1 grudnia inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu, podjęli kontrolę w jednym z gospodarstw w gminie Ozimek. Spływały stamtąd zgłoszenia o skrajnie zaniedbanej krowie i informacje, że gmina nie chce zająć się problemem.

- Po dotarciu na miejsce, byliśmy w szoku - mówi Michał Kucharski, Wiceprezes Zarządu TOZ w Opolu.

Okazało się, że krowa była skrajnie wychudzona. Wystawały jej wszystkie żebra, kości miednicze, kręgi ogonowe, kości udowe.

Zwierzę stało w starym pomieszczeniu gospodarczym, w którym zalegała znaczna ilość odchodów od dawna niesprzątanych. Krowa nie posiadała również wody - mówi Katarzyna Juwa, sekretarz Towarzystwa.

Jak ustalili inspektorzy TOZ, właściciel - starszy człowiek - od dłuższego czasu nie karmił i nie poił zwierzęcia, ze względu na demencję.
Zobacz galerię
Inspektorzy twierdzą, że o całej sprawie od miesięcy wiedział burmistrz Ozimka i jego pracownicy, którzy nie podejmowali żadnych skutecznych działań, aby pomoc człowiekowi i zwierzęciu.

Krowa została odebrana i przekazana do tymczasowego miejsca pobytu na terenie gminy Nysa, ponieważ Burmistrz odmówił jakiekolwiek pomocy, twierdząc ze krowa jest w bardzo dobrym stanie.

Kierownik referatu ochrony środowiska gminy Ozimek w TVP3 Opole przyznał, że właściciel posiadał już jedną krowę, która padła z głodu.

ZOBACZ TAKŻE: 60 Sekund Biznesu: Polska musi się przeprosić z OZE, ale kar nie uniknie