Homofobiczne ulotki rozdawano na Uniwersytecie Opolskim. Rzecznik uczelni: "Akcja była nielegalna"

Sławomir Draguła
Sławomir Draguła
W czwartek w budynku Uniwersytetu Opolskiej przy Oleskiej rozdawane były ulotki nawołujące do nienawiści wobec osób innej orientacji seksualnej. O sprawie napisał do nas zbulwersowany czytelnik.

W czwartek w budynku przy ul. Oleskiej (korytarz przy wejściu do auli A i B), około godziny 17.00, bezpośrednio pod okiem władz uniwersytetu, grupa ludzi rozdawała ulotki nawołujące do nienawiści wobec gejów i lesbijek - napisał Karol Kowal.

Treść ulotek była obrzydliwa. Gejów nazywano w nich zboczeńcami, dewiantami i oskarżano o niszczenie współczesnej cywilizacji. W ulotkach można było przeczytać, że dewiantów należy usuwać

.

Cały ten happening odbywał się na publicznej uczelni, w obecności studentów i młodzieży z liceów. Nikt nie reagował, mimo że ludzie podchodzili do ochroniarzy UO i domagali się, by ktoś zrobił z tym porządek.

Grupa osób spokojnie rozdawała swoje ulotki i wykrzykiwała hasła, które miały charakter nawoływania do nienawiści na tle orientacji seksualnej i przemocy.

Nie może być przyzwolenia na tego rodzaju akcje w publicznej uczelni i w majestacie prawa. Większość studentów była tą akcją zbulwersowana - pisze Karol Kowal.

Treść ulotek jest oburzająca. Na nasz uniwersytet może wejść każdy, ale chcę zaznaczyć, że aby prowadzić jakiekolwiek akcje ulotkowe na terenie uczelni, trzeba mieć naszą zgodę - podkreśla Maciej Kochański, rzecznik Uniwersytetu Opolskiego. - My takiej zgody nie wyraziliśmy i nigdy byśmy tego nie zrobili. To była samowolka - dodaje.

Kochański podkreśla, że ochroniarze nie mogli interweniować, bo nie ma ich w budynku przy Oleskiej.

- Nie można też powiedzieć, że wszystko działo się pod okiem władz uniwersytetu, bo rektorat znajduje się w innym miejscu, w Collegium Maius na Placu Kopernika - prostuje słowa internauty rzecznik.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Dodaj ogłoszenie