reklama

Heidelberg - miasto tęgich głów i najbardziej romantycznych ruin zamku na świecie

Iwona Kłopocka
Iwona Kłopocka
Zaktualizowano 
Gotyk, renesans, barok - na zamkowym dziedzińcu jesteśmy świadkami niezwykłej panoramy dziejów i architektonicznych stylów tej imponującej budowli. Fot. Iwona Kłopocka
Goście wpadają tu, by posmakować wyjątkowej atmosfery, zobaczyć największą beczkę świata i karcer dla studentów. Każdego roku romantyczny Heidelberg odwiedza 3, 5 mln turystów.

Zamek jest ogromny i nawet obrócony w ruinę stanowi wymowne świadectwo potęgi dynastii Wittelsbachów. Zbudowany z czerwonego piaskowca, wtopiony w zieleń otaczających go lasów, góruje nad położonym w dolinie Neckaru starym miastem i malowniczym mostem spinającym brzegi rzeki, stanowiąc jeden z najbardziej imponujących widoków, jakie można podziwiać w Niemczech. W plebiscycie TOP100 Niemieckiej Organizacji Turystycznej zajął 6. miejsce wśród atrakcji kraju.
700 lat jego historii widać jak na dłoni z brzegu Neckaru. Na szczęście do wznoszącego się na wysokości 70 metrów giganta nie trzeba się wspinać, jak robiły to szukające romantycznych dreszczy damy w krynolinach. Ponad sto lat temu zbudowano pierwszą kolejkę górską. Dziś nowoczesne wagoniki szybko pokonują stromiznę - cena przejazdu wliczona jest w koszt biletu do zamku - i już po chwili można podziwiać jego budowle.

Najpierw dla miejscowych elektorów w XIII wieku powstała tu twierdza z wieżami, kazamatami i fosą. Trzy stulecia później budowla obronna zaczęła przekształcać się w imponującą renesansową rezydencję. To był dar miłości księcia elektora Fryderyka V dla żony, nastoletniej Elżbiety - córki angielskiego króla, Jakuba I. Elżbieta przybyła do Heidelbergu w 1605 roku. Na jej przyjazd w ciągu jednej nocy postawiono imponujący, bogato zdobiony portal, przez który do dziś odwiedzający wchodzą na zamkowy teren. Miłosnym prezentem był również renesansowy Hortus Palatinus, jeden z najsłynniejszych (choć nie został ukończony) w tych czasach ogrodów w Europie, nazywany w XVII wieku „ósmym cudem świata”. Pozostałości ogrodu stanowiły wyjątkowe miejsce dla niemieckich romantyków. Odpoczywający w nim Goethe doznawał szczególnych przypływów twórczej weny. Nie tylko jego inspirowała malownicza okolica i bujna przeszłość. W Heidelbergu bywali chętnie Eichendorff, Hölderlin, Brentano i von Arnim, czyniąc z miasta stolicę niemieckiego romantyzmu. Układano o nim wiersze i piosenki. Starsi czytelnicy mogą jeszcze pamiętać szlagier Freda Raymonda „Zgubiłem swe serce w Heidelbergu”.

Na Hauptstrasse, długim na milę deptaku Heidelbergu, rozbrzmiewa wielojęzyczny gwar. Fot. Iwona Kłopocka

Zamek został zniszczony przez Francuzów pod koniec XVII w. podczas wojny palatynackiej, a kilkadziesiąt lat później tragicznego dzieła dokonał pożar powstały od uderzenia pioruna. Potężna rezydencja już nigdy nie wróciła do dawnego stanu. Jedne z najpotężniejszych i najbardziej malowniczych ruin w Europie stały się w XIX wieku symbolem niemieckiego romantyzmu. Jak magnes przyciągają one już od 200 lat wszystkich pragnących romantycznych uniesień.

- Urzeczony miastem i zamkiem był bawiący tu przejazdem po 80. urodzinach Goethego Adam Mickiewicz. Stało się to w trakcie jego wspólnej z przyjacielem, Antonim Edwardem Odyńcem, podróży po Europie - opowiada Gabriela Skolaut, polska przewodniczka, od wielu lat mieszkająca w Heidelbergu.

Zamkowe zakątki nieraz odwiedzał hrabia Zygmunt Krasiński. Kruchego zdrowia poeta ponad 30 razy przyjeżdżał tu na konsultacje do znakomitego chirurga i okulisty.

- Zatrzymywał się w hotelu „Pod Trzema Królami”, u podnóża szlaku wiodącego na zamek - mówi przewodniczka. W 1835 prywatny koncert dał tu Chopin, w podzięce doktorowi Cheliusowi za wyleczenie palca. Blisko sto lat później w hotelu nad zamkiem mieszkał Jarosław Iwaszkiewicz, który w październiku 1927 roku brał udział w czwartym kongresie Unii Intelektualnej – organizacji międzynarodowej, w której idea Europy jako wspólnoty kultury silnie splatała się z bieżącą polityką. Miasto oczarowało go natychmiast. Już w dniu przyjazdu Iwaszkiewicz pisał, że „jest to nieprawdopodobnie piękne, tak, że się nie chce wierzyć w rzeczywistość”. W „Książce moich wspomnień” zachwycał się: „Heidelberg jest najcieplejszym miastem Niemiec, otwartym już ku południowi, i w takie ciepłe jesienie jak ta, którą przeżyłem w «Schlosshotelu», wydaje się po prostu, że dolina zielonej rzeki otwiera się gdzieś wprost ku Italii i że ciepły powiew powietrza, który omywa rude stoki winnic, przychodzi wprost z oddechu antycznej bogini, która dyszy pełnymi piersiami gdzieś daleko, na niedostępnym Południu”.

Dla współczesnych turystów jedną z największych - i to dosłownie - atrakcji zamkowych jest Großes Fass - największa na świecie beczka na wino. Do jej budowy zużyto 130 pni dębowych. Powstał kolos mierzący 8 m długości, 7 m szerokości i mieszczący 221 726 litrów wina. Turyści chętnie wspinają się na umieszczony na jej szczycie taras, na którym kiedyś ustawiano biesiadne stoły i tańczono. Do dziś strażnikiem beczki jest figura Perkeo. Sprowadzony z Włoch przez księcia-elektora Karola Teodora karzeł zyskał swój przydomek od zawsze tej samej odpowiedzi na pytanie, czy napiłby się wina. „Perché no”? - Czemu nie? Podobno zmarł po tym, jak - zgodnie z zaleceniem medyka - wypił... szklankę wody.
Wylęgarnia noblistów
Schodząc z zamku, na starym mieście natychmiast poddajemy się niezwykłej akademickiej atmosferze Heidelbergu. W liczącym ok. 150 tysięcy mieszkańców mieście blisko 30 tys. stanowią studenci, z czego co piąty jest obcokrajowcem. Na Hauptstrasse, jednym z najdłuższych w Europie, bo liczącym milę deptaku, w październikowy wieczór 2015, częściej słychać angielski niż niemiecki. Podobnie, jak w przypominającym wielką stodołę Marstallhof, gdzie można zjeść dobry obiad za 4 euro, przygotować się do zajęć czy napisać na laptopie kawałek pracy semestralnej. W międzynarodowym towarzystwie nie dziwi widok osób z semestru 50 plus. To przecież jeden z najsłynniejszych uniwersytetów świata.

„Ruperto-Carola”, jak czule nazywają go studenci, jest najstarszą uczelnią w Niemczech. Uniwersytet w Heidelbergu powstał w 1386 roku. Jego drugim rektorem był Mateusz z Krakowa. Na czterech wydziałach kształcono elitę średniowiecznego świata: lekarzy, teologów, prawników i nauczycieli. Dziś do wyboru jest ponad 100 kierunków na 12 wydziałach.

W fundamentach najstarszej części uczelni znajdują się ruiny klasztoru Augustianów, w którym przebywał Marcin Luter po ogłoszeniu swych 95 tez w 1517 roku w Wittenberdze.

Od pokoleń Heidelberg przyciągał i kształcił najtęższe głowy. Kierunki intelektualnego rozwoju i miasta, i kraju wytyczali tacy uczeni jak: Max Weber, Sebastian Münster, Karl Jaspers, Georg Wilhelm Friedrich Hegel, który profesurę otrzymał tu w 1816 roku. Tu studiowała Hannah Arendt i Erich Fromm. Dyplom uczelni w Heidelbergu ma były kanclerz Niemiec Helmuth Kohl. W Heidelbergu studiował poeta Adam Asnyk (w czasie powstania styczniowego członek Rządu Narodowego), tu także obronił doktorat z filozofii.

Z uczelnią związanych jest 56 noblistów - 14 z nich było jej profesorami, a 12 studentami. I to nie z zamierzchłej przeszłości. W 2014 roku Nobla z chemii otrzymał Stefan W. Hell, a sześć lat wcześniej Harald zur Hausen z medycyny. O potędze uczelni stanowią właśnie nauki ścisłe i medycyna. W Heidelbergu znajdują się laboratoria biologii molekularnej, o których marzą uczeni z całej Europy. Słynne jest także Centrum Badań nad Rakiem.
Jednym z największych skarbów uniwersyteckiej biblioteki jest Kodeks Manesse (zwany też Wielkim śpiewnikiem heidelberskim) - najważniejszy zbiór średniowiecznej poezji niemieckiej, spisany na pergaminie i bogato zilustrowany w latach 1305–1340. Księga zawiera utwory 139 autorów i 137 przepięknych miniatur przedstawiających minne­singerów i ich herby. Bohaterem jednej z miniatur jest książę wrocławski Henryk IV Prawy w roli zwycięzcy turnieju rycerskiego odbierającego wieniec od damy.

Turyści rzadko księgę widują, ostatnio była pokazywana 4 lata temu na wystawie z okazji 625. rocznicy założenia uczelni. Wszyscy natomiast obowiązkowo odwiedzają rarytas innego rodzaju - Stu­dentenkarzer na tyłach wspaniałej Wielkiej Auli. Kiedyś komórki do zamykania studentów rozrabiaków były na większości niemieckich uczelni, ale do dziś nie został po nich ślad. Studenckie więzienie w Heidelbergu jest wyjątkiem. Otwarto je w 1712 roku dla poskromienia szczególnie niesubordynowanych żaków. Można było do niego trafić za publiczne burdy, obrażanie profesorów, pijaństwo, pojedynkowanie się i „pędzenie świń ulicami miasta”. Karane było też pospolite uganianie się za babami, czyli wszystko, co mogło okazać się uciążliwe dla mieszkańców, a czym nie zajmowała się policja z racji autonomii uczelni. Do kozy można było trafić na dwa dni albo na cały miesiąc. Na noc, bo za dnia należało stawić się na zajęciach (dziś drzwi prowadzące z karceru do gmachu uniwersytetu są zamknięte). Radosny gwar, niekoniecznie świadczący o trzeźwości „osadzonych”, nieraz dawał się słyszeć na ulicy. W istocie skazanie na karcer stało się obowiązkowym rytuałem, o który studenci wręcz zabiegali, celowo popadając w kłopoty. A o tym, jak tam balowano i przyjmowano gości, świadczą nie zawsze cenzuralne napisy i rysunki pokrywające ściany oraz sufit studenckiego więzienia. Działalność tego szczególnego uniwersyteckiego miejsca zakończył wybuch I wojny światowej.
Studia w Niemczech. Na większość kierunków wystarczy się po prostu zapisać. O pomoc stypendialną należy zwrócić się do DAAD (Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej). Mogą się o nią ubiegać studenci wszystkich kierunków, którzy w chwili składania wniosku ukończyli przynajmniej pierwszy rok studiów. DAAD ma swoje przedstawicielstwo w Warszawie na ul. Czeskiej 24/2. Osoby, które chcą studiować w Niemczech i nie uczestniczą w żadnym programie stypendialnym, muszą mieć około 8000 euro na koncie. W ostatnich latach na niektórych uczelniach zostały wprowadzone opłaty dla wszystkich studiujących w wysokości 500 euro za semestr.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
max1967
W dniu 18.11.2015 o 08:02, Igma napisał:

Ich hab' mein Herz in Heidelberg verloren,In einer lauen Sommernacht.Ich war verliebt bis über beide OhrenUnd wie ein Röslein hat ihr Mund gelacht.Und als wir Abschied nahmen vor den TorenBeim letzten Kuss, da hab ich's klar erkannt:Dass ich mein Herz in Heidelberg verloren.Mein Herz, es schlägt am Neckarstrand.

 

Romantyczne ;)

N
Nepomuk-Maruda

Piekne miasto

dobre wino i piwo

pozdrawiam schwagrokam Ewa i schwagra Alfreda :)

I
Igma

Ich hab' mein Herz in Heidelberg verloren,
In einer lauen Sommernacht.
Ich war verliebt bis über beide Ohren
Und wie ein Röslein hat ihr Mund gelacht.
Und als wir Abschied nahmen vor den Toren
Beim letzten Kuss, da hab ich's klar erkannt:
Dass ich mein Herz in Heidelberg verloren.
Mein Herz, es schlägt am Neckarstrand.

 

h
historyk

Zamek wyrabowali i zrujnowali Francuzi . Oni tez mieli staly Drang nach Osten  he..he..he..

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3