Feministki, emancypantki. Jak kobiety zmieniały Polskę

Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski
Dariusz Gdesz
Nazywano je różnie, w zależności od kraju, rodzaju działalności i okoliczności. Sufrażystki, feministki i emancypantki walczyły głównie o jedno: równe prawa dla obu płci, w tym wyborcze, o podobny status społeczny i o wyrównanie szans. Ten ruch zrodził się w XIX stuleciu i nadal jest żywy.

W najbardziej rozwiniętych krajach do realnej równości kobiet i mężczyzn jest już bardzo blisko. Jednak w większej części świata kobiety o równe prawa wciąż muszą walczyć. Jak choćby w Iranie, gdzie kobietom nie wolno wejść na stadion i wyjeżdżać za granicę bez zgody męża, choć - co ciekawe - jeszcze pół wieku temu uchodziły za najbardziej wyzwolone na całym Bliskim Wschodzie.

Na ziemiach polskich ruchy kobiece rozwinęły się najwcześniej w zaborze pruskim. W czasie wojen napoleońskich powstały organizacje pań zajmujących się pielęgnowaniem rannych żołnierzy. Po wojnie ta działalność nie wygasła, lecz przekształciła się w organizacje dobroczynne, dając kobietom z kręgów szlacheckich i mieszczańskich szansę uczestniczenia w życiu publicznym. Z czasem zakres działalności towarzystw kobiecych rozszerzył się. Zajęły się one m.in. staraniami o edukację dziewcząt czy o prawo kobiet do podejmowania pracy zarobkowej.

Ze służącymi? O, nie!
Podobne stowarzyszenia powstały także i w innych zaborach. Kolejne powstania i wojny rozszerzały zakres ich działalności. Kobiety organizowały kuchnie polowe, zbierały dary dla walczących, robiły im na drutach czapki i rękawice, zastępowały mężczyzn w gospodarowaniu, w pracy. Ogromne znaczenie miała też działalność pań w konspiracji narodowowyzwoleńczej. Były kurierkami, łączniczkami, organizatorkami.

Takie działania nie obywały się bez sporów i napięć. W zaborze pruskim szlachcianki nie miały zamiaru współpracować z paniami niższych stanów, a w przekonaniu tym wspierał je Kościół. W 1910 roku „Dziennik Bydgoski” pisał: „W interesie kobiet jest, by się łączyły w tutejsze towarzystwa kobiece (…) Smutno nam jednak, że przeważnie mamy wśród siebie kobiety z domów innowierców, a z polskich domów bardzo mało. Na czym to polega? Czy sługi winne? Pewnie nie, tylko te panie polskie, które się boją, żeby ich sługa raz w miesiącu nie zmudziła (zmarnowała - przyp. red.) niedzieli, przeznaczonej na zebranie (…) Albowiem sługa, będąca w towarzystwie naszem, nauczy się być moralną i uczciwą”.

Przełomowym okresem dla kobiet stała się jednak pierwsza wojna. Panie musiały zastąpić miliony mężczyzn, którzy pomaszerowali na front. W przyspieszonym tempie nadrabiały lata, kiedy były odsuwane od wszelkich czynności poza tymi domowymi. Teraz poszły do fabryk i zakładów rzemieślniczych, redagowały i wydawały gazety i książki, organizowały wiece i zebrania, prowadziły edukację i działalność społeczno-kulturalną. To wówczas powstały Liga Kobiet Pogotowia Wojennego w zaborze rosyjskim i Liga Kobiet Galicji i Śląska, przekształcone później w Ligę Kobiet Polskich.

Aktywistki - histeryczki
Kiedy ucichły działa na froncie, stało się jasne, że nie ma już odwrotu. Jednak wyrównywanie ról społecznych w Polsce, mimo iż kobiety bardzo szybko otrzymały prawa wyborcze, bo już 28 listopada 1918 roku, trwało bardzo długo. Szczególnie na terenie byłego zaboru pruskiego, gdzie główną siłą polityczną była endecja wspierana przez Kościół.

10 książek, które powinna przeczytać każda nowoczesna kobieta

Działające wówczas kobiece towarzystwa charytatywne, opieki nad bezrobotnymi i bezdomnymi, organizacje przykościelne itd. były jeszcze traktowane jako coś naturalnego. Ale każde inne zajęcie, wyjście poza te role, powodowało większy lub mniejszy sprzeciw ze strony większości mężczyzn. Aktywistki zrzeszone np. w towarzystwach opieki nad zwierzętami skarżyły się: „Każde nasze publiczne wystąpienie spotykało się dotąd z niezasłużonemi drwinkami i lekceważeniem, ośmieszano nasze towarzystwo, jakoby składające się z histeryczek zwarjowanych na punkcie piesków, kotków etc.” Sam Roman Dmowski konsekwentnie głosił, iż „studiująca kobieta to absurd, a praca zarobkowa kobiet to anomalia”. Przykładem na to, z jakim trudem działania feministek przebijały się przez mur konserwatywnej myśli społecznej niech będzie burza powstała wokół działalności Ireny Krzywickiej i jej współpracowniczek, propagujących świadome macierzyństwo. Na ich odczyty przychodziły grupy osób, przeważnie starszych, by blokować wejście do sali czy wykrzykiwać obraźliwe hasła.

Klątwa biskupa
Doszło do tego, że biskup krakowski Adam Sapieha publicznie… wyklął działaczki Ligi Kobiet za domaganie się równości, a także demonstracyjne zachowanie niektórych aktywistek zakładających spodnie i marynarki, palących papierosy, pijących wódkę i obnoszących się po męsku.

Od 1919 działała w Polsce Narodowa Organizacja Kobiet, mająca nieco inny charakter, bardziej ugodowy i mniej feministyczny. Każda z działaczek NOK miała obowiązek pielęgnować w swojej rodzinie pobożność i narodowokatolickie wychowanie, gospodarność i prawdomówność, walczyć z alkoholizmem i prostytucją. Był też Klub Polityczny Kobiet Postępowych, a w 1926 roku powstało elitarne, niemal zapomniane już dziś Polskie Stowarzyszenie Kobiet z Wyższym Wykształceniem. O ile na działalność społeczną kobiet w II RP zgadzało się z upływem czasu coraz więcej mężczyzn, to ze zgodą na zdobywanie przez panie wiedzy na uniwersytetach było nadal krucho. Podobnie było ze zgodą na utworzenie oddziału kobiet policjantek, na rozgrywanie zawodów sportowych pań i inne aktywności dotąd przypisane wyłącznie mężczyznom.

Nic zatem dziwnego, że PSKzWW zapisało w swoich celach „ułatwianie kobietom studjów wyższych, ułatwianie zdobywania stanowisk odpowiadających ich fachowemu wykształceniu i zapewniających im należyty wpływ we wszystkich dziedzinach życia”. Prowadzono to przez działalność odczytową i spotkania klubowe. W roku 1926 polskie uniwersytety ukończyło ponad 1800 mężczyzn i niespełna 500 kobiet, co było już liczbą znaczną w porównaniu do poprzednich lat.

Działalność tej organizacji była jednak bardzo krucha i opierała się - poza Warszawą - na zapale nielicznych działaczek. Przykładem niech będzie los oddziału stowarzyszenia w Bydgoszczy. Powstał, jak cała organizacja, w 1926 roku i działał pod kierunkiem dr Lipskiej. W 1930 roku, z powodu jej wyjazdu z Bydgoszczy, wybrano nowy zarząd pod kierunkiem dr Chrząszczewskiej (nauczycielki z Miejskiego Katolickiego Gimnazjum Żeńskiego), inż. Szaniawskiej i prof. Otylii Monowidowej z prywatnego gimnazjum żeńskiego. Niestety, nowy zarząd nie prowadził już aktywnej działalności i oddział został rozwiązany. Być może miało to związek z szerzoną w czasie wielkiego kryzysu (od 1929 r.) ideą rezygnacji z pracy przez kobiety zamężne na rzecz zatrudnienia bezrobotnych mężczyzn. Była to swoiście pojęta solidarność społeczna polegająca na tym, by dzielić się biedą. W środowiskach żeńskich ta idea znalazła pozytywny oddźwięk.

Protest przed siedzibą arcybiskupa. Kobiety przeciwko zakazo...

Kobiety na traktory
Działalność feministek po II wojnie nabrała nowych kształtów. Była teraz akceptowana przez państwo, które, przynajmniej deklaratywnie, w celu pozyskania społecznej akceptacji dla nowej władzy, podjęło próbę zjednania dla swoich idei właśnie kobiet. To wówczas masowo powstawały sterowane odgórnie Liga Kobiet, Koła Rodzin Wojskowych i Milicyjnych, liczne organizacje wiejskie. Miało to tworzyć wrażenie, że państwo dba o kobiety, choć do rzeczywistego zrównania praw był spory kawałek. To wówczas symbolami nowych czasów stały się traktorzystki, tramwajarki, murarki, kobiety chwytające się dotąd dla nich niedostępnych zawodów. Imponowało to zwłaszcza dziewczętom ze wsi, w rzeczywistości jednak do równości droga była jeszcze daleka. Dopiero obecnie, kiedy na równi z mężczyznami panie służą w wojsku, policji, a coraz więcej jest ich też w polityce, można mówić o bliskim zakończeniu walki o równouprawnienie, choć z konserwatywnych środowisk wciąż docierają głosy, jakoby to wszystko było pomyleniem ról społecznych.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Materiał oryginalny: Feministki, emancypantki. Jak kobiety zmieniały Polskę - Polska Times

Komentarze 77

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kapral

Popatrzcie na komentarze feministek

żadnych argumentów, żadnych przykładów - wyłącznie chamskie i aroganckie odzywki. Wina facetów też jest - nie sprawdzili się jako ojcowie. Feministki w większości mają zaburzone kontakty z ojcami. To uraz psychiczny i wymaga terapii. Faceci stają się wrogami i są obwiniani o własne nieudane życie.

K
Kapral

Feministka to nie kobieta.

G
Gość
10 marca, 14:27, Gość:

I chcąc niechcąc doprowadziły same siebie do tego, że w Poznaniu 30% kobiet to singielki bez żadnych szans na znalezienie odpowiedniego dla siebie partnera. Gratuluję. Ot taki ludek na wymarciu.

A to nie tylko w Poznaniu bo w całym kraju znajdują się patole

G
Gość
10 marca, 19:04, Gość:

Czy owe "starożytne" feministki też były takie br[orbaźliwe]e, jak te dzisiejsze?

Macie już koronawirusa w tej redakcji?

Słowo "b r z y d k i e" jest obraźliwe?

G
Gość

Czy owe "starożytne" feministki też były takie br[orbaźliwe]e, jak te dzisiejsze?

G
Gość

I chcąc niechcąc doprowadziły same siebie do tego, że w Poznaniu 30% kobiet to singielki bez żadnych szans na znalezienie odpowiedniego dla siebie partnera. Gratuluję. Ot taki ludek na wymarciu.

G
Gość
10 marca, 12:26, Artur:

Tak właśnie kończą się wycieczki bab poza kuchnię...

i zgadzam się tylko trzeba dodać że to są wycieczki bab nierobów które nie wiedzą co to ciężka praca bo jak by poszły na budowę czy do zakładów mięsnych itp to nie chciały by równo uprawnień ale te gówniary nie chcą pracować to zakładają jakieś stowarzyszenia idiotek i pewnie jeszcze podatnik je opłaca

A
Artur

Tak właśnie kończą się wycieczki bab poza kuchnię...

Z
Zombi

one pierwsze będą zjadać ludzi bo mają wirusa ;)

G
Gość

Wczoraj oglądałem program o proteście kobiet i najciekawsze było to jak reporterka pytała kobiet o czym mówią te transparenty co noszą i o co walczą i na 10 osób 9 nie wiedziały po co tam są jak to powiedziały są bo to protest kobiet a najlepsze z tego jest to że kobiety pracujące nie chcą aż tak bardzo równości o jaką te kretynki walczą szkoda że na drogi wychodzą nieroby co nie wiedzą ile muszą nosić teraz kobiety w pracy co do płacy ja jestem facetem ale zarabiam mniej niż nie jedna kobieta dlaczego też nie walczą o równy wiek emerytalny .Wiec nie ma co się dziwić że większość ludzi nie wie po co wychodzi na drogi i po co protestuje.Feministko idź do jakiejś pracy np na budowę do zakładów produkcyjnych mięsnych i popracuj a zobaczysz czy wszystkie kobiety chcą równość o jakiej mówicie

j
jaka szkoda

Jeżeli feminazistki chcą być traktowane na równi z mężczyznami, to oznacza ich upadek moralny. Oczywista walka powinna dążyć do osiągania lepszych płac, lepszych stanowisk, lepszych warunków pracy, itd., itp. A one tak nisko siebie cenią i przy okazji normalne kobiety.

c
cos takiego
9 marca, 0:12, 88:

Kobiety i ich tolerancja do LBGT to porazka.Feministki tylko klapia dziobami.A w pracy wielkie damy z lewymi rekoma.Kobiety chcialy uprawnienia.A w pracy wszyscy im pomagaja bo slaba plec.A co smieszniejsze.Usowaja mezczyzn z pracy.Bo cycki rzadza.Zajmijcie sie zyciem bez problemow.Bo poki co najwieksze problemy sa przez kobiety.Przyklad.Pani Z ktora niszczy Łódź

9 marca, 0:44, mietek:

Dlaczego nie umiesz pisać, ale jednak się za to bierzesz?

A ja widzialam taką jedną co nie umie się wysłowić poprawnie a chce być prezydentem Polski.

G
Gość
8 marca, 11:40, znawca tematu:

Co mają feministki wspólnego z kobietami? Tyle, co hycel z psem.

8 marca, 13:49, Fd:

No, mają bardzo dużo. Feministki to prawdziwe kobiety. A chloptasie bojące się ich to ćwierć samce.

8 marca, 15:40, Gość:

A ktory facet chcialby mieć w domu taką agresywną babę ?

8 marca, 18:39, Genowefa pigwa:

A która kobieta chce samca gardzącego nią.? Gdyby facet powiedział, że najładniej mi wśród garów i usranych pieluch, dostałby w dziób i niech idzie na księdza.

8 marca, 22:35, Gość:

dokładnie tak jak piszesz, niech sobie jakieś swoje br[orbaźliwe]e kwoki dosiadają ci stulejarze jak ich dopuszczą po cotygodniowej kąpieli.

Normalnie jak w filmie SEKSMISJA :D

G
Gość

po działaniach feministek na całym świecie mamy równe prawa tam gdzie kobietom pasuje i wszystko wywrócone do góry nogami czyli w pozycji która jest dla pań naturalna choć usiłują wmówić co innego. mamy wspaniała rzeczywistość co widać.

m
mietek
9 marca, 0:12, 88:

Kobiety i ich tolerancja do LBGT to porazka.Feministki tylko klapia dziobami.A w pracy wielkie damy z lewymi rekoma.Kobiety chcialy uprawnienia.A w pracy wszyscy im pomagaja bo slaba plec.A co smieszniejsze.Usowaja mezczyzn z pracy.Bo cycki rzadza.Zajmijcie sie zyciem bez problemow.Bo poki co najwieksze problemy sa przez kobiety.Przyklad.Pani Z ktora niszczy Łódź

Dlaczego nie umiesz pisać, ale jednak się za to bierzesz?

Dodaj ogłoszenie