Historia nie jest dla sądu

fot. Krzysztof Świderski
- Dzięki ludziom takim jak Wałęsa mogę dziś mówić, co myślę - twierdzi Anna Kaczorowska
- Dzięki ludziom takim jak Wałęsa mogę dziś mówić, co myślę - twierdzi Anna Kaczorowska fot. Krzysztof Świderski
Udostępnij:
Anna Kaczorowska, pokolenie '82, absolwentka kulturoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego

- W czołówkach serwisów informacja: Rozpoczął się proces autorów stanu wojennego. Będą sądzeni jak mafiosi.Dla twojego pokolenia to rzeczywiście intrygująca wiadomość?
- Umiarkowanie. Oczywiście wiem, czym był stan wojenny, moi rówieśnicy też wiedzą, ale nie sądzę, by była to wiadomość ekscytująca kogokolwiek z moich znajomych.

- Jak to? Taka narodowa trauma, a wy...?
- Jaka trauma? To raczej, jak sądzę, pewna nieumiejętność pokolenia rodziców zamknięcia spraw z własnej młodości. Ci dziadkowie na ławach oskarżonych... Jaruzelski, Kiszczak. Przygnębiające. Mnie przynajmniej.

- Mieli rację, broniąc socjalizmu?
- Ależ gdybym wtedy była na świecie, pewnie tłukłabym się z ZOMO na ulicach!

- O co?
- O wolność! Tamten system był beznadziejny. Rodzice opowiadali mi o kolejkach, o niedostatku, o szarości, o cenzurze. Mój tato był wtedy podobny do Wałęsy. Często go legitymowali, jak jeździł po Polsce.
- Jaką wolność? Wolność bycia bez pracy? Wolność szukania jej w irlandzkich barach? Wolność bycia okradzionym biednym emerytem?
- My dorastaliśmy w normalnej Polsce, podobnej do normalnych krajów europejskich. Dla mojego pokolenia nie jest czymś niezwykłym to, że można iść do supermarketu i kupić, co potrzebne. Stan wojenny i tamtą rzeczywistość znam z opowieści, i to takie raczej obyczajowe kawałki. Że na przykład sprzedawano tak zwany gruz papierosowy albo skarpetki na sztuki.

- A sprawiedliwość? Przecież wtedy też ginęli ludzie. Ktoś wydawał rozkazy...
- Żadne przestępstwo nie powinno pozostać bez kary. I nie chcę, by ktoś uznał, że autorów stanu wojennego traktuję wyrozumiale. Jednak kwalifikowanie ich jako mafii, jako zbrojnego związku przestępczego wydaje mi się przesadne, jeśli już nie śmieszne. Rewolucja francuska też przyniosła ofiary, zburzyła świat tradycyjnych wartości, ale oceniają ją historycy, nie sądy.

- Ale u nas historię piszą sędziowie, a nie historycy. Taki obyczaj...
- Fatalny. Gdy dziś słyszę, że Wałęsa był agentem, bo jakiemuś instytutowi tak się wydaje, to mam wrażenie, że sprawy idą w coraz gorszym kierunku. Gdy Wałęsa przewodził Polakom, byłam dopiero w planach rodziców. Potem, gdy o nim czytałam, nieco mnie denerwował, bo nie umiałam zrozumieć, o czym mówi. Ale mam do niego sentyment, bo wiem, że dzięki niemu mogę dziś swobodnie mówić, co myślę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie