Czy będzie kolej linowa na Kopę Biskupią? Pomysł wraca po 15 latach. "Zasługujemy na to"

Krzysztof Strauchmann
Państwowa spółka Polskie Koleje Linowe będą analizować możliwość budowy kolei linowych na Kopę Biskupią. Góry Opawskie znalazły się w gronie 30 miejsce w całej Polsce, gdzie PKL rozważają budowę nowej linowej kolei turystycznej.

Poseł z Prudnika Katarzyna Czochara zaprosiła na spotkanie do Pokrzywnej prezesa Polskich Kolei Linowych Daniela Pitrusa. W rozmowach bez udziału dziennikarzy wzięli udział m.in. nadleśniczy Nadleśnictwa Prudnik Jarosław Myśliński, starosta nyski Andrzej Kruczkiewicz i wiceburmistrz Głuchołaz Roman Sambor.

- Brakuje nam infrastruktury, która byłaby lokomotywą, napędzającą branżę turystyczną na południowej Opolszczyźnie – komentowała po spotkaniu poseł Katarzyna Czochara. - Miałam okazję odwiedzić kolejkę nad Solina, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że południowa Opolszczyzna jest dedykowana rozwiązaniom turystycznym. Zasługujemy na to.

Bardziej ostrożnie wypowiadał się prezes PLK.

- Takie pomysły są nam bardzo bliskie, ale co do samej inwestycji jest za wcześnie mówić czy jest możliwa i w jakim zakresie – mówi dziennikarzom Daniel Pitrus. - PKL są w wyjątkowych miejscach, a taka lokalizacja jak tutaj, jest miejscem wyjątkowym dla ludzi, którzy tu bywają. To jest za wczesny etap, aby mówić czy przejdziemy dalej, ale jest to interesujące.

Topowe ośrodki PKL

Polskie Koleje Linowe to spółka państwowa zawiązana jeszcze przed wojną, w związku z budową kolejki na Kasprowy Wierch. W 2013 PKP sprzedało koleje linowe, ale w 2019 roku spółka została ona dokupiona przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju. Poza Kasprowym Wierchem PKL ma swoje ośrodki w Szczawnicy, Krynicy, w Zawoi. Od roku pracuje nowa kolej nad Soliną. Ośrodek nad Soliną kosztował PKL ponad 100 milionów złotych, ale w pierwszym roku odwiedziło go pół miliona turystów.

Spółka szuka kolejnych miejsc na inwestycje. Jak powiedział prezes Daniel Pitrus – Kopa Biskupia to jedna z 30 możliwych lokalizacji dla nowego ośrodka. Koszt budowy na razie jest trudny do określenia, ale na pewno wyniesie kilkadziesiąt milionów. Najtrudniejsze jednak będzie uzyskanie decyzji środowiskowych, bo szczyt Kopy jest objęty obszarem ochronnym Natura 2000.

Badania wykonalności inwestycji potrwają co najmniej kilka miesięcy. Co najmniej 2 – 3 lata trzeba liczyć na zmiany w dokumentach planistycznych, uzyskiwanie potrzebnych uzgodnień i pozwoleń. Zdaniem wiceburmistrza Głuchołaz Romana Sambora najbardziej możliwa do zaakceptowania ze względów środowiskowych jest trasa licząca ok. 1,5 km z Jarnołtówka z Drogi Kaplicznej na Grapę koło schroniska turystycznego pod szczytem, biegnąca wzdłuż pasa granicznego. To teren częściowo wylesiony, bez cennych siedlisk. Na samym szczycie planowany jest nowy rezerwat przyrody, dlatego ten obszar raczej należy wykluczyć.

- Każdemu takiemu przedsięwzięciu trzeba sprzyjać – komentuje wiceburmistrz Roman Sambor. - W 2007 była już taka inicjatywa miejscowych przedsiębiorców turystycznych. Rozbiła się o ochronę przyrody, brak możliwości wycięcia lasu.

PKL w swoich ośrodkach stawia na turystę obecnego przez cały rok. Budowane dzisiaj stacje ze względu na zmiany klimatyczne nie ograniczają się tylko do narciarzy. W nowych miejscach spółka stara się więc o dodatkowe atrakcje dla gości. W Solinie np. w tym roku ma być dokończony park tematyczny.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Gdzie na wakacje w sierpniu i we wrześniu?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska