Dobry nauczyciel receptą na sukces

Redakcja
Rozmowa z dr Stanisławą Włoch, zastępcą dyrektora do spraw kształcenia i studiów Instytutu Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Opolskiego.

Jak ważna jest edukacja przedszkolna?
Naukowcy amerykańscy i skandynawscy stwierdzili, że dzieciństwo jest fenomenem kulturowym. Zainteresowano się nim dopiero w czasach współczesnych. Teraz podejmuje się wielorakie badania nad rozwojem, uczeniem, myśleniem. Posłużę się wypowiedzią wybitnego pisarza Myśliwskiego, który stwierdził, że dzieciństwo jest najważniejszym okresem w życiu człowieka i że ciągle wracamy do dzieciństwa, bo zostawia ono w nas ślad, ślad rozwojowy, ślad moralny, duchowy, intelektualny, i od niego uzależniony jest dalszy nasz rozwój, nasza kariera. Aby ten rozwój szedł drogą wzwyż, czyli dziecko osiągnęło swój potencjał rozwojowy w wysokim stopniu, zależy nie tylko od zadatków wrodzonych, czy domu, ale również od nauczyciela. Nauczyciel jest tą pierwszą osobą, która również wprowadza dziecko w świat. Rozwija jego procesy myślowe, ciekawość poznawczą świata. Nauczyciel dostarcza doświadczeń i doświadczania. Dziecko rozwija się bowiem poprzez działalności w oparciu o jego własny potencjał.

- Jak w Polsce wygląda system kształcenia młodych pedagogów, którzy mają podjąć pracę w przedszkolach?
Jest to uregulowane przepisami prawnymi Ministerstwa Edukacji Narodowej. Kształcenie nauczycieli wychowania przedszkolnego przyjmuje różne stopnie i formy. Kształcimy na poziomie trzyletnich studiów wyższych zawodowych, tzw. Studiów pierwszego stopnie kształcenia. Drugi stopień, czyli studia magisterskie podejmują dalsze kształcenia, rozszerzają zakres wiedzy, jak i kompetencji nauczyciela zdobytych, w trakcie studiów pierwszego stopnia. Mamy również tak zwane studia podyplomowe. Na studia podyplomowe, przyjmowani są już magistrzy, lub nauczyciele, którzy ukończyli kierunek pedagogiczny i chcą zdobyć uprawnienia do pracy z małymi dziećmi.

- Na co kładziony jest główny nacisk?
- Trzeba tu podkreślić, że w różnych uczelniach w Polsce, różnie przedstawia się program kształcenia nauczycieli. Są uczelnie, które koncentrują się przede wszystkim na kształceniu teoretycznym, czyli w pierwszej kolejności realizują standard pedagogiczny i dopiero w oparciu o ten standard, rozpoczynają prowadzenie zajęć przygotowujących do zawodu, czyli zajęć praktycznych. Natomiast na Uniwersytecie Opolskiem zupełnie inaczej podeszliśmy do kształcenia nauczycieli wychowania przedszkolnego. Owszem musimy realizować standard zgodny z wymogami, bo to jest obowiązek, ale z drugiej strony wprowadzamy cały zakres przedmiotów przygotowania do wykonywania zawodu. Nacisk położyliśmy na praktyki pedagogiczne. Tak jak lekarz powinien stać obok pacjenta, tak nauczyciel pewien być w kontakcie z małym dzieckiem. Tylko tak przyszły nauczyciel nabywa umiejętności niezbędnych do pracy z małymi przedszkolakami, do stymulowania czy rozwijania dziecka. Mamy tę satysfakcję, że bardzo wiele godzin poświęcamy na przygotowania praktyczne. Dzięki temu, przychodzą do nas oferty pracy dla nauczycieli nawet z województwa mazowieckiego. Poradziliśmy sobie z tym, bo władze rektorskie i dziekańskie uwzględniły nam ilość godzin, niezbędnych do realizacji działań praktycznych. Natomiast wiemy, że w niektórych uczelniach bardzo słabo realizuje się praktykę i przedmioty metodyczne.

- Czego w naszym systemie brakuje, a czego jest w nadmiarze?
- Przede wszystkim myślę, a mam nadzieję, że w przyszłości to rozwiążemy, brakuje nam konkretnych przedszkoli ćwiczeń. Owszem mamy nawiązane kontakty z przedszkolami, gdzie realizuje się praktykę śródroczną, każdy rok w ciągu tygodnia idzie na 2 do 4 godzin do placówki wychowania przedszkolnego. Ale to niestety nie są takie przedszkola ćwiczeniowe, które działały jeszcze w latach 70. Zostały one zlikwidowane ze względów finansowych. Mamy dobry układ z przedszkolami, chętnie przyjmują naszych studentów jako nauczycieli i zdarza się, że już na praktyce dziewczyny załatwiają sobie pracę. Dyrektorzy przedszkoli próbują nawiązać z nimi stały kontakt. Wykazują się umiejętnościami praktycznymi. Trzeba sobie powiedzieć, że ogólnie w Polsce, w procesie kształcenia mamy nadmiar treści teoretycznych. Wychodzi się z takiego założenia, że nauczyciel powinien być oczytany i przygotowany właśnie od tej strony. I jeżeli będzie znał teorię, to będzie umiał pokonywać trudności. My natomiast wychodzimy z założenia, że on musi być przygotowany do zawodu. Ogromnie staramy się, aby z jednej strony opanowali tę niezbędną teorię, ale również posiedli umiejętności praktyczne.

- Jak sobie, w późniejszej pracy radzą absolwenci naszych uczelni?
Muszę stwierdzić, że nawet opinie bardzo wymagających, prywatnych przedszkoli są dla nas bardzo pozytywne. Pracują tam nasi absolwenci i nie mają żadnych trudności. Radzą sobie z pokonywaniem pierwszych problemów jakie stają przed nimi w tym początkowym okresie ich pracy z dziećmi. Dostajemy również pozytywne sygnały z Polski, gdzie nasi absolwenci pracują. Pracują również w Niemczech, Anglii i Irlandii, czyli po nostryfikacji naszego dyplomu, otrzymują prace i świetnie sobie z tym radzą. Nie można powiedzieć, że wszystko jest idealnie, są również problemy. To zależy też od materiału, czyli od kandydata do zawodu nauczyciela. Kiedyś było tak, że kandydaci mieli egzaminy teoretyczne i praktyczne. W ich trakcie mogliśmy dokonać selekcji i wybrać najlepszych. Wybieraliśmy nie tylko pod kątem wiedzowym, ale również osobowościowym i psychologicznym. Niestety ustawodawcy stwierdzili, że nie powinno się takich egzaminów robić i musieliśmy z tych egzaminów zrezygnować.
- Czym nasz proces kształcenia różni się od modeli przyjętych w krajach Europy Zachodniej?
Mogę tu podać przykład państw skandynawskich, gdzie mają najwyższy efekt w kształceniu, co potwierdzają badania. Tam na studia nie zostanie przyjęta osoba, która nie przejdzie testu psychologicznego. Odpadają ci, którzy nie posiadają niezbędnych cech, jakimi są empatia, miłość dusz dziecięcych, talent pedagogiczny. Z drugiej strony tam są bardzo wysokie pensje natomiast u nas wiemy jak jest. Tam kandydatów do zawodu wychowania przedszkolnego jest bardzo wiele. My się nie możemy z nimi porównywać. W ostatnim czasie kiedy wzrosło znaczenie wychowania przedszkolnego i u nas ilość kandydatów jest większa. Obserwujemy to od dwóch lat. Mamy już z kogo wybierać. Różnic jest więcej. Mówię tu głównie o krajach takich jak na przykład Szwecja. Tam kształcenie trwa cztery, względnie trzy lata i ogromny nacisk kładzie się na przygotowanie praktyczne. Młodzi ludzie rozpoczynają studia od praktyki, a nie od teorii. Już na samym początku idą na miesiąc do przedszkola, gdzie pracują z dziećmi pod kierunkiem nauczyciela akademickiego. Potem wracają i zdobywają teorię. Poza tym mają inne metody kształcenia, inne metody pracy. My te inne metody pracy też stosujemy. To metody, które rozwijają kompletacje, na przykład metody problemowe, dialogu, gdzie występuje dyskusja pomiędzy studentami, a pracownikami naukowym, gdzie zastanawiamy się na rozwiązywaniem konkretnych problemów. Jakby nie było próbujemy dostosować nasze kształcenie do standardów europejskich. Chcę podkreślić, że niektóre panie pracujące w Niemczech, twierdzą, że są lepiej przygotowane do zawodu, niż absolwenci tamtejszych uczelni. Opowiadają, że tamto przygotowanie jest na niższym poziomie, że nie wymaga się od nich tyle wiedzy i kompetencji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie