Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 15godz.
  • 42min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Czerwona kartka Torresa popsuła plan Atletico. Barcelona z cenną zaliczką

Grzegorz Ignatowski
We wtorkowy wieczór na Camp Nou emocji nie brakowało. Grające ponad godzinę w dziesiątkę Atletico Madryt przegrało z Barceloną 1:2. Sytuację gości skomplikowała czerwona kartka Fernando Torresa, który był strzelcem pierwszej bramki.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego media prześcigały się w przeróżnych teoriach na temat tego spotkania. Niektórzy słusznie zauważali, że piłkarze Barcelony powinni zwrócić szczególną uwagę na Fernando Torresa, inni pytali, czy Lionel Messi nie będzie podczas gry myślał o aferze z tajemniczym kryptonimem "Panama", a kolejni zastanawiali się, czy Barcelona nie będzie osłabiona trudnym meczem z Realem Madryt. - Nie sądzę, żeby "El Clasico" na nich wpłynęło. Oczekujemy najlepszej Barcy − odpowiedział na te wszystkie doniesienia na przedmeczowej konferencji prasowej trener Atletico, Diego Simeone. Jednak pierwsze minuty spotkania pokazały, że wszystkie te przewidywania nie tylko są uzasadnione. Dziennikarze dosłownie trafili w dziesiątkę.

To Barcelona jako pierwsza stworzyła sobie dogodną sytuację strzelecką. Dani Alves dośrodkował piłkę z prawego skrzydła, lecz Neymar w kapitalnej sytuacji oddał niecelny strzał głową. Potem zaczęły się sprawdzać przedmeczowe przewidywania. W 25. minucie Fernando Torres po podaniu Koke posłał piłkę do siatki pomiędzy nogami Marca-Andre ter Stegena. Barcelona przegrywała więc 0:1, sprawiając przy tym wrażenie zmęczonej, a Lionel Messi był zupełnie niewidoczny.

To tyle, jeśli chodzi o scenariusze, które można było przewidzieć. Któż mógł wymyślić sytuacje, w której dotychczasowy bohater Atletico, Fernando Torres, zachowa się tak niepoważnie, że za dwa głupie faule obejrzy dwie żółte kartki i w efekcie wyleci z boiska już w 35. minucie.

Żaden argument usprawiedliwiający Torresa nie jest uzasadniony, bo sędzia z całą pewnością byłby w stanie obronić obie decyzje. Być może nie musiał, ale mógł w obu sytuacjach pokazać żółtą kartkę, a skoro napastnik Atletico dał mu pretekst, to sam jest sobie winien. Z drugiej strony kilka chwil później arbiter mógł pokazać żółtą kartkę Sergio Busquetsowi. Mógł, ale nie musiał, ale skoro wcześniej był absolutnie bezwzględny, to w tym przypadku powinien wykazać się konsekwencją.

Grająca w przewadze od 35. minuty Barcelona do końca pierwszej połowy nie potrafiła otrząsnąć się z niewytłumaczalnego marazmu. Szczególnie niemrawy był uznawany za najlepszy na świecie atak Katalończyków. Trio Messi - Suarez - Neymar odnalazło się w drugiej połowie. Barca ruszyła do huraganowych ataków i w ciągu 15 minut miała cztery doskonałe sytuacje, po których piłka w najlepszym wypadku obiła tylko poprzeczkę. Jednak sił na murowanie bramki wystarczyło zawodnikom drużyny przyjezdnej tylko do 63. minuty. Wówczas po podaniu Jordiego Alby Luis Suarez dostawił nogę i zmienił tylko tor lotu piłki, co sprawiło, że wylądowała ona w siatce obok zaskoczonego Jana Oblaka.

Emocje rosły, a ich szybki wzrost potęgowały kolejne kontrowersje. W 70. minucie Luis Suarez sfaulował w ofensywie Felipe Luisa. Urugwajczyk zobaczył za ten faul żółtą kartkę, choć pojawiły się głosy, że powinien zostać usunięty z boiska. No cóż, trzeba uczciwie przyznać, że sędzia po raz kolejny mógł podjąć taką decyzję, ale ostatecznie uznał, że Urugwajczyk odepchnął Brazylijczyka, a nie uderzył, jak chcieli postronni obserwatorzy. Cztery minuty później ten sam Suarez, wobec którego było tyle kontrowersji, oddał strzał głową po dośrodkowaniu Daniego Alvesa i Oblak po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki. Krew w żyłach kibiców Atletico musiała się w tym momencie zagotować.

Czas w końcówce płynął dla kibiców obu drużyn bardzo szybko. Podkręcało go szybsze bicie serca spowodowane dużymi emocjami i szybką grą obu ekip. Gdyby w tym momencie padł gol dla Atletico, zapewne wielu z nich natychmiast wzywałoby karetkę pogotowia, ale więcej bramek w tym spotkaniu nie oglądaliśmy. Barcelona wygrała więc 2:1, chociaż wielu obserwatorów zapamięta ten mecz szczególnie ze względu na kontrowersje, które miały krzywdzić Atletico. Ale tak to bywa w piłce nożnej, że kiedy jedni czują się pokrzywdzeni, drudzy uważają, że sami są temu winni.

Wideo

Materiał oryginalny: Czerwona kartka Torresa popsuła plan Atletico. Barcelona z cenną zaliczką - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3