Gdzie oni są? Rocznie w Polsce ginie bez śladu 15 tysięcy osób. Na Opolszczyźnie kilkaset.

Katarzyna Kownacka
Powodów zaginięć jest wiele: wypadek, samobójstwo, amnezja, porwanie. W przypadku młodych ludzi często jest to ucieczka od nierozumiejących ich rodziców, w przypadku dorosłych - od kłopotów.

Zaginieni

Zaginieni

Pierwszy rząd (od lewej):

Sebastian Taramina, Brzeg, dziś lat 32.
Ireneusz Wojciechowski, Kup, gm. Dobrzeń Wlk., dziś lat 49.
Władysława Radyjowska, Opole, lat 81.
Franciszek Kapinos, Opole, dziś lat 52.
Jerzy Szmaus, Opole, dziś lat 56.
Marek Kwinta, Prudnik, dziś lat 55.

Drugi rząd (od lewej):

Grażyna Stachowiak, Strzelce Opolskie, dziś lat 60.
Andrzej Gacka, Krapkowice, dziś lat 39.
Józef Czyż, Stare Olesno, dziś lat 91.
Marlena Kortas, Opole, dziś lat 50.
Małgorzata Horodyska, Opole, dziś lat 45.
Jacek Świdrak, Opole, dziś lat 44.

- Bywa, że człowiek po prostu wychodzi z domu i znika - mówią opolscy policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji, którzy zajmują się m.in. poszukiwaniami zaginionych. - Czasem nawet niczego nie zabiera. Jedzie na drugi koniec Polski czy Europy, zaczyna nowe życie. Pali za sobą wszystkie mosty, uważa, że w ten sposób staje się innym człowiekiem.

- Czasem takie osoby wiedzą, że są poszukiwane, ale nie chcą się ujawniać - mówi jeden z policjantów. - Tymczasem jeśli ktoś zgłosi się do jakiegokolwiek komisariatu na terenie Polski, powie, że jest osobą pełnoletnią, oświadczy, że świadomie ze względów osobistych zerwał kontakty z bliskimi i zastrzeże, że nie chce, by o jego miejscu pobytu informować rodzinę, to zostanie wykreślony z Krajowego Systemu Informacyjnego Policji i poszukiwania będą odwołane. Nikt nie udzieli rodzinie informacji o miejscu jego pobytu.

Bywa jednak i tak, że niektóre zaginięcia są na rękę bliskim zaginionego. Bo jeśli wychodzi z domu i nie wraca na przykład ktoś, kto terroryzował bliskich, to dla rodziny oznacza to po prostu spokój. Jeśli jeszcze wcześniej zdarzało mu się znikać na jakiś czas, to zgłoszenie zaginięcia następuje długo po tym fakcie.

- Na przykład wtedy, gdy do kredytu w banku potrzebny jest podpis nieobecnego od miesięcy małżonka - mówią policjanci poszukiwacze. - Jeśli zaginięcie zgłosi się policji, wtedy można się na to powoływać przy załatwianiu formalności.
Wyszła na spacer i nie wróciła
Na Opolszczyźnie w roku 2008 zaginęło 465 osób. Nie odnaleziono pięciu. W roku 2009 zaginieć było 404. Czternastu osób nie udało się odszukać. W roku 2010 zgłoszono już 30 zaginięć. 26 osób udało się już znaleźć. Swoją czarną statystykę ma w tej materii każdy powiat.

- W 2008 roku mieliśmy 46 zgłoszeń zaginionych, w roku ubiegłym 39, a w tym już trzy - mówi nadkom. Jolanta Chrzanowska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji Głubczycach.
W Brzegu dziś poszukiwanych jest 10 osób, w tym dwoje dzieci.

- Podejrzewamy jednak niestety, że jedno z nich utonęło. Tak jak jego matka i jej przyjaciel - stwierdza Mirosław Dziadek z KPP Brzeg. - Ciała dorosłych znaleźliśmy, dziecka nie. Więc uznano je za zaginione.
Gros zagadek związanych ze zniknięciem kogoś udaje się rozwiązać bardzo szybko. Znajdują się młodzi ludzie, którzy uciekli z domu czy ośrodków wychowawczych (to historie niemal sezonowe - znacznie więcej zdarza się ich wiosną czy latem), osoby starsze lub chore, które wychodzą z domu i gubią się, przegrywając pojedynek z pamięcią.

Ale są i takie poszukiwania, które trwają wiele miesięcy czy lat. Bez skutku lub zakończone tragicznie.
- Jak na przykład w przypadku pewnej starszej pani, która 23 grudnia 2004 roku zameldowała się w hotelu "Ziemowit" w Jarnołtówku - wspomina jeden z policyjnych poszukiwaczy. - Pracownicy hotelu zapamiętali, że przy meldowaniu się tryskała energią. Nawet z windy nie chciała skorzystać idąc do pokoju.

Po południu wyszła na spacer i już nie wróciła.
- Szukało jej kilkudziesięciu policjantów z Polski i Czech - opowiada funkcjonariusz. - Przeczesywaliśmy las w okolicy ośrodka, skrawek po skrawku. W Wigilię, czyli w dniu zaginięcia, kończyliśmy poszukiwania o godzinie 16 i prosto z lasu siadaliśmy do świątecznej kolacji.
Na nic. Ciało zaginionej starszej pani przypadkowy spacerowicz znalazł dopiero wiosną, gdy puściły śniegi. Leżało w pobliżu górskiego potoku, gdzie wycieńczona turystka najprawdopodobniej upadła. Chwycił mróz, spadł śnieg i zatarł ślady…

Czytaj e-wydanie NTO - > Kup online
Technika w służbie zaginionym
Najstarszym zaginięciem, jakim jeszcze do niedawna zajmowała się opolska policja, był przypadek Marcina Zioły z Brzegu. Zniknął 18 marca 1983 roku. Miał wtedy 6 lat. Wyszedł z domu, by pobawić się na podwórku. Potem bawił się jeszcze w innym miejscu. Widzieli to świadkowie. Miał na sobie szaro-brązową kurtkę z misia, zapinany różowy sweter, koszulkę w kratkę koloru popielato-białego, biały podkoszulek, czerwoną kamizelkę z anilany, brązowe spodnie w zieloną kratę z brązowymi łatami ze skaju oraz różową czapkę z wełny i brązowo-wiśniowe kozaczki.

Tego samego dnia po południu wędkarz widział dziecko w pobliżu Odry. Dlatego policja podejrzewa, że chłopczyk utonął. Ale ciała nie znaleziono, a rodzina nie ustawała w poszukiwaniach.

W ubiegłym roku spece od nowych technologii wykonali tzw. progresję wiekową. Na podstawie zdjęcia kilkuletniego chłopca i fotografii jego bliskich wykonano symulację, jak mógłby wyglądać dziś Marcin Zioło.

To zdjęcie wraz z opisem sprawy umieszczono na stronie WWW.zaginieni.policja.gov.pl, w ogólnopolskiej policyjnej bazie osób zaginionych. Jest tam, choć oficjalnie w 2005 roku KPP Brzeg zakończyła poszukiwania mężczyzny. W przypadku zaginionych dzieci kończy się je wtedy, gdy dziecko skończyłoby 23 lata.

W przypadku dorosłych ten czas upływa po 10 latach od zgłoszenia, jeśli zaginiony skończył 70 lat poszukuje się go jedynie przez następnych pięć. Ale ich dane przechowywane są w policyjnych kartotekach jeszcze 15 lat (osób po 70-tce pięć). To na wypadek, gdyby pojawiły się w tym czasie niezidentyfikowane zwłoki albo osoba, której personalia trudno byłoby ustalić.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ostatni człowiek

Niestety, należy brac pod uwagę i inny scenariusz: udział rodziny w zaginieciu takiej osoby!

 

Niestety, w tym wypadku, rezultaty poszukiwań rzadko kiedy będa pomyślne.... Zresztą, jakich poszukiwań?? Kiedyś, chetnie oglądałam kryminały. POlicjanci są tacy bystrzy, kojarzący fakty, pracujacy 24 na dobę aby wykryc sprawcę..... w filmach!

W realu, mówiąc kolokwialnie....jest nieco inaczej...

 

To jest strasne przeżycie, kiedy znika ktoś bliski, detektyw prywatny żąda koszmarnej kasy i nawet nie chce rozłożyc płatności na raty, znikąd pomocy....

Nie masz kasy - nie masz pomocy... Czy my w ogóle jesteśmy jeszcze - ludźmi?

t
teo

to jest międzynarodowy spisek ludzie ci zostają porywani przez ufo w celach konsumpcyjnych więcej o tym można posłuchać w audycjach crisa mickiny paralaksa

j
jaa

to jest masakra ju jest mama mojego kolegi : (

M
Marta z -klb-

pewnie zaczynają nowe życie gdzieś za granicą z kochankami, lub też niektórzy padają ofiarami zbrodni lub porachunków, większośc jednak ucieka przed kłopotami - żrudło z gazet i magazynów kurierskich.

Dodaj ogłoszenie