Dni talibów są policzone

Redakcja
Z doktorem Selimem Chazbijewiczem, prezesem Związku Tatarów Polskich, rozmawia Krzysztof Ogiolda

- Jak pan, muzułmanin, przyjmuje i komentuje wieści z afgańskiego frontu?

- Nie mam jednoznacznie wyrobionego zdania na temat wojny w Afganistanie. Z jednej strony ocena ataku terrorystycznego jest poza dyskusją - trzeba go ukarać. Ale równocześnie sądzę, że Amerykanie w dużej mierze atakują cele cywilne, czego zresztą nie sposób uniknąć przy bombardowaniu. Może się okazać, że rozwiązując sprawę w ten sposób, Amerykanie popełniają błąd polityczny. To jest dziwna wojna. Bardziej cierpi ludność cywilna niż terroryści, którzy dawno się pochowali lub z Afganistanu uciekli. Szkoda ludzi, którzy zginęli niewinnie w WTC, i tych, którzy teraz cierpią i giną teraz w Afganistanie.

- W ocenie niektórych komentatorów zachodnich, gdyby nie amerykańska obecność w Arabii Saudyjskiej, nie byłoby bin Ladena...

- Być może tak, ale wtedy byłby kto inny. A gdyby nie było w Arabii Saudyjskiej Amerykanów, weszłyby tam wojska irackie, co też nie byłoby dobre, lub wybuchłaby tam rewolucja, która zmiotłaby dynastię Saudów. Byłem w Arabii Saudyjskiej przed dwoma laty. Widziałem nastroje ludności. Ameryka dba tam o swoje interesy i trudno o to mieć do niej żal. Osobnym problemem jest, że Amerykanie nie przedstawili opinii światowej wystarczających dowodów winy bin Ladena.

- Bin Laden nazywa Saudów dynastią syfilityków i zarzuca im, że są niemoralni.

- Na temat moralności króla Fahda nie chcę się wypowiadać, nic mi do tego, tak samo jak bin Ladenowi. Dla niego niemoralnie postępuje już ten, kto słucha zachodniej muzyki, więc nie wiadomo, czy takie zarzuty można brać poważnie. Niewątpliwie Arabia Saudyjska jest krajem kontrastów. Obok niebywałego bogactwa występuje niesłychana nędza, i to jest pożywka dla rewolucji. Jest to państwo policyjne, w którym równocześnie rząd królewski inwestuje w infrastrukturę, w rozwój społeczeństwa. To inwestowanie nie jest łatwe w kraju, w którym nie brak ropy naftowej, ale wielkim problemem jest woda. Saudyjczycy niełatwo godzą się na obecność obcych, bo z jednej strony są konserwatywni, tzn. chcą żyć tak, jak żyli od wieków, a równocześnie są ksenofobiczni, bo nikt nie chce się dzielić bogactwem z innymi.

- Czy Zachód, uzyskując przewagę cywilizacyjną nad biednymi krajami muzułmańskimi, przyczynił się pośrednio do tej wojny i powinien - jak chcą niektóre zachodnie autorytety - mieć na tym tle poczucie winy?

- Trudno winić bogatego za to, że jest bogaty. Zachód to sobie wypracował. To muzułmanie powinni się czuć winni, bo w wyścigu cywilizacji po prostu zostali w tyle. Cywilizacja zachodnia, chrześcijańska wygrywa, a cywilizacja muzułmańska jest w regresie. To muzułmanie muszą zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, gdzie popełnili błąd. W okresie średniowiecza wyżej stała cywilizacja muzułmańska, by następnie stać się cywilizacją regresywną.

- Dlaczego tak się stało?
- Nie znam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo nie zna jej cały świat muzułmański. Namysł i dyskusje na ten temat odbywają się co najmniej od XIX wieku. Nie porównuję całych cywilizacji, które mają różne wymiary, nie absolutyzuję. Ale w kwestiach technicznych niewątpliwie taka wyższość Zachodu istnieje. Powtarzam, nie wyższość bezwzględna, ale wyższość sił i środków, jakimi Zachód dysponuje.

- Jakie są źródła terroryzmu?

- To, że w cywilizacji muzułmańskiej pojawiają się działania tak absurdalne i koszmarne jak terroryzm, jest wynikiem strachu. Zawsze atakuje ten, kto się boi.

- Jaką przyszłość mają przed sobą talibowie?

- Talibowie są sektą muzułmańską. Nie są reprezentatywni nie tylko dla całego islamu, ale też nawet dla Afganistanu. Trudno mi poczuwać się do odpowiedzialności za wszystkie sekty i odłamy w obrębie islamu. Myślę, że dni talibów są policzone. Zachowywali się tak a nie inaczej, więc mają teraz tak a nie inaczej.

- Jak zmieniło się życie polskich muzułmanów po 11 września?

- Prasa chętnie odwołuje się do symboli - wybicia szyb w meczecie i spotkania muzułmanów z prezydentem RP. Ale tak naprawdę nasze życie po 11 września nie zmieniło się wcale. Szyby w meczecie wybijano nam przedtem także, tylko że wtedy nikogo to interesowało, bo nie miało to żadnego kontekstu politycznego. Natomiast wizytę prezydenta w meczecie postrzegam jako pozytywny fakt, świadczący, że władze dostrzegają nasze problemy. Po zamachu na WTC niewątpliwie zmieniło się życie Amerykanów, ale nasze nie, jeśli nie liczyć niektórych tytułów prasowych czy pojedynczych wypowiedzi pseudointelektualistów, którzy celują w histerii antymuzułmańskiej.

- Poda pan przykłady?
- Nie chcę ich wymieniać, żeby nie budować ich popularności. Zdarzały się tu i ówdzie ataki na studentów muzułmańskich, ale tak już jest, że jak ktoś chce się wyżyć, to pretekst znajdzie, np. w postaci odpowiedzialności zbiorowej muzułmanów. Zresztą napaści na cudzoziemców zdarzały się w Polsce także wcześniej, podobnie jak zdarzają się gdzie indziej, na zasadzie marginesu. Pojawiające się w Polsce zachowania ksenofobiczne są oczywiście niekorzystne w kontekście naszego wejścia do Unii Europejskiej, ale one nie zmieniają od razu życia muzułmanów, zwłaszcza nas, Tatarów, którzy mieszkamy w Polsce od 600 lat i nie czujemy się ani nie jesteśmy obcokrajowcami.

- Jakim zasadom religijnym pozostają wierni polscy muzułmanie?

- Trudno w skondensowanej formie opowiadać o zasadach islamu. W największym skrócie jest pięć obowiązków religijnych muzułmanina - wyznanie wiary, pięciokrotna w ciągu dnia modlitwa, post, jałmużna i pielgrzymka do Mekki. Wszystko inne jest kwestią dyskusji, a na pewno tym obowiązkiem nie jest dżihad.

- Pewnie nie jest łatwo modlić się publicznie, padając na twarz w stronę Mekki, gdy się jest tak niewielką mniejszością jak polscy muzułmanie...

- My się publicznie nie modlilimy, a to nie znaczy, że nie zachowujemy tożsamości. Nie ma sensu modlitwa publiczna, kiedy jest się samemu. Taki akt przestałby być modlitwą, a stałby się tylko manifestacją. Muzułmanie w Polsce różnie zresztą podchodzą do swoich praktyk i obowiązków religijnych. Jedni podchodzą do tego poważnie, inni są muzułmanami tylko z nazwy. Podobnie jak niejednakowo traktują swoje obowiązki chrześcijanie. Dużych skupisk muzułmanów w Polsce właściwie nie ma i to sprzyja temu, że nasze życie na co dzień nie różni się od egzystencji przeciętnego polskiego obywatela. Nie chodzimy w długich szatach i nie nosimy długich bród, ale po prostu jesteśmy. Dokładnie tak samo chrześcijanie, nie manifestują swej religijności na Wschodzie, w krajach muzułmańskich, ale istnieją i zachowują wierność sobie.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3