Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zgodnie z planem ograła BKS Visłę Bydgoszcz

Łukasz Baliński
Łukasz Baliński
Kędzierzynianie powrócili na pozycję lidera.
Kędzierzynianie powrócili na pozycję lidera. Oliwer Kubus
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w zaległym meczu elity dość pewnie ograła BKS Visłę Bydgoszcz. To przesądziło o tym, iż nasz zespół już oficjalnie został mistrzem pierwszej rundy fazy zasadniczej.

Warto odnotować to tym bardziej, że taki obrót spraw ma wymiar nie tylko prestiżowy. Oznacza to też bowiem, iż podopieczni Nikoli Grbicia wreszcie poznali swojego rywala w ćwierćfinale Pucharu Polski. Tym samym w środę (godz. 20.30) ostatecznie zmierzą się na wyjeździe z BBTS-em Bielsko-Biała, a nie z Lechią Tomaszów Mazowiecki co miałoby miejsce gdyby półmetek osiągnęli na drugiej lokacie.

Paradoksalnie rywal z Podbeskidzia wydaje się jednak nieco trudniejszy, wszak zespół ten w sobotę podkręcił serię zwycięstw w tym sezonie do 12 z rzędu. Jakby tego było mało wygrał w Nysie ze Stalą. Niemniej jednak wciąż jest „tylko” trzeci na zapleczu PlusLigi (team z Ziemi Łódzkiej zajmuje tam siódmą lokatę).

Tak czy inaczej, kędzierzynianie będą zdecydowanymi faworytami stego starcia i nie powinni mieć żadnych kłopotów z wywalczeniem awansu do finałowego turnieju, który zostanie rozegrany w dniach 14-15 marca. Zakładając najbardziej realny scenariusz, w półfinale na naszą drużynę czekać będzie lepszy z pojedynku Jastrzębski Węgiel - Trefl Gdańsk.

Wróćmy jednak do zmagań ligowych. Spotkanie z ekipą znad Brdy było zaległym starciem z 12. kolejki zaplanowanej na okres świątecznym, a rozgrywanej - poza jednym wyjątkiem - w innych terminach. Wliczając w to, rzecz jasna, także mecz w hali Azoty.

Niemniej innego wyniku aniżeli zwycięstwo gospodarzy spodziewać się nie można było. To, że kędzierzynianie aspirują do pozycji lidera to jedno, ale drugie to fakt, iż rywale to ostatnia ekipa w stawce.

Co ciekawe ciężko za to jednoznacznie ocenić postawę bydgoszczan. Z jednej strony powinni być uznawani za outsiderów, wszak przegrali wszystkie wcześniejsze 13 meczów. Z drugiej mają na koncie siedem punktów co oznacza, iż w więcej niż połowie swoich pojedynków doprowadzali do tie breaka. Za każdym razem brakowało im jednak przysłowiowej „kropki nad i”.

Podobnie było w obiekcie naszego zespołu. Goście starali się walczyć, jednak mistrzowie Polski nadawali ton gry w każdym z setów. I choć w każdym z nich rywale przekraczali granicę 20 „oczek”, to w żadnym nie mieliśmy emocjonującej końcówki do ostatniej piłki.

Trzeba zauważyć także, iż MVP zawodów uznano Davida Smitha. Do tego cały mecz w roli głównego rozgrywającego spędził na parkiecie przeważnie rezerwowy Przemysław Stępień. Zastępca odpoczywającego Benjamina Toniuttiego jednak nie zawiódł.

Kierowani przez niego koledzy szybko wyszli na prowadzenie 5:1. Wówczas to gra się „wyrównała” i taka przewaga z pewnymi modyfikacjami dystansu utrzymywała się dłuższy czas. W pewnym momencie jednak na zagrywkę u rywali wszedł Jakub Peszko i zniwelowały te straty praktycznie do minimum (17:16). Niebawem jednak asa posłał Aleksander Śliwa i zaraz wszystko wróciło do wcześniejszej normy i koniec końców miejscowi triumfowali niezagrożenie, a partię zakończył Kamil Semeniuk.

To chyba nieco rozleniwiło graczy Zaksy, gdyż na początku kolejnej odsłony przegrywali 0:4. Za to niebawem jednak mieliśmy remis. Niemniej potem zespoły zdobywały i traciły punkty seriami, choćby zaraz było 4:7, a następnie po 9.

Wreszcie w połowie tej odsłony obie ekipy ustabilizowały swoją grę i zaczęła się walka „oko za oko” i dopiero skuteczna kontra w wykonaniu Kamila Semeniuka sprawiła, że miejscowi wreszcie odskoczyli na więcej niż punkt (19:17). Przyjezdni nie zamierzali spasować i doprowadzili do remisu, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął Arpad Baroti i rywal już nie ugrał choćby piłki.

Węgierski bombardier nie miał zamiaru zwalniać i na początku trzeciej części skończył pierwsze cztery ataki (4:2). Wtedy nagle on i jego koledzy zacięli się w ofensywie. Z pomocą przyszedł środkowy Smith, który m. in. dołożył asa serwisowego i zrobiło się 9:7. Natomiast gdy na zagrywce pojawił się Śliwka to przewaga Zaksy zaczęła wzrastać na dobre.

Później już obraz gry nie uległ zmianie. Goście próbowali dotrzymywać kroku obrońcom tytułu, ale popełniali za dużo prostych błędów, by marzyć o korzystnym wyniku. Tym samym mecz zakończył się po niespełna 80 minutach gry.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - BKS Visła Bydgoszcz 3:0 (25:21, 25:20, 25:20)
ZAKSA:
Stępień, Śliwka Wiśniewski, Baroti Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno.
Visła: Kalembka, Stern, Gryc, Woch, Lipiński, Peszko, Szymura (libero) oraz Quiroga, Gałązka.

Ile zarabiają reprezentanci Polski ?Najwięcej Szczęsny i Lew

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3