Cztery kąty dla biednych i bogatych

Michał Lewandowski
Sprawa powstania TBS wydaje się przesądzona, bo projekt uchwały przygotował Zarząd Gminy, który ma poparcie większości radnych.

Na najbliższej sesji Rady Miejskiej radni przekształcą PGM "Lokator" w Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Gmina będzie jednak kontynuować program budownictwa komunalnego i socjalnego.
Związane z gminną opozycją "Nowiny Nyskie" już skomentowały, że TBS jest propozycją budownictwa społecznego dla bogatych mieszkańców miasta. "Zarząd SLD-AWS odchodzi od dotychczasowej polityki mieszkaniowej gminy, wprowadzonej przez poprzedniego burmistrza Janusza Sanockiego, a polegającej na budowaniu mieszkań komunalnych, przeznaczonych dla mieszkańców Nysy, których nie stać na samodzielne budownictwo, czy też wysokie wkłady." - konkludują "Nowiny".

- To nieprawda - zaprzecza wiceburmistrz Stanisław Arczyński. - W czerwcu i wrześniu skończymy dwa następne budynki przy ul. Zwycięstwa i tym samym program budowy 300 mieszkań zostanie zakończony. Lista lokatorów "czerwcowego" budynku została w piątek wywieszona na tablicy ogłoszeń w Urzędzie Miejskim. Mieszkania komunalne będziemy jednak budować dalej. Obecnie na ukończeniu są prace projektowe związane z budową osiedla Zwyciestwa II na dalsze 347 mieszkań, a pierwszy budynek będzie rozpoczęty jeszcze w tym roku.

Obecne nyskie władze zapowiadały całkowitą zmianę koncepcji budownictwa już w zeszłym roku:
- Ludzie w Nysie mają pretensje, że kosztem ponad 15 milionów złotych z budżetu gminy, czyli za pieniądze wszystkich mieszkańców, buduje się mieszkania dla 240 rodzin - tłumaczył "NTO" Stanisław Arczyński. - Spółdzielnia mieszkaniowa, która postawiła niewiele droższe w budowie lokale, i to również na ulicy Zwycięstwa, ma kłopot z zasiedleniem mieszkań, bo tam trzeba wpłacić 20-procentowy wkład, a komunalne otrzymuje się praktycznie za darmo. Budowa lokali komunalnych rozbudziła też apetyty - kiedy ruszała, na liście oczekujących było 400 osób, a teraz, choć już 150 rodzin otrzymało mieszkania, lista zwiększyła się do ponad 800 nazwisk.
- Władze gminy tłumaczą, że do TBS przekonały je dwie sprawy: pierwsza to taka, że na mieszkania czekają nie tylko ci, którzy mają bardzo niskie dochody (a taki jest warunek uzyskania mieszkania komunalnego), lecz także tacy, którzy mają pracę i mogliby partycypować w kosztach budowy. Druga sprawa, to dobro samego PGM, który na dłuższą metę może nie utrzymać się z samego tylko zarządzania lokalami, bo wyprą go z rynku prywatne, tańsze firmy.
- Poza tym wszystkie wpływy z różnych działalności, które przedsiębiorstwo wyda na budownictwo w TBS zwolnione są od podatku dochodowego - zaznacza Stanisław Arczyński. - Gdyby PGM zaczął tak budować w zeszłym roku, zaoszczędziłby ponad 400 tysięcy, które odprowadził jako podatek za plac sprzedany pod budowę Kauflanda.

Budownictwo komunalne było przedstawiane przez ekipę byłego nyskiego burmistrza, Janusza Sanockiego z Ligi Nyskiej, jako jego sztandarowy sukces. Nowe władze Nysy twierdzą natomiast, iż był to sukces głównie propagandowy.
- Po objęciu władzy wiosną ubiegłego roku stwierdziliśmy mnóstwo nieprawidłowości, jak na przykład niedograne sprawy z podłączeniem energii elektrycznej, a w dodatku Sanocki obiecywał ludziom gruszki na wierzbie - uzasadnia wiceburmistrz Stanisław Arczyński, na dowód pokazując protokół z posiedzenia kierowanego przez Sanockiego zarządu miejskiego z 21 maja 2001 roku (było już wówczas wiadomo, że na najbliższej sesji zostanie on odwołany):
"Zarząd miejski, mając na uwadze ułatwienie pracy kolejnemu następującemu zarządowi miasta, jak również znając dogłębnie potrzeby mieszkańców gminy starających się o przydział mieszkań (miedzy innymi dane z poniedziałkowych przyjęć interesantów), akceptuje przedłożoną przez wydział gospodarki komunalnej i mieszkaniowej promesę przydziału mieszkań, stanowiącą załącznik do tego protokołu".
- W tym załączniku była lista 120 nazwisk - mówi Stanisław Arczyński. - Wszystkie te osoby otrzymały pisma z urzędu, że zostały zakwalifikowane do otrzymania mieszkania w czwartym kwartale 2001 roku. Tymczasem z dokumentów wynikało, że tych lokali w ogóle w zeszłym roku miało nie być....

27 grudnia 2000 roku pomiędzy gminą reprezentowaną przez burmistrzów Janusza Sanockiego i Zbigniewa Ślęka a Nyskim Przedsiębiorstwem Budowlanym "OPEX-Nysa" sp. z o.o., spisano umowę, w której wykonawca, czyli OPEX, zobowiązuje się do opracowania kompleksowej dokumentacji projektowej oraz budowy trzech budynków 64-rodzinnych w Nysie, przy ulicy Zwycięstwa. Inwestycja miała być zrealizowana do 30 sierpnia 2001 roku.
Tymczasem już po kilku tygodniach, 17 stycznia 2001 roku, sporządzono aneks, z którego wynika, że powstanie tylko jeden wykończony budynek, drugi zostanie postawiony w stanie surowym, a trzeci praktycznie w jakimś bliżej nie sprecyzowanym czasie.

- Bulwersujące jest to, że do inwestycji przystępowano, nie mając na nią pieniędzy - zżyma się wiceburmistrz Arczyński.
Potwierdzają to dokumenty. Otóż w umowie z grudnia 2000 roku kosztorys inwestycji przewidywał następujące wydatki: dokumentacja - 72,2 tys. złotych, przesunięcie potoku miejskiego - 600,5 tys. złotych oraz koszt budowy budynków ponad 11 mln, 183 tys. złotych.
W aneksie do tej umowy z 17 stycznia 2001 roku czytamy natomiast: "Z uwagi na to, że inwestor posiada środki w wysokości 4.468.300 złotych brutto na 2001 rok oraz dla zmniejszenia kosztów całego zadania, strony ustalają: Zrezygnować z podpiwniczenia budynków, komórki lokatorskie zlokalizować na parterze, przez co ilość mieszkań w każdym z budynków zmniejszy o się o cztery lokale".
Dalej były Zarząd Gminy i OPEX postanawiają już szczegółowo, iż z wcześniej ustalonego zakresu robót wyłącza się nie tylko budowę piwnic, ale również mansard, a w mieszkaniach nie będzie planowanych wcześniej kuchenek elektrycznych. Wykonawca nie uporządkuje również terenu wokół budynków, nie założy sieci kablowej oraz nie przesunie potoku miejskiego.
Ogólny koszt inwestycji zmniejszono tym samym do 9 mln 325 tys. złotych.

- To po prostu skandal - denerwował się przed rokiem Arczyński. - Oddaje się mieszkania bez piwnic, a zamiast postawić komórki obok budynków, przeznacza się na nie mieszkania. Podobna sytuacja była przy adaptacji hotelu robotniczego przy ulicy Słowiańskiej. Tam również zrezygnowano na przykład z adaptacji piątego piętra, które do dzisiaj stoi puste. Taką radosną twórczość uprawiano za pieniądze podatników i wykorzystywano propagandowo, choć prawda jest taka, że te pieniądze można by wydać racjonalniej.
Zaznaczył wówczas też, że wyjściem z sytuacji ma być według nowych władz powołanie Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
- Wówczas będziemy budować mieszkania w oparciu o środki pomocowe, jak na przykład kredyty, które dla TBS są w miarę tanie - tłumaczy Stanisław Arczyński. - Poza tym tych pożyczek nie spłaca gmina z budżetu, czyli kieszeni wszystkich podatników, ale lokatorzy otrzymujący mieszkania, co jest najsprawiedliwszym rozwiązaniem.

- Teraz wprowadzamy w życie ubiegłoroczne zapewnienia - mówi dziś Arczyński. - Po przekształceniu PGM w TBS będzie ono mogło budować mieszkania chociażby biorąc kredyt z Krajowego Funduszu Mieszkalnictwa. Wszystko będzie zależeć od operatywności dyrekcji firmy i od zainteresowania chętnych na tą formę budowy. Być może, gdyby spółdzielnie mieszkaniowe były bardziej mobilne, to nikt nie bawiłby się w TBS, ale niestety tak nie jest. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że gmina nie była wobec spółdzielni uczciwa, bo zamiast wspomóc je, rozdawała za darmo mieszkania.

Na zapaść na rynku mieszkaniowym narzekają też pośrednicy nieruchomości:
- Klienci rezygnują z kupna, tłumacząc, że wpiszą się na listę oczekujących i może dostaną mieszkanie za darmo - powiedział nam kilka miesięcy temu jeden z nich. - Ceny mieszkań w Nysie też znacząco spadły, na co ma również wpływ fatalna sytuacja z pracą.

Stanisław Arczyński: - Do tej pory gmina oferowała mieszkania właściwie tylko osobom, których dochód mieścił się w granicach od 350 do 942 zł na osobę. Biedniejsi i bogatsi na lokal nie mieli szans. Teraz będziemy mieli trzy oferty: TBS dla rodzin, które mają stałą pracę i w miarę wysokie dochody, komunalne dla mniej zamożnych oraz socjalne dla najbiedniejszych. W przyszłym tygodniu finalizujemy rozmowy z Agencją Mienia Wojskowego, od której przejmiemy koszary przy ul. Grodkowskiej, które przebudujemy na takie właśnie lokale. Zarówno przy budowie mieszkań komunalnych, jak i socjalnych będziemy starali się skorzystać z jak najdogodniejszej formy finansowania. Obecnie na rynku jest sporo atrakcyjnych i tanich kredytów, a pomoc obiecuje też rząd. Chodzi nam o to, żeby jak najmniej obciążać budżet gminy, a tym samym kieszenie wszystkich podatników.

Pracownicy „Biedronki” nie chcą pracować w niedziele

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie