Był taki gerecht

Redakcja
Po 64 latach od tamtych czasów pani Gertruda ma wciąż wiele wspomnień i pamiątek związanych ze swymi pierwszymi pracodawcami.

Niemieckojęzyczną gazetę, gdzie napisali o wielkim szewcu wywodzącym się ze Strzelec. Kalendarz na 2009 rok, który dostała od potomków Piusa i Lucy. A w szufladzie pod łóżkiem złożone są buty ze znaczkiem Gabor. Bo synowie Piusa po wojnie odnaleźli pracowników pierwszej manufaktury oraz sklepu Gabor i przesyłali im na święta paczki z Niemiec.[/b]

- Były tam kiełbasa, co się tak długo żymie - salami, słodycze, i jeszcze buty... – wspomina pani Gertruda. - Ostatnią paczkę dostałam trzy lata temu, na Wigilię. Tacy to byli ludzie, że pamiętali o nas i pół wieku po wojnie. Skąd mieli adresy? Myślę, że z zeszytu, w którym Pius zapisywał nasze nazwiska i miejsca zamieszkania. Potem w kontaktach pomagali księża i Caritas.

O swych przedwojennych pracodawcach pani Gertruda do dziś może powiedzieć tylko same dobre rzeczy. - Pius był taki gerecht - zaznacza.

Znaczy: sprawiedliwy i słuszny. A przy tym jeszcze wymagający i akuratny. Sklep otwierał o 8.00 rano, a minutę przed otwarciem pracownicy w nienagannie zapiętych fartuchach mieli stać za ladą. Sam dawał im przykład. Choć z pozoru srogi, pracowitość i rzetelność swych ludzi zawsze nagradzał. Doświadczony pracownik zarabiał u Gabora ponad 90 marek, to taka dzisiejsza średnia krajowa. - Nie będzie głodny ten, kto potrafi uszyć buty – mawiał Pius Gabor.

- Szkolił pracowników, każdy musiał umieć rozpoznać rodzaj skóry, z jakiej zrobiony był konkretny but – wspomina Getruda Maseli. - Swoje uwagi notował w zeszycie.

Pracowali od 8.00 do 19.00. W południe była dwugodzinna przerwa na obiad. – Na obiad szłam do siostry, a potem często z książką do parku, poczytać – opowiada dawna pracownica Gaborów. - Można było też w tym czasie iść do fryzjera, na trwałą ondulację, ale zrobienie takiej fryzury trwało czasem dłużej niż dwie godziny. Szefowa zawsze to zrozumiała i, jak trzeba było, dawała więcej wolnego.

Wojna przerwała działalność Gaborów w Strzelcach. Joachimowi i Bernhardowi, synom Piusa, nie było łatwo w drugiej połowie lat 40. kontynuować w Niemczech tradycję rodu. Szyli buty sami, zamiast ekskluzywnych materiałów, jak to było u Piusa w manufakturze, używali surowców wówczas dostępnych. Podeszwy robili np. gumy wycinanej z opon. Początkowo pracowali w enerdowskiej Turyngii, ale w 1949 roku postanowili przenieść zakład do Niemiec Zachodnich. Dosłownie. Sprzęt przenosili m.in. w... torbach i plecakach, w sumie zrobili 36 kursów. Założyli fabryczkę pod Hamburgiem. Pierwsze towary sprzedawali za skórę, kiełbasę, wreszcie coraz częściej za marki. Buty miały coraz lepszą jakość, były coraz bardziej eleganckie. W latach 50. furorę zrobiły sandały typu California. Dziś buty Gabora sprzedawane są w ponad 80 krajach na całym świecie.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Polski rynek pracy otwiera się na Białoruś

Wideo

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3