Gienek Loska. Hazardzista

Archiwum artysty
Gienek Loska, zwycięzca X Factor.
Gienek Loska, zwycięzca X Factor. Archiwum artysty
Rozmowa z Gienkiem Loską, wokalistą, liderem grupy Gienek Loska Band, zwycięzcą pierwszej polskiej edycji X Factor.

- Lubisz grać va banque?
- Zależy od sytuacji. Nie urodziłem się hazardzistą w dosłownym znaczeniu, ale każdy wybór w życiu to ruletka…

- W dodatku niektórych trzeba dokonywać szybko. Swojej żonie Agnieszce oświadczyłeś się po miesiącu znajomości. Tak trzeba grać w grę pod tytułem życie?

- Właśnie tak, choć należy się liczyć również z tym, że podejmiemy nietrafione decyzje. Dlatego trzeba umieć brać odpowiedzialność na siebie. Wcześniej często przerzucałem ją na kogoś. Teraz biorę wszystko w swoje ręce.

- Płyta, którą wydałeś właśnie z Gienek Loska Band, nosi tytuł "Hazardzista". Uśmiechasz się z okładki, kurząc papierosa… To nie po europejsku... Z przekory taka okładka?

- Zupełny przypadek. Zrobiliśmy masę zdjęć i wybór padł na to. Nie zastanawiałem się, że jestem tam z papierosem, i że to modne czy nie. Tak wyszło. Dobrze, że nie widać marki…

- Na płycie spodziewałam się ostrego rockowego grania, a bywa na niej lirycznie i ładnie.

- Cieszę się, że tak właśnie wyszło i tak to jest odbierane. Ten krążek jest też mocno różnorodny - jak zespół. Każdy z nas ma na niej coś trochę bardziej w swoim klimacie. Każdy coś wrzucił do wspólnego worka - z rzeczy nowszych i starszych. Na płycie jest kilka moich piosenek, ale sporo po powrocie z Anglii przywiózł Andrzej Makarewicz.

- Twoje są te wschodnie klimaty? Takie jak "Ciemna noc"?

- "Ciemna noc" to stara pieśń, grana za wschodnią granicą Polski w Dzień Zwycięstwa albo w jakikolwiek, w którym panowie chcą się uchlać na smutno, a panie uronić łzę po zmyciu naczyń i przyrządzeniu pielemieni. Powstała w Związku Radzieckim, ale wcale nie jest radziecka. Ona jest po prostu wschodnia. Opowiada o facecie, który z dala od domu tuła się, tęskni, chce wrócić i wątpi: czy będzie miał do czego.

- "Moją matką jest ciężka praca, a ojcem gorzka wóda" - to cytat z jednej z piosenek. Przed laty miałeś problem z alkoholem i używkami. To już za tobą? Nie obawiasz się, że twardy show-biznes znów może zepchnąć na manowce?

- Dawno się od tego odciąłem. Oczywiście nie chciałbym kiedyś powiedzieć: gdyby kózka nie skakała… Los bywa przewrotny. Ale wierzę, że to już za mną.

- To ciężka praca wygrać z nałogiem. Wielu się nie udaje.

- Trzeba mieć przekonanie i umieć przewartościować życie. Pomogła mi w tym Agnieszka, moja żona. Poznaliśmy się w momencie, kiedy wiedziałem, że trzeba wybrać: wóz albo przewóz. Postawiłem na to lepsze, wcale nie łatwiejsze. Oddałem wtedy trochę niezależności…

… słynnej rock'n'rollowej wolności?

- Dokładnie. Ale tylko mi się wydawało, że coś straciłem. Piłem wtedy nie dlatego, że czułem fizjologiczną potrzebę. Piłem, bo wydawało mi się, że właśnie takiego lubią mnie ludzie. To była totalna głupota. Tak jak używki. Je też zaszufladkowałem. Wiem, czym są, jak działają, co dają, a co zabierają. Opowiadam o tym czasem młodym ludziom. O plusach i minusach, szczerze. Dwa, trzy lata temu byłem z taką pogadanką w Opolu w jakimś liceum czy placówce MOPS.

- Opowiadasz też mediom o swoich słabościach, a potem żałujesz.

- Bo z mediami bywa tak: coś powiem - jedno dwa zdania, a potem krążą o tym historie. Opowieść zaczyna żyć własnym życiem, ciągnie się miesiącami. Nie uciekam od tematu, bo uważam, że moje gadanie może się komuś przydać. W grudniu w Warszawie znajomy robi cykl takich spotkań w szkole. Znów wezmę w nich udział.

- Czemu to robisz? To twoja pokuta?

- Kiedy do szkoły przyjdzie lekarz czy policjant z saszetkami i będzie opowiadać, jak która działa, to na niedoświadczonych gówniarzy może to podziałać odwrotnie. Jarałem, ale nie wiedziałem, że jest po tym aż taki odjazd - pomyśli jeden czy drugi! No to muszę jeszcze raz spróbować. Albo: nie jarałem, a wygląda na to, że może być fajnie. Ale kiedy mówić zaczyna ktoś, kto się przekonał na własnej skórze i wie, że to wcale nie takie łatwe, odbiór jest zupełnie inny. Może już jeden z drugim nie będzie chciał przykleić języka do klamki na mrozie, żeby się przekonać na sto procent, że boli.

- Byłeś w "Szansie na sukces", "Mam talent", wreszcie X Factorze. O taką popularność, jaką masz, ci szło?

- Jeszcze nic nie mamy. Wydaliśmy dopiero pierwszą płytę. Czy publiczność kupi rock'n'rollową kapelę z wrzeszczącym wokalistą, który jest trochę gburem, a trochę chamem i prostakiem, ale w zasadzie swoim chłopem - dopiero się okaże.

- W X Factor wypracowałeś twarz i popularność. Czy ludzie kupią płytę - okaże się. Was kupują - koncertów macie masę.

- Twarz mam - poharataną, z podkrążonymi oczami i niekompletnym uzębieniem (śmiech). Nie jestem typem gwiazdy. Czy ludzie tego chcą - nie wiem…

- Trochę przesadzasz z pesymizmem. Albo kokietujesz. Ludzie tygodniami na ciebie głosowali i wygrałeś X Factor.

- Nie kokietuję, nie ubezpieczam się na wypadek niepowodzenia i też na pewno na nikogo się nie stylizuję - a niektórzy mówią, że tak. Zdobyć uznanie publiczności to ciężka wieloletnia praca. Tego się nie da zrobić w kilka tygodni. I nawet jeśli ktoś na mnie postawił i zagłosował, to dziś może myśleć przecież: czemu ja to zrobiłem?! Założę się, że połowa z tych, co wysłali na mnie esemesa, dziś chce swoje złoty dwadzieścia trzy z VAT z powrotem (śmiech).

- Czemu jesteś do siebie nastawiony tak krytycznie? Mówisz: poharatana twarz, wrzeszczący wokalista.

- A wyobrażasz sobie, co by było, gdybym nie był… (śmiech). Nie jestem gwiazdunią. Jestem twardo stąpającym po ziemi facetem, który wie co nieco o sobie. A może to jest podświadomy pęd do ciągłego samodoskonalenia…

- Chwalebne. Dlaczego X Factor spieprzył ci życie?

- … (śmiech) Kolejny zestaw pytań proszę…

- Powiedziałeś tak w jednym z wywiadów.

- Na przykład dlatego, że zamiast siedzieć w domu z Alesią - moją córką - na kolanach, to siedzę w siedzibie wielkiego koncernu w Warszawie i gadam z tobą - bez urazy (śmiech). A mógłbym być teraz na spacerze albo pić kawę z Agnieszką.

Ciągle chce mi się grać na stricie. Dziś mam cztery wywiady, po nich pójdę na plac Zamkowy


- Czasy są trudne. Na popularność trzeba ciągle pracować. Bierzesz pod uwagę, że będziesz musiał wziąć udział w jakimś tańcu na lodzie czy z gwiazdami? Żeby móc robić co lubisz.

- Posunę się dalej… Poczekam na show, w którym gwiazdy będą skakać ze skoczni jak Adam Małysz, lądować na lodowisku - żeby było bardziej spektakularnie i zasuwać sprintem dalej (śmiech). Kto wie - za pięć, dziesięć lat tak może być…

- Kpisz. A poważnie - wziąłbyś udział w takim show?

- Tylko pod warunkiem, że byłbym w parze z Marylą Rodowicz, a Beata Kozidrak poprowadziłaby ten program. Poważnie? Jak będę dobry w skakaniu ze skoczni, nurkowaniu czy kręceniu piruetów, to stanę w szranki z mistrzami.

- Starcza ci czasu na granie na stricie?

- Dziś mam jeszcze cztery wywiady. Zabrałem ze sobą gitarę, choć podczas tych rozmów się nie przyda. Wziąłem ją dlatego, że mam potrzebę grania na ulicy. Jak skończę i będzie nadal ładne słoneczko, to pójdę pośpiewać na plac Zamkowy.

- Czemu cię ciągnie na ulicę. Zabierasz sobie chleb.

- Dlaczego?

- Bo ci, którzy poszliby na twój koncert i kupili bilety, posłuchają cię tu czy tam na ulicy.

- Nie, to nie tak. Jeśli już odbieram sobie chleb, to przez to, że w ten sposób psuję sobie opinię.

- ?

- No, przecież gwiazdy nie grają na stricie. Po prostu chce mi się pograć. Poza tym chcę chyba ciągle weryfikować zdanie o sobie. Czuję się trochę, jakbym wszystkich oszukiwał. Ta cała Warszawa, kontrakty, wywiady, flesze i kamery. Artystyczne i snobistyczne sprawy. Ja taki nie jestem. Lubię grać i śpiewać. Jestem muzykiem - lepszym lub gorszym, a nie showmanem.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czesia

Złoty człowiek...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3