reklama

El12 z Opola. Tak się robi rodzinny biznes

Edyta HanszkeZaktualizowano 
Bronisław Fryt, prezes el12 z Opola i Paweł Kochel, dyrektor finansowy w firmie, a prywatnie zięć prezesa.
Bronisław Fryt, prezes el12 z Opola i Paweł Kochel, dyrektor finansowy w firmie, a prywatnie zięć prezesa. Paweł Stauffer nto
Żyłkę biznesową Bronisław Fryt, prezes i współwłaściciel Centrum Elektrycznego el12 przejął po dziadku, który był rzemieślnikiem.

Dał przykład wnukowi, że nawet w trudnych czasach siermiężnego komunizmu można „być na swoim”.Kapitalizm, który wybuchł w Polsce na początku lat 90-tych kusił do podjęcia nowych wyzwań. W 1988 roku Bronisław Fryt, mając za sobą pracę w szkole i opolskiej wagonówce, założył Zakład Elektrotechniczny w Opolu, a dwa lata później hurtownię elektrotechniczną.

Do biznesu dołączyła żona Małgorzata (także nauczyciel), a po niespełna roku zatrudnili pierwszą pracownicę, która związała się z firmą do dziś. Tyle że dziś Centrum Elektryczne el12 zatrudnia ponad 140 osób w dziewięciu miastach w Polsce od Opola przez Górny i Dolny Śląsk i Łódź po … Gdynię.

Zobacz: Nagroda dla el12 z Opola za dynamiczny rozwój

- Naszym podstawowym podręcznikiem biznesu były treści z ciągle aktualnej „Lalki”  – żartuje Bronisław Fryt. – Gdyby odrzucić z niej wątki miłosny i społeczny, to zostają doskonale opisane mechanizmy biznesowe, które niewiele się zmieniły od czasów Prusa.

Teraz tę lekturę podsuwają uczniom opolskich i wrocławskich średnich szkół technicznych w których el12 prowadzi program edukacyjny „Akademia el12”, żeby przyspieszyć proces zapoznawania się młodych adeptów kierunków elektrycznych z nowościami rynkowymi z tej branży.

- Hurtowania rozwijała się proporcjonalnie razem z polskim rynkiem. Zaczynaliśmy od wynajmowanych biur, potem budynków, w końcu kupiliśmy działkę przy ul. Św. Anny i wybudowaliśmy siedzibę firmy w połowie lat 90-tych – kontynuuje Bronisław Fryt.

Biznesowy strach zaczął zaglądać opolanom w oczy, kiedy Polskę zaczęły szturmem zdobywać zachodnie koncerny z branży. – Jeszcze była dobra koniunktura, ale przeczuwaliśmy, że przychodzi kryzys. Pojawiała się obawa, raczej  na wyrost jak się później okazało, czy przetrzymamy napór konkurencji z Zachodu – dodaje opolanin.

Decyzja o sprzedaży udziałów zachodniemu koncernowi paradoksalnie, co podkreśla prezes Fryt, okazała się „życiowym strzałem w dziesiątkę”. - Mieliśmy możliwość i obowiązek dwa lata pracować w tej firmie, która, co ciekawe, też była rodzinną, choć działała już na dużą skalę. Firma ta miała wtedy równe sto lat. To pozwoliło nam dokładnie przyjrzeć się mechanizmom funkcjonowania i przekonać, że strach, który pojawił się w związku z ekspansją zachodnich przedsiębiorstw na nasz rynek, jest bezzasadny – wspomina Bronisław Fryt.

Po zakończeniu pracy w koncenrnie Frytowie postanowili  spędzić czas na słodkim lenistwie i konsumowaniu zysków z udanej transakcji. - Każdy o tym marzy i każdy kto marzy, nie wie, o czym mówi. Próżniaczy tryb życia, przynajmniej w moim przypadku, okazał się niemożliwy – twierdzi Bronisław Fryt. Po skończeniu pracy przez trzy miesiące niestety organizm protestował i nie chciał zaakceptować stanu bezczynności. Dotychczas nie wiadomo czy z przeziębienia czy ze strachu przed nudą. Najlepszym lekarstwem na dolegliwości okazały się stałe zajęcia: nauka angielskiego i następne studia. Frytowie zaczęli też spełniać marzenia: te z dzieciństwa (pan Bronisław zapisał się na naukę gry na saksofonie) i te z dorosłych lat (dwa razy małżeństwo objechało świat w tę i z powrotem).

- Po tym okresie, zaczęliśmy myśleć o kolejnej firmie. Kiedy się ma pieniądze i dużo wolnego czasu, to każdy biznes wydaje się atrakcyjny i możliwy do zorganizowania, ale jak przychodzi do konkretów, to ten stary wydaje się jednak najlepszy. W 2005 roku kupiliśmy firmę z tej samej branży – el12 – mówi Bronisław Fryt. Do nowej firmy wróciła spora część dawnych pracowników.

Joanna Kochel  zrobiłaby zapewne wrażenie na pracodawcy, gdyby przeczytał w jej CV, że jako 18-latka została członkiem Rady Nadzorczej firmy. Nie miała wyboru. Rodzice potrzebowali swojego przedstawiciela w firmie, którą współtworzyli z nowymi udziałowcami  z zachodu. Któż byłyby do tego lepszy niż własna córka, która w dodatku swobodnie mówi po angielsku. Czy była na to gotowa?

- Każdy dzień spędzany razem z nami był dla córki przygotowywaniem do prowadzenia biznesu. Jeśli wychodziliśmy z domu wcześniej niż inni rodzice pracujący na etatach, a wracaliśmy później. Jeśli w trybie pilnym organizowaliśmy wyjazd na wczasy, bo akurat wyskoczyło kilka dni wolnego, to musieliśmy systematycznie tłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Córka zaakceptowała ten styl życia i naturalne było, że przejmie kiedyś firmę – ocenia Bronisław Fryt.

Rodzice zadbali, żeby Joanna wybrała takie kierunki studiów (informatyka i finanse), które przydadzą jej się w przyszłości do prowadzenia biznesu. - Pewnie jako nastolatka wolałaby zostać filozofem albo „turystką” – uważa Bronisław Fryt.

Od ponad roku Joanna Kochel zajmuje się rozwojem nowych technologii sprzedaży w Centrum Elektrycznym el12, a jej mąż Paweł Kochel, z wykształcenia finansista, objął stanowisko Dyrektora Finansowego w firmie.

Wcześniej młodzi (Joanna i Paweł  absolwenci renomowanej Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu) zdobywali doświadczenie zawodowe w Polsce i za granicą. Joanna studiowała również w Stanach Zjednoczonych, a Paweł w Finlandi, Włoszech i Irlandii. Paweł pracował w Irlandii w KPMG - międzynarodowej sieci firm audytorsko-doradczych, która zatrudnia obecnie 145 tysięcy pracowników w 153 krajach, gdzie został międzynarodowym biegłym rewidentem. Stał się obiektem łowów headhunterów, którzy proponowali mu pracę m.in. w Australii, Kanadzie czy Emiratach Arabskich.

Jednak najlepsza oferta okazała się z Polski gdzie pracował w międzynarodowej grupie HSBC, która zatrudnia obecnie 312 tysięcy pracowników.. Rodzice Joanny namówili ich do włączenia się w kierowanie firmą rodzinną, mimo że wynagrodzenie nie dorównywało temu z wielkich koncernów.- Nie była to łatwa decyzja, bo mam świadomość, że wiążę się z tą firmą prawdopodobnie do końca życia.– tłumaczy Paweł.

Sympatyczny 29-latek wydaje się mieć świadomość swoich kompetencji i wysokie poczucie własnej wartości. Obowiązkowy, próbuje porządkować naszą rozmowę, gdy za bardzo przeskakujemy z tematu na temat. Podkreśla wartość wykształcenia swojego i żony i doprecyzowuje szczegóły, kiedy teść opowiada o jego dotychczasowej karierze zawodowej. Ambitny, pierwszą pracę podjął już podczas studiów. Widać, że przejął się nową rolą zawodową, bo sam przyznaje, że nawet po pracy wisi z teściem na telefonie w sprawach firmy, co nie raz wytyka mu żona. Joanna jest teraz nieco na bocznym torze, bo przygotowuje się do urodzenia drugiego dziecka.

O czym rodzina rozmawia przy niedzielnym obiedzie? – O pracy oczywiście, a o czym innym, skoro to także nasze hobby – uśmiecha się Paweł. Starszy o 22 lata od zięcia Bronisław ma jeszcze kilka innych pasji. Oprócz gry na saksofonie, razem z żoną trenują taniec towarzyski, a on sam jest właścielem imponującej kolekcji cukru w jednorazowych opakowaniach z całego świata. Nawet na owalnym stole w gabinecie prezesa stoi szklana czarka wypełniona różnokolorowymi torebeczkami z cukrem. – Różnica między nami a dziećmi polega także na tym, że oni są profesjonalnie przygotowani do prowadzenia firmy, a my musieliśmy się tego uczyć intuicyjnie – przyznaje bez ogródek Bronisław Fryt.

El12 jest firmą rodzinną nie tylko dlatego, że prowadzi ją małżeństwo, a teraz dołączyły do teamu dzieci. Urodziny pracowników czy ważne dla nich święta nie przechodzą w firmie bez echa. Kiedy najstarsza stażem pracownica obchodziła 18-lecie pracy w przedsiębiorstwie zorganizowano uroczystość, której dostała ogromny dowód dojrzałości. Był tort i uściski od szefa.

Kiedy przed tygodniem inna pracownica wychodziła za mąż, koledzy udekorowali firmowe auto, którym jeździ jak auto weselne (z lalką na masce, kokardami i ozdobami). Oddziały, które osiągają najlepsze wyniki w nagrodę wyjeżdżają  za granice a to do Paryża, a to do Turynu. Jedną z nagród dla części pracowników była wycieczka do … Nepalu. Co roku el12 organizuje spotkania firmowe dla całych rodzin. To okazja nie tylko, żeby pobyć razem. Prezes Fryt stara się być w bliskim kontakcie ze swoimi pracownikami również na gruncie prywatnym.

Córka Kochelów jeszcze się nie urodziła a jej rodzice i dziadkowie już zastanawiają się, jak pokierować firmą, żeby w przyszłości ona i jej starszy brat (dziś 1,5-roczny) mogli ją przejąć i zgodnie prowadzić.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3