Dariusz Michalczewski: Jako promotor znów poczułem się...

    Dariusz Michalczewski: Jako promotor znów poczułem się potrzebny. Boksować już nie będę. Niech kibice zapamiętają mnie jako mistrza

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Polska

    Po 13 latach od zakończenia kariery Dariusz Michalczewski (48-2, 38 KO) powraca do boksu, tym razem w roli promotora. Mistrz świata dwóch kategorii wagowych 8 grudnia w Ergo Arenie zorganizuje galę Tiger Fight Night Urban Jungle. "Tygrys" w rozmowie z Tomaszem Dębkiem opowiada o nowych obowiązkach, planach doprowadzenia Izu Ugonoha do walki o mistrzostwo świata, stanie polskiego boksu i piłki nożnej, powstającym na bazie jego życia filmie oraz Royu Jonesie Jrze, z którym w końcu wejdzie do ringu. Amerykanin będzie gościem benefisu z okazji 50. urodzin Michalczewskiego, który odbędzie się podczas grudniowej gali.
    Tomasz Dębek, "Polska The Times": Brakowało panu boksu? Skoro został pan promotorem, to chyba ciągnie wilka do lasu.
    Dariusz Michalczewski: Teraz wiem, że brakowało. Przez 13 lat po zakończeniu kariery czułem się trochę niepotrzebny. Gdzieś się pojawiałem, udzielałem wywiadów, ale nie musiałem tego robić. Od kiedy zacząłem intensywnie pracować nad galą, to się zmieniło. Mam stałe, odpowiedzialne zajęcie. Wcześniej nigdy tak nie pracowałem. Czuję się trochę tak, jakbym od 2005 roku nie robił zupełnie nic. A dziś widzę sens swojej pracy. Bardzo mnie to mobilizuje.

    Jak doszło do tego, że wraca pan do świata boksu?
    Zagadał mnie mój wspólnik, Przemek Szymański. Chciał kontakt do Izu Ugonoha, żeby coś z nim zrobić. Chyba reklamę. Spotkaliśmy się kilka razy, rozmowy były intensywne. W pewnym momencie powiedziałem "Dobra, to ja będę promotorem". Złapałem haczyk, nawet nie wiem kiedy. Na początku w ogóle nie zakładaliśmy, że będziemy robić galę. Wszystko dojrzało szybko. Ale nie z dnia na dzień, przemyśleliśmy ten pomysł.

    Jakie ma pan obowiązki jako promotor?
    Dzielimy się nimi z Przemkiem. Biorę udział w spotkaniach dotyczących spraw organizacyjnych czy otoczki wokół gali. Ale moją główną rolą jest kontraktowanie zawodników i dobieranie ich w pary. Mam duże znajomości na całym świecie. Z moim nazwiskiem nawiązywanie kontaktów nie jest trudne. Wielu ludzi, którzy zaczynali działać w boksie kiedy byłem jeszcze zawodnikiem, dziś ma ogromne doświadczenie w tym biznesie. Dostaję od nich mnóstwo rad. Jeden z moich byłych promotorów wysłał mi całą listę rzeczy do zrobienia przy gali. Niektóre są banalne, ale innych sam bym się pewnie nie domyślił. Wydaje mi się, że jestem gotowy na wszystko. Boks był kiedyś moim życiem, znam ten sport od podszewki. Przecież to ja tworzyłem gym grupy Universum. Negocjowałem też kontrakty z telewizją. Problem jest w tym, że nie myślę jeszcze jak promotor, tylko chcę żeby zawodnikom było jak najlepiej. (śmiech) Trzeba będzie wyrównać te proporcje. Wtedy wszystko będzie działało tak, jak powinno.

    Na polskim rynku zawodowego boksu jest miejsce dla dużego gracza, jakim na pewno chcecie zostać?
    Zdrowa konkurencja zawsze pobudza biznes. Im większa rywalizacja, tym wyższy poziom gal. Zaprosiłem na swoją galę Andrzeja Wasilewskiego i Tomasza Babilońskiego. Wychodzę z założenia, że tort najpierw trzeba upiec, aby można go było pokroić. Nie chcę nikomu niczego zabierać. Zawodnicy sami się do mnie zgłaszają. Kiedy okazuje się, że mają kontrakt z kimś innym, dzwonię do tego promotora. Zwykle słyszę, że nie ma nic przeciwko występowi danego zawodnika na mojej gali. Bo u niego i tak by nie zaboksował. A ja mam duże możliwości. W poniedziałek lecę na konwencję WBO do Panamy. Będę tam odnawiał kontakty, ale też pracował nad nowymi. Wielu osób nie znam, ale oni znają mnie. To przyjemne, do tego ułatwia sprawę. Wtedy zawsze przyjemniej się rozmawia i łatwiej coś ustalić.

    Dariusz Michalczewski: Spotkam się w ringu z Royem Jonesem. Ale nie wiem, czy założymy rękawice

    Pana gale mają być nową jakością w polskim boksie? W przeszłości zdarzało się panu skrytykować poziom sportowy wydarzeń obecnych konkurentów.
    Ogólnie mamy kryzys w boksie, na całym świecie. Ja tego nie zmienię. Jeśli krytykowałem, to mówiłem z serca, tak jak to widziałem. Kiedyś było... inaczej. Nie mówię, że lepiej czy gorzej. Inaczej. Poziom boksu i gaże były inne. Sport bronił się sam, nie było potrzebne show wokół gali. Boks jest spektakularną dyscypliną, Polacy go kochają. Na pewno wiele osób będzie chciało obejrzeć naszą galę. Trzeba im tylko trochę pokolorować czarno-biały obraz pięściarstwa w naszym kraju. I dobrać walki tak, żeby coś się w ringu działo. Nigdy nie ma gwarancji, ale będziemy minimalizować ryzyko tego, że walka okaże się nudna. Uważam, że potrafię to zrobić.

    W naszym boksie coś zaczęło się jednak ruszać. Dobre, wyrównane pojedynki można zobaczyć choćby na galach Mateusza Borka.
    Jego gale bazują na pojedynkach Polaków, które są bardzo ciekawe dla kibiców w naszym kraju. Osób, które znają tych zawodników osobiście. To jest fajne, ale ile razy można zestawiać te same nazwiska? Było kilka gal i chyba każdy już boksował z każdym. Po prostu nie mamy tak dużo materiału ludzkiego, żeby działać w ten sposób.

    Czym chce pan odróżnić swoje gale od wydarzeń innych promotorów?
    Przed grudniową galą nie zdążymy już tego zrobić, ale na następnej, prawdopodobnie w kwietniu, chciałbym żeby walkę wieczoru poprzedził pojedynek o mistrzostwo świata. Chcemy pokazać kibicom boks na najwyższym poziomie. Bez udziału Polaków, bo nie mamy takich zawodników. Teraz wszyscy do mnie dzwonią i mejlują z propozycjami swoich zawodników. Ale skupiamy się na tym, żeby zrobić tę galę porządnie. To nasz debiut, nie chcemy się zachłysnąć, naobiecywać nie wiadomo czego, a później drżeć o to, czy uda się wszystko spiąć. Podchodzimy do wszystkiego profesjonalnie. Ta gala i tak będzie kosztowała mnie wiele nerwów. Kiedy pierwsza gala zakończy się sukcesem, będziemy układali klocki do kolejnych. Na brak propozycji i zawodników nie narzekam.

    Jaka telewizja pokaże galę Tiger Fight Night Urban Jungle?
    Jesteśmy już dogadani z dużą telewizją, gala będzie transmitowana na żywo. Pracujemy również nad tym, aby walkę Izu i mój benefis można było zobaczyć na otwartym kanale. Dopóki nie podpiszemy dokumentów, nie mogę jednak powiedzieć, w której telewizji. Telewizja to zresztą jedno, a muszę przyznać, że trochę nie doceniałem potęgi internetu. Tego, jak szybko roznoszą się informacje o walkach. I do ilu osób docierają. Nie mam Facebooka, tego drugiego... no...

    Twittera?
    Tak, tego też. W ogóle mnie to nie interesuje. Telefon mam od tego, żeby dzwonić. Czasem napiszę SMS-a. Maila w życiu z komórki nie wysłałem. Ale mam od tego ludzi. (śmiech) Moi partnerzy doskonale się na tym znają i działają w internecie. Ja zajmuję się stroną sportową. Do tego trzeba mieć oko, ale też trochę szczęścia. Jak w życiu.

    Ciąg dalszy wywiadu na następnej stronie [LINK]
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Tabela 1. ligi

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do Ekstraklasy
    Spadek do 2. ligi
    1 Raków Częstochowa Live 18 39 11 6 1 28-9
    2 ŁKS Łódź Live 18 34 10 4 4 28-14
    3 Sandecja Nowy Sącz Live 18 31 8 7 3 20-12
    4 Stal Mielec Live 18 28 7 7 4 25-13
    5 GKS 1962 Jastrzębie Live 18 28 7 7 4 22-19
    6 Puszcza Niepołomice Live 18 27 7 6 5 22-24
    7 Podbeskidzie Bielsko-Biała Live 18 26 7 5 6 26-21
    8 Bytovia Bytów Live 18 25 5 10 3 29-22
    9 Chojniczanka Chojnice Live 18 25 6 7 5 25-24
    10 Odra Opole Live 18 23 6 5 7 28-29
    11 Chrobry Głogów Live 18 23 6 5 7 14-17
    12 GKS Tychy Live 18 20 4 8 6 22-23
    13 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 20 5 5 8 27-32
    14 Warta Poznań Live 18 20 5 5 8 16-23
    15 Wigry Suwałki Live 18 19 4 7 7 19-30
    16 Stomil Olsztyn Live 18 18 5 3 10 15-23
    17 GKS Katowice Live 18 16 4 4 10 15-23
    18 Garbarnia Kraków Live 18 12 3 3 12 13-36