Gmina Kamiennik pod Nysą wraz z innymi samorządami posiadającymi u siebie farmy wiatrowe, domaga się od rządu rekompensaty za stracone dochody. Bo prawo nie powinno działać wstecz!

- To dla nas ogromny problem. Właśnie przygotowuję dla rady zmiany w budżecie, bo nasze dochody niespodziewanie, z dnia na dzień, zmalały o ponad 2 miliony złotych, czyli o 11 procent budżetu – skarży się Krystyna Żukowska, skarbnik gminy Kamiennik. - Większość umów na roboty inwestycyjne zrealizowaliśmy już w I półroczu, nie mamy jak ograniczyć wydatków. Musimy wziąć kredyt. W dodatku zmieniają się na naszą niekorzyść nasze wskaźniki zadłużenia.

Na terenie gminy Kamiennik w 2011 roku powstała pierwsza na Opolszczyźnie farma wiatrowa, złożona z 11 wiatraków. Teoretycznie dla gminy to korzyść, bo rosną podatki.

Ostatnie zmiany prawne wpędziły jednak budżet małej gminy w poważne tarapaty. W 2017 roku weszła w życie ustawa tzw. wiatrakowa, która zmieniła definicję elektrowni wiatrowej. Na jej podstawie gminy i sądy administracyjne w całym kraju uznawały, że budowlą jest cały wiatrak, łącznie z turbinami, generatorem, wyposażeniem. I od wartości całego wiatraka jego właściciel ma płacić gminie 2 procent podatku rocznie.

To spowodowało protesty właścicieli elektrowni wiatrowych i w czerwcu tego roku Sejm znowelizował ustawę o odnawialnych źródłach energii, wprowadzając inne regulacje. Teraz podatek obowiązuje tylko od części elektrowni wiatrowej stale związanej z gruntem (wieża i fundament). Na dodatek zmiana uchwalona w czerwcu weszła w życie od 1 stycznia 2018, a więc prawo zadziałało wstecz, kasując gminom zaplanowane dochody.

W przypadku gminy Kamiennik podatek pobierany od spółki Tauron Ekoenergia spadł z 3,1 mln zł do 1,2 mln zł. Tauron już złożył w gminie deklarację podatkową, korygującą wysokość opłaty. A wójt Kamiennika wraz z innymi samorządowcami pisemnie wystąpił do premiera i ministra finansów o zrekompensowanie tej straty.

- Na razie nie dostaliśmy odpowiedzi – mówi skarbnik Krystyna Żukowska.

Emerytura dla matek z co najmniej czwórką dzieci już w 2019 roku?