Droga na cmentarz

Bogdan Bocheński
12 grudnia 2000 roku w tym miejscu w "dolinie śmierci” zginęła tragicznie młoda kobieta. Na krzyżu rodzina umieściła zdanie: "Boże, żyłam, bo chciałeś. Umarłam, bo kazałeś”.
12 grudnia 2000 roku w tym miejscu w "dolinie śmierci” zginęła tragicznie młoda kobieta. Na krzyżu rodzina umieściła zdanie: "Boże, żyłam, bo chciałeś. Umarłam, bo kazałeś”.
Wzdłuż opolskich tras stoją ich dziesiątki, a może i setki. We Wszystkich Świętych obok wielu zapłonęły znicze, pojawiły się kwiaty.

Naprzeciwko domu Klemensa Mularza w Żywocicach koło Krapkowic przy dwóch przyozdobionych sztucznymi różami krzyżach - metalowym i drewnianym - przykucnęła Sandra Rusz. Dziewczynka poprawiła płonące znicze, do żelaznego, poświęconego pamięci jej kuzyna, doczepiła bukiet sztucznych stokrotek.

- To się stało pod koniec maja trzy lata temu. Kuzyn wracał ze swoim kolegą z dyskoteki w Pietni do Krapkowic. Szli piechotą prawą stroną jezdni. Najechało na nich pędzące auto. Obaj zginęli na miejscu - powiedziała nam Sandra. - Kuzyn miał wówczas 21 lat, był właśnie na urlopie z wojska. Samochód wlókł jego ciało ponad dwieście metrów. Kolega, z którym maszerował, nie skończył wtedy dziewiętnastu.

Pomiędzy Krapkowicami a Dąbrówką Górną na wojewódzkiej trasie "49" (Opole - Racibórz) znajduje się kilkusetmetrowy odcinek zwany przez policjantów "doliną śmierci". Ten odcinek od strony granicy powiatów opolskiego i krapkowickiego wyznacza pięć krzyży.
Dwa brzozowe, stojące koło siebie, są bardzo brudne. Widać dawno nikt przy nich nie był. Wieko lampionu zdążyło zardzewieć. Dwadzieścia metrów dalej przy nieskazitelnie białym krzyżu płonie olbrzymi znicz z czerwonego szkła. Wokół krzaczka głogu rosnącego tuż obok ktoś wygrabił trawę.
Na czwartym krzyżu tabliczka - "Świętej Pamięci Arkadiusz M., żył 23 lata, zmarł tragicznie 29 VI 2001". Nad nią obrazek z Panem Jezusem i prośbą do Boga o modlitwę. Mężczyzna pochodził z Mazowsza. Przez dolinę śmierci musiał przejeżdżać z wielką szybkością. Pień lipy, w którą uderzył autem, jest mocno zdeformowany.
"Boże, żyłam, bo chciałeś. Umarłam, bo kazałeś" - głosi napis na tabliczce piątego krzyża. Młodej kobiecie, ofierze wypadku z 12 grudnia 2000 roku, rodzina zapaliła trzy lampiony, w wazonach zostawiła bukiety sztucznych gerber.

2 września 1991 pod wiaduktem kolejowym przy ul. Krapkowickiej w Opolu zginęło tragicznie trzech żołnierzy. Wydarzenie upamiętnia metalowy krzyż i głaz z nazwiskami zmarłych.
- Jechali tędy do koszar ciężarówką. A tutaj wiadukt jest nisko przewieszony. Most ściął pakę, miażdżąc wojskowym głowy - wspomniał o tragedii dziadek jednego z zabitych. Starszy pan zagrabił ziemię wokół krzyża, wyciągnął z siatki znicz, podniósł przechylony wazon ze świeżymi margerytkami, zapalił zgaszone knoty w wypalonych do połowy pięciu lampionach.
- Nad tym miejscem ciąży jakieś fatum. W latach siedemdziesiątych pod wiaduktem zginęło czterech milicjantów jadących do Grudyni Wielkiej zrywać w sadzie jabłka. Też ich most zmasakrował. Przychodzę pod wiadukt dwa razy w roku. Raz na początku września, raz przed pierwszym listopada - wyjaśnił.

W pobliżu stawu Sagów, położonego między Niemodlinem a Dabrową, zginęli 13 września 1996 roku policjanci opolskiej drogówki, nadkomisarz Józef Kula i aspirant Kazimierz Knoblich. Jechali do Paczkowa zabezpieczać etap kolarskiego Wyścigu Dookoła Polski, gdy kierowca tira zdecydował się wyprzedzać na trzeciego. Próbowali zjechać na pobocze, ale wpadli w poślizg i uderzyli w barierkę odgradzającą drogę od brzegu zbiornika. Na miejscu wypadku stoi dziś drewniany krzyż poświęcony Józefowi Kuli, rośnie krzaczek dzikiej róży.
- Czy to nie kpina Opatrzności? Całe życie ścigali piratów drogowych, stracili życie przez pirata - zastanawiał się w środę po południu jeden z ich kolegów z miejskiej drogówki. Policjant schował do radiowozu wypalony znicz i przed krzyżem przyozdobionym nowym wieńcem ze sztucznych gerber ustawił swój lampion.
- Dobre z nich chłopy były. Bardzo mi ich brakuje. Zawsze się tu zatrzymuję, kiedy tędy przejeżdżam.
Podobnie czyni starszy brat aspiranta Knoblicha, Roland.
- Kaziu leży na cmentarzu komunalnym w Głuchołazach. Ja z Głuchołaz trzy-cztery razy w miesiącu jeżdżę do Ozimka przez Nysę i robię sobie postoje nad jeziorem. Wiem, że tak samo postępuje wielu policjantów, z naczelnikiem wojewódzkiej drogówki, podinspektorem Jackiem Zamorowskim na czele.

Przy drodze z Turawy do Rzędowa wzdłuż północnego brzegu jeziora dużego na rosnących od siebie w odległości 100 metrów dwóch dębach przybite są trzy krzyże z podobiznami Pana Jezusa i różańcem na jednym. Drzewo z dwoma krzyżami przewiązane jest czarnym kirem, drugi dąb oplatają dwie białe szarfy z wyraźnym napisem "Ostatnie pożegnanie". Na ziemi płoną cztery lampiony.
Niedaleko biegnie ruchliwa trasa Opole - Łódź. Kilka lat temu na białym krzyżu ustawionym pośrodku zakrętu tuż przy skrzyżowaniu szosy z drogą na Osowiec i Węgry można było zobaczyć motocyklowy kask.
- Należał do kilkunastoletniego chłopaka, który pędził na złamanie karku z Opola do Kluczborka - wyjaśnił mieszkaniec Łubnian. - Biedak nie wyhamował na zakręcie, wyrzuciło go i kask już w niczym nie był mu w stanie pomóc. Po śmierci motocyklisty jego koledzy przybili ten kask gwoździem do szczytu krzyża. Uchował się ledwie parę miesięcy i zniknął. Komu on przeszkadzał - nie wiem. A szkoda, że go teraz nie ma, bo myślę, że był dobrym memento dla kierowców. Często tu się zatrzymuję. Mam syna w wieku tego nieszczęśnika. Między otaczające podstawę krzyża kamienie włożył bukiet sztucznych róż, przetarł kurz z jego ramion i odjechał na "komarku" do domu.

Bezsensowna śmierć spotkała przed jedenastoma laty 20-letniego opolanina na ulicy Strzeleckiej w Grudzicach. 1 listopada 1990 roku wracał z kolegą samochodem do Opola z jednego z podopolskich cmentarzy, gdzie pojechał złożyć kwiaty na grobie byłej nauczycielki. Gdy dojeżdżał do skrzyżowania z ulicą Groszowicką, tuż przed maską auta wyskoczyła mu ludzka postać.
- To była kukła, którą z rowu rzucali pod koła samochodów dwaj nudzący się nastolatkowie. Przestraszony młody człowiek nagle skręcił w prawo i uderzył w lipę. Jechał szybko, pojazd dosłownie wbił się w drzewo. Kierowca zmarł zaraz po wyciągnięciu go z samochodu, pasażer odniósł ciężkie obrażenia - opowiedziała o tragedii sprzed 11 lat napotkana przez nas pod drzewem mieszkanka ulicy Morcinka.
Na drewnianym krzyżu przybitym do drzewa widnieje napis: "1.11.1990 przez głupotę i bezmyślność młodych ludzi zginął nasz przyjaciel". Kobieta przetarła szmatką mosiężną tabliczkę, zapaliła znicz i poszła na mszę do kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej.
- Codziennie modlę się za jego duszę - powiedziała na odchodnym.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3