda meczu z Krapkowicach. Nawet punkt zdobyty w starciu z Unią dałby nam bowiem dużego kopa na kolejne mecze. – komentuje Maciej Kułak, trener Piasta.

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie