Chory jak gangster

Maciej T. Nowak <a href="mailto:mnowak@nto.pl">mnowak@nto.pl</a> 077 44 32 583Zaktualizowano 
„Pineza” zasłabł w czasie procesu, ale podejrzenia, że miał zawał serca, nie potwierdziły się.
Paluszek i główka - sądowa wymówka. Temida przyprawia polskich przestępców o ciężkie dolegliwości zdrowotne.

Duszności, wysypki, omdlenia, alergie odzywają się nawet w największych twardzielach, którzy stają przed wymiarem sprawiedliwości.

Chłop jak dąb, z karkiem o szerokości kuchenki mikrofalowej, z wytatuowanymi ramionami, pada z nóg przed drobnym asesorem bądź szczuplutką, niziutką niewiastą w todze.
Ile z tych omdleń jest wynikiem rzeczywiście słabego zdrowia, a ile aktorskiej gry - nikt dokładnie nie wie. Do słabnącego delikwenta trzeba wzywać lekarza z pogotowia, który najczęściej stwierdza, że jegomość może dalej uczestniczyć w rozprawie. Część przypadków kończy się jednak wycieczką do szpitala. Czy ci, którzy mają problemy z prawem, mają też problemy ze zdrowiem, czy tylko drwią sobie z Temidy?

W miniony wtorek bliskiego spotkania z wymiarem sprawiedliwości nie wytrzymał najbardziej znany polski detektyw Krzysztof Rutkowski. Zatrzymano go pod zarzutem udziału w mafii paliwowej. Na salę, gdzie decydowano o jego aresztowaniu, wszedł sprężystym krokiem. Później protokolantka musiała wnieść wiatrak. W końcu do sądu trzeba było wezwać pogotowie ratunkowe. Rutkowski wylądował w szpitalu. Sędzia pojechał za nim i tam oznajmił mu, że kolejne trzy miesiące spędzi za kratkami. Wszystkie serwisy informacyjne pokazywały dzielnego kowboja wymachującego bronią i legitymacją detektywa, a za chwile transportowanego na noszach z zamkniętymi oczami. Następnego dnia stan zdrowia Rutkowskiego poprawił się na tyle, że ze szpitala przewieziono go do aresztu.

Heńków dwóch
Od podobnych występów z pogranicza choroby i aktorstwa nie jest wolne także opolskie podwórko. W lipcu 2000 r. podczas procesu handlarzy narkotyków zasłabł Henryk Pilarski ps. Pineza. W tamtej sprawie przesłuchiwano go tylko jako świadka, ale miesiąc wcześniej Centralne Biuro Śledcze zatrzymało go pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która m.in. wymuszała haracze i czerpała korzyści z prostytucji.

"Pinezę" na sądową salę przywieziono w silnej asyście antyterrorystów. Gangster zaczął narzekać na ból ręki, brak czucia w nodze i bóle w klatce piersiowej. Zasłabł, podejrzewano zawał serca, szybko wezwano więc karetkę. Przewieziono go do szpitala, gdzie został przebadany.
W trakcie procesu "Pinezy" jeden ze współoskarżonych zeznał, że zasłabnięcie było planowane. Później powiedział też, że gangster u lekarzy na Dolnym Śląsku załatwiał lewe papiery mające mu zapewnić bezkarność. Sprawy nie zdążył sfinalizować, bo zabrakło mu pieniędzy, a do akcji wmieszało się CBŚ.

Inny opolanin Henryk K., pseudonim Heinz, oskarżony o kierowanie gangiem kradnącym w Niemczech luksusowe samochody, jest od dawna - z powodu wątłego zdrowia - nieuchwytny dla opolskiej Temidy.
W sądzie okręgowym już od ośmiu lat nie można go osądzić za kradzież samochodu. Kiedy tylko sąd wyznacza rozprawę, "Heinz" trafia do szpitala.

Mężczyzna faktycznie ma za sobą amputację nogi. Ale to nie jedyny jego problem ze zdrowiem.
W sądzie rejonowym toczy się proces gangu rabującego auta w Niemczech, ale "Heinza" nie ma na ławie oskarżonych razem z jego kompanami. Został z procesu wyłączony, bo... choruje na schizofrenię.

CBŚ i prokuratura uważają jednak, że kłopoty ze zdrowiem nie przeszkadzały "Heinzowi" w prowadzeniu przestępczej działalności. W kwietniu br., Henryk K. trafił do aresztu pod zarzutem zlecania upraw konopi indyjskich. Interesem miał kierować ze szpitala. Prokuratura nie uwierzyła w jego schizofrenię. Zleciła ponowne badania, które wykazały, że "Heinz" jest zdrowy. Biegli stwierdzili, że Henryk K. "symuluje wyuczone zachowania".

Uciekał na sparaliżowanych nogach
Leszek B. w kwietniu br. włamał się do domu w Ligocie Górnej pod Strzelcami Opolskimi. Skorzystał z okazji, że domownicy byli na weselu. Nie miał szczęścia, bo gdy uciekał, złapali go czujni sąsiedzi. Później powiesił się w policyjnej izbie zatrzymań.
Leszek B. to seryjny złodziej, który miał na głowie kilka procesów. Nie mógł się jednak stawiać w sądzie, bo według biegłych miał sparaliżowane nogi i nie mógł chodzić.

Medialne informacje o uciekającym złodzieju zwróciły uwagę Piotra Wieczorka, wiceprezesa Sądu Rejonowego w Opolu.
Do tego sądu w ciągu ostatnich dwóch lat wpłynęło osiem spraw przeciwko 43-letniemu Leszkowi B. Oskarżano go o włamania do domów w całej Polsce: Lesznie, Włocławku, Nowym Targu...

Procesy nie mogły ruszyć, bo Leszek B. nie mógł chodzić. Dwa razy sędziowie pojechali go przesłuchać w jego domu. Oskarżony leżał wówczas przykryty kocem albo siedział na wózku inwalidzkim.
Jak się okazało, choroba, która uniemożliwiała chodzenie do sądu, nie utrudniała robienia kolejnych "włamów". Teraz rzetelności lekarzy przyglądają się prokuratorzy.
- Prowadzimy śledztwo w tej sprawie - informuje Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Krakowiak się modli
Problemy ze zdrowiem ma też słynny śląski gangster Janusz T. ps. Krakowiak. Sądzony od kilku lat, na jednej z ostatnich rozpraw zaczął zapewniać sąd, że jest dzieckiem Bożym i ma kontakt z Janem Pawłem II. Nieprzyznający się do tej pory do winy gangster przepraszał też za grzechy i obciążał swoich kolegów.
Gangowi "Krakowiaka" zarzuca się popełnienie chyba wszystkich możliwych rodzajów przestępstw. Po swoim zatrzymaniu w 1999 r. tłumaczył, że jest taksówkarzem i padł ofiarą spisku.

Krakowiak, któremu grozi wielokrotne dożywocie, teraz na każdą rozprawę przyjeżdża z Pismem Świętym, a przesłuchania rozpoczyna znakiem krzyża.
Od kilku tygodni podczas każdej rozprawy obciąża swoich "żołnierzy". Opowiada, jak zdobywali broń, kto kogo zabił, jak dzielono łupy czy też jak planowano zamachy na prokuratora i oficera CBŚ. Winą za większość przestępstw obarcza Zdzisława Ł. ps. Zdzicho, uważanego za egzekutora gangu.

- To szatan wcielony - przekonuje sąd "Krakowiak". Sam odcina się od przestępczej działalności.
Sędziowie zastanawiają się nad wysłaniem go na obserwację psychiatryczną. Taką obserwację "Krakowiak" przeszedł już na początku procesu. Wtedy zaczynał świrować na sądowej sali. Na przemian śpiewał i śmiał się.

Rak za 40 tysięcy
Dariusz N., znany opolski złodziej samochodów, przed sądem nie sprawiał wrażenia człowieka, który ma wszystko równo ułożone pod sufitem. Kręcił głową, mrużył oczy i nie słyszał połowy z tego, co mówił do niego sędzia. Po wyjściu z sądu przypadłości mijały jak ręką odjął. Brał pod pachy dwie długonogie blondyny i śmigał w miasto. Teraz znowu siedzi w areszcie, bo przyłapano go na uprawianiu konopi indyjskich. W rowie nieopodal jego domu znaleziono kałasznikowa, który najprawdopodobniej także należał do niego.

Kłamstwo na szczęście ma krótkie nóżki. Na światło dzienne wypływa coraz więcej nieprawości. Nieprawości, które popełniają lekarze, biorąc grube pieniądze za załatwienie choroby. Ostatnio taka gruba sprawa wyszła na jaw w Gdańsku. Tam lekarze, "przepisując" przestępcom raka, działali niezwykle profesjonalnie. Próbki, które wysyłali do laboratoriów nie pochodziły od zdrowych gangsterów, ale od osób faktycznie chorych na nowotwory. Dokumentację, która kosztowała nawet po 40 tys. zł, ciężko było podważyć w sądzie. Ślady współpracy gangsterów z lekarzami można znaleźć również w Opolu. Na wyrok w zawieszeniu skazano lekarza, który wystawił lewe zaświadczenie o chorobie Michałowi K. ps. Pasek, dzięki czemu ten nie musiał iść na przesłuchanie.
Czy Krzysztof Rutkowski choruje naprawdę, czy i on ukartował swe omdlenie ze służbą zdrowia, pokaże przyszłość.

Krakowiak, któremu grozi wielokrotne dożywocie, teraz na każdą rozprawę przyjeżdża z Pismem Świętym, a przesłuchania rozpoczyna znakiem krzyża.
Od kilku tygodni podczas każdej rozprawy obciąża swoich "żołnierzy". Opowiada, jak zdobywali broń, kto kogo zabił, jak dzielono łupy czy też jak planowano zamachy na prokuratora i oficera CBŚ. Winą za większość przestępstw obarcza Zdzisława Ł. ps. Zdzicho, uważanego za egzekutora gangu.

- To szatan wcielony - przekonuje sąd "Krakowiak". Sam odcina się od przestępczej działalności.
Sędziowie zastanawiają się nad wysłaniem go na obserwację psychiatryczną. Taką obserwację "Krakowiak" przeszedł już na początku procesu. Wtedy zaczynał świrować na sądowej sali. Na przemian śpiewał i śmiał się.

Rak za 40 tysięcy
Dariusz N., znany opolski złodziej samochodów, przed sądem nie sprawiał wrażenia człowieka, który ma wszystko równo ułożone pod sufitem. Kręcił głową, mrużył oczy i nie słyszał połowy z tego, co mówił do niego sędzia. Po wyjściu z sądu przypadłości mijały jak ręką odjął. Brał pod pachy dwie długonogie blondyny i śmigał w miasto. Teraz znowu siedzi w areszcie, bo przyłapano go na uprawianiu konopi indyjskich. W rowie nieopodal jego domu znaleziono kałasznikowa, który najprawdopodobniej także należał do niego.

Kłamstwo na szczęście ma krótkie nóżki. Na światło dzienne wypływa coraz więcej nieprawości. Nieprawości, które popełniają lekarze, biorąc grube pieniądze za załatwienie choroby. Ostatnio taka gruba sprawa wyszła na jaw w Gdańsku. Tam lekarze, "przepisując" przestępcom raka, działali niezwykle profesjonalnie. Próbki, które wysyłali do laboratoriów nie pochodziły od zdrowych gangsterów, ale od osób faktycznie chorych na nowotwory. Dokumentację, która kosztowała nawet po 40 tys. zł, ciężko było podważyć w sądzie. Ślady współpracy gangsterów z lekarzami można znaleźć również w Opolu. Na wyrok w zawieszeniu skazano lekarza, który wystawił lewe zaświadczenie o chorobie Michałowi K. ps. Pasek, dzięki czemu ten nie musiał iść na przesłuchanie.
Czy Krzysztof Rutkowski choruje naprawdę, czy i on ukartował swe omdlenie ze służbą zdrowia, pokaże przyszłość.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafał

Heniek w porządku gość. Poznałem go kiedyś. Mam nadzieję, że cieszy się już wolnością.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3