Dekarze już po raz siódmy rywalizowali podczas zawodów w Chudobie

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Dekarze już po raz siódmy rywalizowali w Chudobie.
Dekarze już po raz siódmy rywalizowali w Chudobie. Milena Zatylna
Pięć dwuosobowych zespołów dekarskich uczestniczyło w regionalnych zawodach, które w sobotę 20 sierpnia zostały rozegrane w Chudobie. Dekarze mieli za zadanie pokryć dach blachodachówką modułową wraz ze wszystkim akcesoriami, czyli foliami, okapami oraz rynnami. W dodatku musieli zmieścić się w regulaminowym czasie pięciu godzin.

- W tym roku nieco zmodyfikowaliśmy formułę imprezy, ponieważ mogły wystartować ekipy w dowolnej konfiguracji, nie tylko reprezentanci konkretnych firm. Zmniejszyliśmy liczebność drużyn z trzech do dwóch zawodników. Ponadto ekipy pracowały na mniejszych konstrukcjach i miały za zadanie pokryć dach nie dachówką, a blachodachówką modułową, bo jednym z naszych sponsorów jest jej producent - informował Piotr Kisiel, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi "Dla Chudoby", które jest organizatorem przedsięwzięcia.

Pracę dekarzy oceniali jurorzy, wśród których był także Waldemar Piela, przedstawiciel producenta blachodachówki.

- My będziemy oceniać sposób wykonania według instrukcji montażu, którą wydaliśmy jako producent - wyjaśniał Waldemar Piela. - Przede wszystkim chodzi o to, żeby przygotować podłoże w taki sposób, aby na dachu była wentylacja pod pokryciem. Poza tym wykonać w odpowiedni sposób okap, następnie pas zaczepowy i potem już sam profil blachy na dachu ze wszystkimi obróbkami towarzyszącymi, czyli zamykającymi gąsiorami, koszami. Nasza blachodachówka prezentuje się pięknie i efektownie, ale pod warunkiem, że jest prawidłowo położona. Na tym bardzo nam zależy.

Na starcie zawodów stanęli: Rafał Pielot z synem Dominikiem, Rafał Miler i Dawid Respondek, Piotr Nowak i Waldemar Górecki, Waldemar Friedrich i Tomasz Miler oraz Leszek Kaliciak i Jarosław Kiełbus.

- Moim marzeniem była praca na wysokości - chciałem być albo kominiarzem, albo dekarzem - mówił Rafał Pielot z Wędryni. - Wybrałem dekarstwo, żeby mieć blisko na praktykę. Zajmuję się nim od 1998 roku i nie żałuję wyboru. Niestety, dekarzy jest coraz mniej. Jest to zawód na wymarciu. Nie wiadomo kto za 20 lat będzie dachy robił.

Ale Rafał Pielot nie musi się martwić o następców. Ma pięciu synów - dwaj z nich już pomagają mu w firmie.

Piotr Nowak z Chudoby jest dekarzem 22 lata.

- Wybrałem ten zawód z zamiłowania, bo w naszym fachu nie ma strachu - wyjaśniał. - Ale jest to branża, w której cały czas trzeba się uczyć. Co dwa lata wchodzi inna technika. Kiedyś robiło się karpiówką na wapnie, teraz już tego nie ma. Klienci są też bardziej wymagający, zwłaszcza przy obecnych cenach.

Leszek Kaliciak, również z Chudoby, dekarstwem zajmuje się od 30 lat, ma własną firmę.

- Dekarstwo zmieniło się przez ten czas bardzo mocno, zarówno jeśli chodzi o materiały, jak i o narzędzia, które bardzo nam ułatwiają pracę - mówił Leszek Kaliciak. - Nieporównywalnie też zwiększyło się bezpieczeństwo.

Oprócz zawodów dekarzy w programie imprezy były też konkursy dekarskie dla publiczności, występ Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Chudoby oraz koncert zespołu Karpowicz Family.

Impreza została dofinansowana przez Urząd Marszałkowski w Opolu w ramach 25-lecia Programu Odnowy Wsi w województwie opolskim.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Co dalej z cenami sprzętu AGD?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska