Cud pod Zawadzkiem! Pies Demon odnaleziony po tygodniu poszukiwań. Wcześniej potrąciły go dwa auta

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
Demon został odnaleziony po blisko tygodniu poszukiwań.
Demon został odnaleziony po blisko tygodniu poszukiwań. Strzelce Zwierzętom / Jemielnica Pomaga / archiwum prywatne
Czworonóg zaginął w ostatnią niedzielę maja. Dwukrotnie potrącił go samochód, a potem przez tydzień ukrywał się w lesie. Właściciele z pomocą około setki wolontariuszy odnaleźli ostatecznie Demona.

Demon to wyjątkowo towarzyski, czarny kundelek, który pochodzi z Piwnicznej-Zdroju niedaleko Nowego Sącza. Razem ze swoimi właścicielami - Elżbietą i Piotrem Ściennymi - wielokrotnie podróżował po różnych zakątkach kraju.

Tym razem miał wybrać się w okolice Zawadzkiego na kajaki połączone z piknikiem, do czego piesek był przyzwyczajony.

Feralna wycieczka

Spływ miał rozpocząć się z samego rana pod Zawadzkiem w okolicy starego basenu. Demon szedł razem z właścicielami na umówione miejsce.

Niestety, w pewnym momencie oddalił się i najprawdopodobniej zgubił w okolicznym lesie. Pomimo długiego nawoływania, właściciele nie byli w stanie go odnaleźć.

W niedzielne popołudnie około 12.30 ktoś widział Demona na wysokości parkingów między Zawadzkiem a Wierchlesiem.

Zwierzak był przerażony. Biegnąc po ulicy wpadł pod koła dwóch samochodów - osobówki i ciężarówki. Z pyska leciała mu krew.

Właściciele przyjechali na miejsce niemal od razu, ale Demon uciekł. Rozesłali więc prośbę o wsparcie do wszystkich organizacji i stowarzyszeń w okolicy, które zajmują się pomaganiem zwierzętom.

Akcja poszukiwawcza Demona

- Odezwało się wiele osób, które nie tylko zajęły się rozwieszaniem plakatów o zaginięciu demona, ale też razem z nami prowadziły poszukiwania - mówi Piotr Ścigienny, właściciel Demona. - Przeczesywaliśmy las metr po metrze; rozstawaliśmy miski z jedzeniem dla Demona, żeby go zwabić; wykonaliśmy też niezliczoną ilość telefonów, ale po Demonie nie było śladu…

W akcję poszukiwania czworonoga w terenie zaangażowanych było około 100 mieszkańców z powiatu strzeleckiego i okolic. Jeszcze więcej osób udostępniło informację w internecie.

- Właściciele zapowiedzieli, że nie spoczną dopóki nie odnajdą Demona. Szukali go, choć niektórzy stracili już nadzieję, że Demon żyje - relacjonuje Anna Szaton-Mrowiec, jedna z wolontariuszek.

Mieszkańcy próbowali też różnych sposobów na odnalezienie psa w tym chcieli zaangażować przewodników psów tropiących. Okazało się to jednak niemożliwe, bo tego typu psy są szkolone do poszukiwania konkretnych rzeczy lub ludzi - są przy tym uczone ignorowania zapachów innych zwierząt.

Akcje poszukiwawcze polegały w dużej mierze na przeczesywaniu okolicznych lasów.
Akcje poszukiwawcze polegały w dużej mierze na przeczesywaniu okolicznych lasów. Strzelce Zwierzętom / Jemielnica Pomaga / archiwum prywatne

Po prawie 7 dniach wydarzył się cud

Przełom nastąpił niespodziewanie po około tygodniu poszukiwań. Najpierw ktoś zadzwonił, że widział Demona na parkingu w okolicy Wierchlesia (to około 5 km od miejsca zaginięcia). Potem ktoś inny przekazał, że stoi na parkingu i patrzy na poszukiwanego kundelka.

- Od razu przyjechaliśmy na miejsce, ale Demon znów uciekł do lasu - przyznaje Piotr Ścigienny. - Po chwili nawoływań stał się cud! Demon wyszedł chwiejnym krokiem spod dużego konara.

Czworonóg był ekstremalnie wycieńczony i odwodniony. Przez tydzień najprawdopodobniej nic nie jadł, zlizywał jedynie rosę z liści. Wymagał pilnej opieki weterynaryjnej. Pomimo dnia wolnego od pracy i zamkniętego gabinetu przyjął go - pro bono - dr Jan Piskoń ze Strzelec Opolskich.

- Sam śledziłem w ostatnich dniach poszukiwania Demona i byłem poruszony całym zdarzeniem - mówi dr Jan Piskoń. - Z przedstawionych relacji wynikało, że pies może być w bardzo złym stanie, dlatego gdy dowiedziałem się, że jest w drodze do gabinetu, szykowałem się na najgorsze.

Czy Demon ma szansę wydobrzeć?

O dziwo, skończyło się tylko na licznych otarciach i ranach. Dr Piskoń kompleksowo przebadał Demona i podał mu kroplówkę.

- Miał dużego farta, w całym tym tragicznym zdarzeniu, że przeżył dwa wypadki i tułaczkę po lesie. Demon jest typowym, domowym pieskiem pozbawionym pierwotnych instynktów zdobywania pokarmu. Gdyby został w lesie dłużej, czekałaby go śmierć - dodaje dr Jan Piskoń.

- Bardzo dziękujemy wszystkim wolontariuszom, którzy zaangażowali się w poszukiwania i którzy powstrzymywali nas na duchu w ostatnich dniach - mówi Piotr Ścigienny. - W powiecie strzeleckim żyją bardzo dobrzy ludzie. Gdyby nie oni, nie wiadomo czy ta historia skończyłaby się happy endem.

Demon odpoczywa obecnie w swoim domu. W ciągu tygodnia stracił mniej więcej ćwierć swojej masy. Wszystko jednak wskazuje, że dojdzie do siebie.

Miejsce odnalezienia Demona:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska