16-latka z Polskiej Nowej Wsi potrzebuje specjalistycznego wózka inwalidzkiego. Jeśli do końca października nie zbierze 32 tysięcy złotych, przepadnie jej dofinansowanie.

Julia Cichecka tak mówi o ostatnich latach życia:

- Jeśli miałabym je opisać jednym słowem, to byłby to ból. W ciągu 5 lat przeszłam kilkanaście operacji. Wszystko po to, by mój stan się nie pogarszał. Choruję na porażenie dziecięce. Nie chodzę, a mój kręgosłup wykrzywia się w zastraszającym tempie. Mam 16 lat, a na moich plecach wyrasta garb. Nie znam dni, w których nie czułabym bólu. Na co dzień poruszam się na zwykłym wózku inwalidzkim, ale po kilku godzinach siedzenia na nim pokładam się z bólu. Wszystko przez to, że taki wózek nie jest dostosowany do moich potrzeb.

Julia obawia się, że jeśli choroba będzie nadal postępowała, a ona nie będzie miała odpowiedniego wózka, to nie będzie już w stanie wytrzymać całego dnia siedzenia na lekcjach. Rezygnacja ze szkoły byłaby dla niej katastrofą.

- Kiedy po dwóch latach leżenia w łóżku wróciłam do szkoły, byłam szczęśliwa, że nie jestem już więźniem we własnym mieszkaniu – mówi. - Bardzo boję się, że będę musiała do tego wrócić, że ból uniemożliwi mi wychodzenie z domu. Żeby tak się nie stało, potrzebuję wózka przystosowanego do moich potrzeb i który odciąży mój kręgosłup. Odciąży też rodziców, którzy tak samo jak ja zmagają się z moją chorobą…

Julii jest potrzebny wózek elektryczny, dodatkowo odciążający kręgosłup, z możliwością przejścia na napęd rękami.

- Taki wózek jest absolutnie ponad nasze możliwości finansowe – mówi Anna Cichecka, mama Julii. – Ale do końca października możemy go kupić taniej o 9 tysięcy, ze względu na dofinansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Kiedy zbieraliśmy pieniądze dla Julii, zrobiliśmy przerwę, by pomóc Dawidkowi Drapaczowi z Opola. Teraz liczymy na to, że i nam się uda. Brakuje jeszcze 32 tysiące złotych.

Mam Julii jest pełna wiary w córkę. Dziewczyna świetnie się uczy, ma świadectwo z czerwonym paskiem.

- W przyszłości chce zostać informatykiem – mówi pani Anna. – Ona udowadnia, że nie ma przed nią przeszkód nie do pokonania. Na początku roku ma kolejną ciężką operację, bardzo liczymy na zatrzymanie postępu choroby.

Julia jest optymistką, choć patrzy na świat wyjątkowo racjonalnie i dojrzale.

- Jeszcze kilka lat temu było mniej przeszkód – zauważa. - Rodzice nosili mnie na rękach. Dopiero teraz, kiedy staję się coraz starsza i cięższa, robi się trudniej – rodzice nie mają już tyle siły, aby dźwigać mnie tak jak kiedyś. I tak poświęcają się jak mogą, chociaż ich zdrowie pozwala na coraz mniej. Zaakceptowałam swoją chorobę, co trwało długo i nie było łatwe. Nie potrafię się jednak pogodzić z tym, że niepełnosprawność miałaby mnie zamknąć w domu. Nie wyobrażam sobie, że mogłaby mi zabrać wolność. I tak już zbyt wiele mi zabrała...

Julii można pomóc wpłacając dowolną kwotę na portalu: www.siepomaga.pl/julia-cichecka

OPOLSKIE INFO - 05.10.2018