Choroba zalęgła się w ziemi

Lod
Beata Pietrzak z Czarnowąs podejrzewa, że choroba jej dziecka jest wynikiem zatrucia gleby, które miało miejsce po powodzi w 1997 roku.

Od dwóch lat badania lekarskie wykazują obecność glisty ludzkiej w organizmie trzyletniego Mateusza. Kolejne kurację okazują się bezskuteczne. Krótko po wyeliminowaniu pasożyta dziecko zakaża się ponownie.

- To efekt powodzi z 1997 roku - uważa Beata Pietrzak, matka chłopca. - Wody powodziowe wypłukały we wsi wszystkie szamba. Nieczystości osiadły w glebie. Glista ludzka jest pasożytem, który rozwija się w ludzkich odchodach. A tymi jest prawdopodobnie zakażona ziemia - mówi Beata Pietrzak.
Pasożyt jest bardzo groźny. Rozwijając się w organizmie, może doprowadzić do jego wyniszczenia. U Mateusza kolejne nawroty choroby spowodowały, że glista zmutowała się i uodporniła na dotychczasowe leki.
- Wraz z lekarzami zastanawialiśmy się, w jaki sposób dziecko może się zakażać. Odpadały kolejne możliwości. Pozostała tylko jedna: glista ludzka jest w glebie na naszym podwórku. Być może w podobnej sytuacji jest wiele innych rodzin z Czarnowąs - dodaje.

Mieszkanka Czarnowąs skarży się na sanepid, który mimo jej próśb nie zbadał próbek ziemi w ogródku. Głuchy także pozostaje na wnioski o odkażanie ziemi wapnem.
Według Larisy Urbanek, dyrektora dyrektora Miejskiej Stacji Sanitarnio-Epidemiologicznej w Opolu ustrzeżenie się pasożyta jest możliwe dzięki zachowywaniu podstawowych zasad higieny. - Nasze pracownice kilka razy odwiedziły posesję pani Pietrzak. Nigdy jej nie zastały, nawet wtedy, kiedy oficjalnie powiadomiliśmy ją o dniu i godzinie naszej wizyty. Nie pobrały więc próbek ziemi. Trzeba jednak zaznaczyć, że sanepid bada glebę uprawną. W ogródku nie było jednak żadnych grządek - mówi dyrektor Urbanek.

Według niej nie ma w Czarnowąsach niebezpieczeństwa wystąpienia epidemii. - Po powodzi tamtejsza gleba była badana i wyniki miała dobre. Nie przeczę, że w niektórych miejscach glista ludzka może występować, ale naprawdę łatwo obronić się przed nią. Wystarczy po każdym kontakcie z ziemią myć ręce oraz warzywa wyhodowane w ogródku. Jeżeli rodzice pozwalają dziecku bawić się w ogródku muszą bardziej je pilnować - ocenia dyrektor Urbanek.
Na pomoc Beacie Pietrzak ruszył natomiast Urząd Gminy w Dobrzeniu Wielkim, który obiecał w ciągu najbliższych kilku dni odkazić ziemię wapnem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie