Głuchołazy. Dokąd płynie deszczówka? Sprawdzą to urzędnicy

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Głuchołaska spółka gminna sprawdza czy rynny i wybrukowane miejsca nie są podłączone do kanalizacji ściekowej. Grozi za to wysoka grzywna i masa problemów.

Kontrola wygląda w ten sposób, że urządzenie zwane zadymiarką tłoczy dym do rur kanalizacji sanitarnej w ulicy, a pracownicy Wodociągów chodzą i sprawdzają, gdzie się wydobywa ten dym.

Jeśli wydobywa się z rynien na budynkach, albo z kratek kanalizacyjnych na wybrukowanych placach czy chodnikach, to właściciele posesji mają problem. Nie wolno i nigdy wcześniej nie było wolno podłączać wód opadowych do kanalizacji sanitarnej.

- Kontrolę zaczęliśmy od miasta Głuchołazy, ale sprawdzimy cały teren objęty kanalizacją sanitarną, także wioski – zapowiada Dariusz Wór–Grech, prezes Wodociągów w Głuchołazach. – Problem pojawia się wszędzie, na posesjach prywatnych, spółdzielczych, w budynkach komunalnych. Jesteśmy zaskoczeni skalą nielegalnych podłączeń.

Po ujawnieniu samowoli właściciel posesji jest przez Wodociągi wzywany do odcięcia swoich przyłączy z deszczówką. Dostaje miesiąc na przebudowanie instalacji. Po Nowym Roku gminna spółka zacznie drugą falę kontroli, żeby sprawdzić kto się zastosował do wezwania.

- Jeśli tego nie zrobią, będziemy zawiadamiać prokuraturę – zapowiada prezes Dariusz Wór–Grech. – W takim przypadku sąd może nałożyć na sprawcę grzywnę wysokości 10 tysięcy złotych.

Zgodnie z przepisami właściciel nieruchomości sam musi zagospodarować wody opadowe, czyli deszczówkę jaka spada na jego budynki czy glebę.

Niestety, coraz modniejsza w Polsce „betonoza” powoduje, że na wybrukowanych czy zadaszonych miejscach zbiera się coraz więcej wody z opadów. Powinny być zagospodarowywane na terenie posesji np. w studniach chłonnych, oczkach wodnych, rurach rozsączających wodę w glebie. Ludzie dla wygody wolą je jednak odprowadzić zakopaną w ziemi rurą do kanalizacji.

Jeśli w pobliżu nie ma sieci deszczowej, to podłączają się nielegalnie do kanalizacji ściekowej, a deszczówka płynie do oczyszczalni.

Gmina Głuchołazy korzysta z oczyszczalni w Nysie. Wodociągi rozliczają się za każdy kubik ścieków wykazany przez licznik na granicy gmin. I niepotrzebnie płacą za deszczówkę.

Problem ma też drugi wymiar. W okresie silnych opadów kanalizacja nie jest w stanie pomieścić dużej ilości napływającej wody. I wtedy woda wybija w niżej położonych miejscach.

W czasie październikowych silnych opadów w gminie Głuchołazy część domów została zalana przez ścieki wypływające z toalet, bo sąsiedzi wyżej zalewali kanalizację deszczówką.

Wrocławski Sky Tower do kupienia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie