Co dalej z obskurnym placem przy ul. Wieczorka w Kędzierzynie-Koźlu?

fot. Daniel Polak
Danuta Staroń: - Już od kilku lat mówi się o nowych pawilonach ale wciaż nie możemy dojść z miastem do porozumienia.
Danuta Staroń: - Już od kilku lat mówi się o nowych pawilonach ale wciaż nie możemy dojść z miastem do porozumienia. fot. Daniel Polak
Kupcy, którzy mieli sami postawić pawilony, według planów urzędu miasta, nie chcą tego robić.

Wciąż robimy zakupy brodząc w błocie, a okien mamy widok na rozlatujące się budy - narzeka Halina Mróz, mieszkanka ul. Wieczorka.

Od kilku lat władze miasta wraz z handlowcami próbują się dogadać jak zagospodarować to miejsce, ale na razie nic z tego nie wychodzi.

- Warunki, jakie nam zaproponowano są zbyt trudne do spełnienia - zaznacza Danuta Staroń, właścicielka sklepu z garmażerką.

A wyglądają one tak: handlowcy, którzy dzierżawią ziemię od gminy będą ją mogli wykupić, ale pod warunkiem, że sami zbudują tam nowe pawilony. Aby przejąć działkę, trzeba zburzyć budę i postawić nowy obiekt w stanie co najmniej surowym zamkniętym.

Pawilon musi być jednak zaprojektowany według konkretnych wytycznych urzędu miasta, gdzie podany jest kształt a nawet kąt nachylenia dachu.

- Budowa może kosztować nawet 200 tys. zł. Ale co gorsze, nie wiemy, za jaką cenę kupimy potem tę ziemię. Dlatego nie chcę na razie budować niczego na nieswoim gruncie - dodaje Danuta Staroń.
Co ciekawe dwie działki na placu zostały już sprzedanych, choć nie została tam położona nawet jedna cegła. To jeszcze bardziej zamieszało w głowach części handlowców.

Miejscy urzędnicy zapewniają jednak, że wszystko jest przejrzyste.

- Dzierżawcy terenu mają prawo pierwokupu po wybudowaniu pawilonu i ceny za ar będą na pewno dużo, dużo niższe, niż koszt postawienia nowego sklepu - wyjaśnia Brygida Kolenda-Łabuś. - Jednocześnie w trybie przetargowym sprzedajemy te działki, które nie są dzierżawione na placu.

O tym, co może na nich powstać czytaj w środę w papierowym wydaniu nto

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tabaluga
To jest skandal , tyle czasu minęło , a tam jak było tak jest. A kupcy w nieskończonosc , będą sie zastanawiac .A prawda jest taka,że kupcy wcale tam nie chcą handlować , bo zwyczajnie sie nie opłaca.!! Były rózne podejścia ,różne branże i nic.Plajda.!! Naprawde czynne i działajace są dwie budki.Reszta kupców podejrzewam ,że kombinuje, aby z bonifikata , nabyć kawałek gruntu.Czy naprawde nik tego nie widzi.
k
ks.o.Tadeusz
Rozgonić dziadostwo na cztery wiatry,co się mienią "kupcami"i na tym miejscu zrobić skwerek z ławkami,i skończy się użeranie z pseudo kupcami!!!
A
Alexander deLarge
Sprawność urzędników w tej prozaicznej sprawie jest porażająca. Czy paniom i panom zasiadającym w magistracie nie jest wstyd, że lokalni dziennikarze już po raz któryś obrazują poziom ich kompetencji obrazkiem zabłoconego placu z rozpadającymi się budami? Czy w tej w gruncie rzeczy prostej sprawie naprawdę nic nie da się zrobić? Porozumienie z kilkoma handlarzami urasta dla państwa do rangi mission impossible? Sytuacja mająca miejsce na tym nieszczęsnym placu nie pozwala mieć złudzeń. Baseny, lodowiska, luksusowe hotele, fabryki jakieś - a wszystko to w kooperacji miasta z tajemniczymi angielskimi biznesmenami to tylko fantastyczne wizualizacje zrodzone w urzędniczych umysłach. Szukając wymiernych efektów działalności owych decydentów i miary skuteczności ich działań, wystarczy odwiedzić wspomniany plac. Ten widok mówi wszystko, złudzeń mieszkańcy mieć nie powinni.
Ps. Zupełnie niedawno na placu strzeliła rura z wodą, pozostałość po jednej z nieistniejących już bud. Dzieciaki miały niezły ubaw z powstałej w ten sposób fontanny. Przyjechali panowie z miejskich wodociągów, awarię naprawili. Za tą interwencję zapłacili wszyscy zamieszkali w mieście podatnicy. Niestety urzędnicy nie są w stanie nic zrobić, może więc przynajmniej amputują przyrośnięte to pewnej części ich ciała stołki? Tylu młodych, wykształconych i chętnych do pracy ludzi jest przecież.
Dodaj ogłoszenie