Egzotyczna wdzięczność?

Fed
Zeszłoroczny pobyt w Brazylii opłaciła pracownikom opolskiej kasy chorych francuska firma farmaceutyczna Roche.

Jej przedstawiciel towarzyszył też grupie dyrektorów kas chorych podczas wyjazdu do RPA w zeszłym tygodniu. Z zaproszenia do Afryki skorzystał m.in. Kazimierz Łukawiecki, szef kasy opolskiej (o sprawie pisaliśmy w "NTO" kilkakrotnie).

W ubiegłym roku opolska kasa rozpoczęła finansowanie 26 programów zdrowotnych, w tym dwóch, w których są wykorzystane dwa leki produkowane przez Roche. Leki te to mabtchera i erytropoetyna.

W wyjeździe do Brazylii, który odbył się na początku października ubiegłego roku i trwał tydzień, uczestniczyły (jak już wcześniej pisaliśmy w "NTO") trzy osoby: ówczesny zastępca dyrektora kasy ds. medycznych Sławomir Janus, zastępca ds. finansowych Marek Staszewski oraz rzecznik prasowy kasy Elwira Bielak. Tydzień temu, gdy wyjazd ten wyszedł na jaw, rzeczniczka twierdziła, że nie pamięta, kto go sponsorował. Natomiast były dyrektor kasy Stanisław Łągiewka ujawnił tylko, że dostał takie samo zaproszenie, ale z niego nie skorzystał. O tym, że przysłała je firma farmaceutyczna, wtedy nie wspomniał.
- Przecież mówiłem, iż chodzi o Roche - twierdzi teraz. - Poza tym nie było takiej zależności, że ktoś jechał od nas za granicę, bo ujmowaliśmy czyjeś leki w programie. Decydowały o tym przetargi, a organizowały je szpitale.

Programy zdrowotne powstawały w ten sposób, że najpierw kasa kontaktowała się z konsultantami z różnych dziedzin medycznych, jakie leki, do jakich schorzeń i w jakich ilościach są potrzebne. Potem ogłaszała konkurs na przetarg, a ten z kolei organizował szpital, który konkurs wygrał. W komisji przetargowej uczestniczył jednak zawsze przedstawiciel kasy w roli jej członka i zarazem obserwatora.
- Jest to niemożliwe, żeby on sam mógł coś przeforsować - przekonuje Łągiewka. - Bo w komisji było zawsze kilka osób.
W przetargach uczestniczył pracownik działu medycznego kasy (jest nieuchwytny z powodu urlopu), ale nadzór nad tym, co do programu trafi, miał Sławomir Janus, zastępca dyrektora ds. medycznych. Był on też członkiem zarządu kasy, a ten ostatecznie programy zatwierdzał. Zarząd ustalał też, jaką kwotę kasa może przeznaczyć na dany program. Czy zaproszenie do Brazylii nie było wyrazem wdzięczności ze strony firmy Roche, za to, że została uwzględniona?
- Nie wiem, za co miałaby się ona czuć wdzięczna? - odpowiada pytaniem Janus. - To nie jest tak, że jedno z drugim ma coś wspólnego. Wiele leków tej firmy nie weszło do programów, bo przegrała ona przetargi. Dotyczy to np. preparatów stosowanych w leczeniu wirusowego zapalenia wątroby.
Marek Staszewski, zastępca dyrektora ds. finansowych, też nie widzi niczego niestosownego w wyjeździe do Brazylii.
- Bardziej wdzięczni - dodaje - powinni się czuć pacjenci, że mogą dostawać takie leki, bo jesteśmy jedną z nielicznych kas, która miała aż tyle programów.

Na wszystkie programy zdrowotne rozpoczęte w ubiegłym roku, z których większość jest dotąd kontynuowana, bo każdy został zakontraktowany na konkretny okres, kasa przeznaczyła 8 mln 518 tys. zł. Z tego 178 tys. zł miała zapłacić firmie Roche za mabtcherę, a 62 tys. zł - za erytropoetynę.
Przetarg na ten pierwszy lek organizował Wojewódzki Ośrodek Onkologii w Opolu. - Mabtchera - wyjaśnia dr Kazimierz Drosik, konsultant wojewódzki ds. onkologii klinicznej - jest stosowany w leczeniu specjalnej postaci chłoniaka, który wykazuje oporność na chemioterapię. Nie ma on żadnego odpowiednika, a jedyną alternatywną metodą leczenia chorego, może być tylko przeszczep szpiku. To my wystąpiliśmy do kasy z propozycją prowadzenia takiego programu, gdyż z pieniędzy, które szpital otrzymał w ramach kontraktu, nie bylibyśmy w stanie go sfinansować.
Ośrodek onkologii otrzymał pieniądze na ten lek dopiero pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Dlatego z przyznanej kwoty zdążył wykorzystać tylko 25 tys. 396 zł. Kasa to uwzględniła i na ten rok przyznała mu 164 tys. zł. Program ma się zakończyć w sierpniu.
W przeciwieństwie do leku na chłoniak, na który monopol ma Roche - erytropoetynę produkuje kilka firm farmaceutycznych. Przetarg na nią przeprowadziło opolskie Wojewódzkie Centrum Medyczne.
- Ja w Afryce nie byłem - zastrzega się dr n. med. Ryszard Kwieciński, konsultant wojewódzki ds. nefrologii. - Kasa chorych też tutaj nic nikomu nie narzucała. Poza tym to nie są aż tak duże pieniądze, żeby kogoś czymś kusić. Do przetargu zgłosiły się dwie firmy i wybraliśmy Roche. Zawsze patrzę na cenę, bo my jesteśmy biednym krajem. W tym przypadku obie ceny były identyczne. Ale firma Roche zaproponowała ten lek w formie ampułki-strzykawki, tak udoskonalonej, że chory może go sobie sam bez problemu podawać.

Czy firma Roche sponsorowała też inne wyjazdy pracowników opolskiej kasy chorych? - Nie wiem - odpowiada po chwili namysłu Stanisław Łągiewka - czy przypadkiem nie płaciła za nasz wyjazd do Frankfurtu 2-3 lata temu. - Mieliśmy tam spotkanie w państwowej kasie chorych, a w wyjeździe uczestniczył też przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia.
Kazimierz Łukawiecki zapytany, czy programy zdrowotne z użyciem leków firmy Roche będą nadal prowadzone, odpowiada: - Są one kontynuowane zgodnie z planem.
Czy wiedział, że na szkoleniu w RPA był też przedstawiciel tej firmy. - Wszystko, co miałem do powiedzenia na ten temat, już powiedziałem. Nie mam nic więcej do dodania - oznajmił Łukawiecki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie