Holendrzy wciąż pomagają Opolanom

Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda
W tym roku troje Holendrów przyjechało do Opola, by uczestniczyć w pakowaniu. Na pierwszym planie Truus Nieuwenhius, w środku Api Wassing, w głębi Joop van de Schooten.
W tym roku troje Holendrów przyjechało do Opola, by uczestniczyć w pakowaniu. Na pierwszym planie Truus Nieuwenhius, w środku Api Wassing, w głębi Joop van de Schooten. Krzysztof Świderski
Członkowie Fundacji Przyjaciół Dziecka Polskiego z Raalte od ponad 20 lat finansują i pakują świąteczne paczki dla biednych. 500 paczek to efekt ich gotowości do pomagania Opolanom.

Tegoroczne pakowanie odbyło się w ostatnią środę w opolskim Centrum Rehabilitacji im. Biskupa Józefa Nathana.

Obok pracowników i wolontariuszy Caritasu uczestniczyło w nim troje Holendrów: Truus Nieuwenhius, liderka i dobry duch fundacji (laureatka Złotej Spinki nto w 2006 roku), skarbnik Api Wassing oraz Joop van de Schooten.

W każdej z 500 paczek znalazło się kilkanaście produktów, od puszki z szynką, makaronu, cukru czy mąki po - przeznaczone przede wszystkim dla dzieci - słodycze.

- Bo też trafią one przede wszystkim do tych rodzin, w których są dzieci, zwłaszcza chore i niepełnosprawne, a żyjące w skrajnie trudnych warunkach ekonomicznych. 50 paczek trafiło do podopiecznych opolskiego centrum rehabilitacji. Kolejne 450 - do rodzin w 5 rejonach diecezji opolskiej.

Paczka została tak pomyślana - mówi Artur Wilpert z Caritasu Diecezji Opolskiej - by z jej zawartości udało się, choćby skromnie, przygotować świąteczne posiłki dla niezamożnej rodziny. Jedna z firm dołożyła do każdej pastę i szczotkę do zębów. Wartość jednej paczki, ważącej 6 kilogramów, to 75 zł. Pozornie niewiele. Ale dla rodziny, która z trudem wiąże koniec z końcem to ogromna pomoc.

Pieniądze na paczki darczyńcy z Raalte pozyskują od lat tak samo. Co tydzień stają na pchlim targu, by sprzedawać, ofiarowane przez przyjaciół fundacji, meble, książki, gry, zabawki itp. Proszą też o pomoc sponsorów w Holandii. Niektórzy pomagają niezmiennie od dwudziestu lat.

- Pierwsze paczki przywieźliśmy gotowe z Holandii - wspomina ze śmiechem Truus Nieuwenhuis. - Próbowaliśmy patrzeć na potrzeby osób w potrzebie w Polsce oczami Holendrów. Ksiądz Drechsler po ich rozpakowaniu powiedział nam wprost, że one są zbyt bogate. Lepiej byłoby za te same pieniądze pomóc większej liczbie biednych rodzin.

Byłam mu wdzięczna za tę szczerość. Od lat zbieramy pieniądze w Holandii, ale produkty Caritas kupuje w Polsce. Tak jest taniej.

Liczba paczek przez lata trwania akcji jest stała, ale gości z Holandii przyjechało w tym roku dużo mniej niż dawniej.

- Kiedy paczkowa akcja się zaczynała - dwie dekady temu - już byliśmy ludźmi w okolicach pięćdziesiątki - wyjaśnia pani Truus. - Tam na miejscu pracujemy wszyscy, ale na długą podróż samochodem już nie wszystkim zdrowie pozwala.

A młodszego pokolenia w Fundacji Przyjaciół Polskiego Dziecka nie ma. Nie pomaga im na pewno to, że w większości domów oboje rodzice pracują. Niełatwo znaleźć czas na działalność charytatywną.

- Ale to nie jedyny problem - uważa Truus. - I nie tylko holenderski. Pokolenie przyzwyczajone do niemal wyłącznie wirtualnej komunikacji nie angażuje się w bezpośrednią pomoc dla innych. W Holandii wielu młodym ludziom internet i komputer wystarcza za wszystko. Więc nie ma ich w takich fundacjach jak nasza, w stowarzyszeniach, w klubach sportowych ani w Kościele.

Fundację Przyjaciół Dziecka Polskiego w Raalte tworzy ok. 25 osób. Pomoc dla Polski rozpoczęli w 1981 roku, w reakcji na ogłoszenie stanu wojennego. W 1992 rozpoczęła się ich współpraca z Caritasem Diecezji Opolskiej i wsparcie dla Śląska Opolskiego.

Rozpoczęła się ona od przysłania 80 rowerów dla pielęgniarek. Potem wielokrotnie darczyńcy z Raalte przekazywali meble i wiele innych darów. Holendrzy bardzo hojnie pomogli w wyposażeniu placówek Caritasu - Centrum Rehabilitacji im. Biskupa Nathana w Opolu i hospicjum stacjonarnego w Starych Siołkowicach oraz tamtejszych Warsztatów Terapii Zajęciowej. Fundacja przez lata sprowadzała także - jako jedyny stały ofiarodawca opolskiej Caritas - skutery i wózki elektryczne wysokiej klasy dla niepełnosprawnych. Łączna wartość tej pomocy to kilkaset tysięcy euro.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
igor

chapeau bas

dla holendrów

i opolskiego caritasu

za styl i wytrwalość

c
cari

"BY DAC TRZEBA NAJPIERW BRAC"

f
filip

Dziękujemy Holendrom za ich dobre serca!!!

H
Hera

Brawo dla autora tego artykułu - błąd już w tytule! Gamonie!!!

W
Wojtuś

Francuzi cały jedzenia żaba.

Dodaj ogłoszenie