Czescy lekarze usuwają ciąże Polkom

  • Nowa Trybuna Opolska

fot. Stockxpert

Niecały 1 tys. zł kosztuje nielegalny, ale przeprowadzony w szpitalu zabieg usunięcia ciąży. Wystarczy pojechać do Czech.

Informacje, że aborcję można przeprowadzić w czeskich klinikach, znajdują się na feministycznych portalach internetowych. Widnieją np. na stronach Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w Warszawie. Niektóre portale zamieszczają adresy i telefony do klinik w Zabrzeży na Morawach albo w Szumperku, kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy. Dyrekcja szpitala w Szumperku oficjalnie zaprzecza jednak, aby takie zabiegi wykonywano w szpitalu Polkom. Zaprzecza także dyrektor szpitala w Jeseniku Jaroslav Jedliczka.

- Nie wykonujemy takich zabiegów kobietom z Polski - mówi dyr. Jedliczka. - Wasze informacje w tej sprawie nie są prawdziwe. Nie będziemy naruszać polskich przepisów.

Szpital w Jeseniku jest jednym z kilku sprywatyzowanych dotychczas w całej republice. Należy do prywatnej spółki.
- W czasie mojego urlopu w Czechach sympatyczny lekarz szybko i sprawnie wykonał zabieg. Nikt niczego nie zauważył - pisze na stronach serwisu "Ateista" anonimowa Anita. Po zabiegu spędza się w szpitalu parę godzin na obserwacji, a potem do domu.

W Czechach aborcja jest dopuszczalna na życzenie od lat osiemdziesiątych. Jeszcze kilkanaście lat temu co trzecia ciąża Czeszek kończyła się usunięciem, potem wskaźniki aborcyjne zaczęły nieco spadać. W przypadku obcokrajowców istnieją jednak pewne prawne ograniczenia. Zabiegi aborcyjne mogą być legalnie wykonywane tylko cudzoziemkom z prawem stałego pobytu w Czechach albo posiadającym czeskie ubezpieczenie zdrowotne.
W praktyce bywa inaczej, co pokazuje nie tylko rozmowa naszej dziennikarki z personelem oddziału ginekologii w Jeseniku. Zresztą na terenie pogranicza setki Polaków legalnie pracują w Czechach, korzystają z czeskiego ubezpieczenia. Całymi rodzinami jeżdżą do czeskich lekarzy, dentystów, nawet szpitali.
- Wystarczy się trochę zainteresować i szybko można się dowiedzieć o tej możliwości - opowiada Polka pracująca w jednej z przygranicznych czeskich miejscowości. - Ja znam dwa przypadki kobiet, które pojechały do Jesenika usunąć ciążę. Najpierw poszły tam do gabinetu ginekologicznego i lekarz skierował je na zabieg w szpitalu. Z pełnym zabezpieczeniem medycznym, na sali operacyjnej. Zostały potraktowane w pełni profesjonalnie, tak samo jak pacjentki z Czech. Nikt nie sprawdzał ich ubezpieczenia czy prawa stałego pobytu. Zapłaciły za zabieg 7 tys. koron (ok. 950 złotych). Oczywiście już w Polsce nikt się nie chwali z tego powodu!

- Zgodnie z polskim kodeksem karnym za usunięcie ciąży nie odpowiada ciężarna kobieta, ale lekarz, który wykonuje taki zabieg, poza wyjątkami dopisanymi w ustawie - tłumaczy Lidia Sieradzka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Karaniu podlega także osoba nakłaniająca do zabiegu usunięcia ciąży. Tak więc Polki dokonujące aborcji za granicą nie narażają się na ściganie w kraju. Zgodnie z zasadą tzw. podwójnej karalności ściganie polskich obywateli za czyny popełnione za granicą ma miejsce tylko wtedy, jeśli ten czyn jest także karany w kraju, gdzie do niego doszło.

W warunkach Unii Europejskiej jest więc kwestią czasu, gdy polscy lekarze zaczną otwierać za bliską granicą swoje gabinety i kierować tam na legalne zabiegi aborcyjne swoje pacjentki z kraju. Liberalne podejście do aborcji szokuje także polskie studentki, wyjeżdżające coraz liczniej na czeskie uczelnie na studia, praktyki czy staże.

- Moja koleżanka w czasie studiów w Czechach dowiedziała się, że jest w ciąży - opowiada Ilona, która kilka lat temu była na studiach w Brnie. - Poszła do ginekologa i była zaszokowana jego podejściem do pacjentki. Lekarz pytał ją, czy ciąża jest świadoma, czy chce urodzić dziecko. Nie namawiał do aborcji, sugerował tylko przemyślenie swojej sytuacji, ale gdyby była zainteresowana usunięciem ciąży, nie byłoby żadnego problemu.

- Nie słyszałem o takich przypadkach. Polkom pewnie łatwiej jest znaleźć u nas jakiś gabinet wykonujący po cichu tego rodzaju "zabiegi" - komentuje czeskie aborcje jeden z ginekologów pracujących na pograniczu. - Czasem słyszę pytanie pacjentek, u których stwierdzam ciążę: Nie usunie mi pan tego? Ja nie usuwam, ale ktoś to robi, bo niektóre ciąże znikają bez śladu.

Rozmowa

- Dzień dobry, dzwonię z Polski... - mówiła nasza reporterka Agata Jop.

Zadzwoniłam do szpitala w Jeseniku, zaopatrzona w minisłowniczek polsko-czeski. "Techotna" znaczy, że w ciąży. "Potrate" lub "aborce" znaczy aborcja, usunięcie ciąży. Słowniczek okazał się niepotrzebny - pani na centrali oraz pielęgniarka na oddziale ginekologicznym świetnie rozumieją język polski. Łączą mnie telefonicznie z lekarzem.

- Korzenek, prosim.

- Dzień dobry. Dzwonię z Polski. Czy rozmawiam z lekarzem?
- Ano, ano, dobri den.

- Mam taki problem. Chciałabym do was przyjechać, słyszałam, że jest taka możliwość...
- Ano.

- ... żeby ciążę usunąć.
- Rozumiem, rozumiem. Taaak, przyjedźcie w sobotę o godzinie pierwszej.

- Czy mam się jakoś przygotować? Jakieś papiery, dokumenty mam ze sobą przywieźć?
- Nie, nic nie trzeba.

- A ile to kosztuje?
- To se domówimy na miestie. Dogadamy się na miejscu.

- Ale żebym przywiozła odpowiednią ilość pieniędzy. Tak mniej więcej ile?
- Domówimy się na miejscu.

- Jak długo będę musiała tam u was zostać?
- Tak ze dwie godziny.

- I będę mogła zaraz potem spokojnie wracać do domu?
- Ano, ano.

- To wszystko będzie w szpitalu?
- Ano, na oddziale ginekologiczno-położniczym.

- Kogo ja mam tam prosić?
- Korzenka.

- To pan jest?
- Ano, to sem ja.

Całe połączenie ze szpitalem trwało 3 minuty 16 sekund. Na zabieg usunięcia ciąży umówiłam się z lekarzem w ciągu półtorej minuty. Nie musiałam podawać swojego nazwiska, nie zostałam zapytana, który to tydzień ciąży. Lekarz mówił do mnie po czesku.
Dr Antonin Korzenek jest ordynatorem oddziału położnictwa szpitala w Jeseniku.

Rozmawiała Agata Jop

Wideo

polecane: FLESZ: Zwierzęta na drodze - jak uniknąć wypadku?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3