Amerykański prezes fabryki Neapco w Praszce zapowiada, że firma może zbudować fabrykę w nowym miejscu. To jeden z największych zakładów pracy na Opolszczyźnie, zatrudnia aż 900 osób i ciągle zwiększa zatrudnienie.

Pracownicy fabryki podzespołów motoryzacyjnych Neapco od dwóch miesięcy żyją w niepewności. Firma podpisała rekordowe kontrakty, chce się rozbudować, ale w Praszce nie ma na to miejsca.

Na dodatek ogromna hala o powierzchni 45 tys. m kw, w której teraz są produkowane półosie napędowe i odlewy aluminiowe, jest własnością innej firmy, a Neapco musi płacić za dzierżawę milionowe kwoty.

Dlatego Neapco rozważa budowę nowej fabryki. Polscy dyrektorzy powtarzają, że decyzję podejmą szefowie amerykańskiego holdingu.

W czwartek do Praszki przyjechał David Kasul, amerykański prezes Neapco Europe.

- Rozważamy dwie opcje: albo zostaniemy w Praszce, albo zbudujemy fabrykę od nowa  gdzie indziej: w którejś z sąsiednich gmin lub poza regionem - mówi David Kasul. - Decyzję podejmiemy po rozmowach z burmistrzami. Czekamy na oferty gmin. Spotkam się m.in. z burmistrzami Olesna, Kluczborka i Wielunia.

Dzisiaj prezes Neapco spotkał się również z burmistrzem Praszki, ale jego ofertę uważa za rozczarowującą.

Czy Neapco wyniesie się z Opolszczyzny - czytaj w piątek (29 maja) w papierowym wydaniu "Nowej Trybuny Opolskiej" lub kup e-wydanie NTO.