Hity w polskich kinach oglądamy z poślizgiem

Forum Film
Jean Dujardin i Berenice Bejo w filmie "Artysta”, wyróżnionym 10 nominacjami do Oscara.
Jean Dujardin i Berenice Bejo w filmie "Artysta”, wyróżnionym 10 nominacjami do Oscara. Forum Film
W naszych kinach przeboje pojawiają się dopiero po ogłoszeniu nominacji do Oscarów. Dystrybutorzy wychodzą bowiem z założenia, że widz chętniej przyjdzie na film już wyróżniony.

Kiedy w styczniu Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła listę tegorocznych kandydatów do swoich nagród, większości tytułów polscy kinomani nie znali.

Nie mieli prawa znać, bo filmy, które światową premierę miały w 2011, u nas zaczęły wchodzić do repertuaru kin dopiero od nowego roku. Wcale albo marginalnie informowały o nich także polskie media.

Właśnie publikacjom na temat filmowych hitów przyjrzał się "Press-Service Monitoring Mediów". I okazało się, że największy sukces medialny w Polsce - jeszcze przed ogłoszeniem nominacji do Oscara dla najlepszego filmu - odniosła komedia Woody'ego Allena "O północy w Paryżu". Łącznie w rodzimej prasie ukazało się na temat tej produkcji ponad 2 tysiące notek i większych tekstów.

Oczywiście niekwestionowanym liderem w ilości prasowych prezentacji jest polski kandydat do Oscara - dramat Agnieszki Holland "W ciemności". Jak obliczyli w firmie "Press-Service Monitoring Mediów", od momentu, gdy film Holland znalazł się na krótkiej liście nieanglojęzycznych produkcji pretendujących do amerykańskiej nagrody, napisano o nim w Polsce aż 2900 artykułów. Takie zainteresowanie w przypadku odnoszącej światowy sukces polskiej produkcji jest zrozumiałe.

Trudno natomiast wytłumaczyć fakt, że filmy, które w innych krajach już odbiły się szerokim echem, do polskich kin i na łamy rodzimej prasy trafiają z dużym poślizgiem.

Tak jest np. z "Artystą" Michela Hazanaviciusa, faworytem tegorocznego wyścigu po Oscara. Film światową premierę miał w maju ubiegłego roku, u nas jeszcze nie wszedł na ekrany.

Dopiero od dziś polscy kinomani mogą oglądać "Spadkobierców" (5 nominacji do Oscara), a zaledwie od kilku dni w repertuarach naszych kin jest "Hugo i jego wynalazek" (11 nominacji).

Dlaczego światowe produkcje do nas trafiają z poślizgiem? Prawdopodobnie polscy kinomani chętniej chodzą na filmy, za którymi ciągnie się już dobra opinia albo stosowna nominacja.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie