reklama

III liga. Drugi Sega Cisse poszukiwany

Oliwer Kubus
Oliwer Kubus
Zaktualizowano 
Gra w meczu Piotrówka - Pniówek Pawłowice toczyła się głównie w środku pola. O piłkę walczą Emmanuel Ekwueme (z lewej) z drużyny gospodarzy i Robert Tkocz.
Gra w meczu Piotrówka - Pniówek Pawłowice toczyła się głównie w środku pola. O piłkę walczą Emmanuel Ekwueme (z lewej) z drużyny gospodarzy i Robert Tkocz. Oliwer Kubus
Mimo remisu z faworyzowanym zespołem z Pawłowic, Pniówek Pawłowice może odczuwać niedosyt. Byli bowiem lepsi od wyżej notowanego rywala. Tyle, że nie mieli w swoich szeregach egzekutora.

Piotrówka - Pniówek Pawłowice

Najwięcej emocji przysporzyły ostatnie minuty, kiedy Sławomir Góra, po błędach obrońców gości, mógł dwukrotnie trafić do siatki. Zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzałów i został zablokowany. Były to najbardziej klarowne sytuacje gospodarzy.

- Szkoda tych sytuacji - mówił podenerwowany Góra. - Powinienem rozstrzygnąć spotkanie na naszą korzyść. Chciałem przelobować bramkarza, ale uprzedzili mnie defensorzy rywali. Po kontuzji i przerwie w treningach nie znajduję się w najwyższej formie, z czego wynika również brak pewności siebie.

Mecz stał na przeciętnym poziomie. Gra toczyła się głównie w środku pola, a obie drużyny skupiły się na obronie. Pniówek zagrożenie stwarzał jedynie po stałych fragmentach. Przy uderzeniach Łukasza Halamy z rzutu wolnego dobrze interweniował Robert Pietrek, a raz uratowała go poprzeczka. W drugiej części przyjezdni rzadko wychodzili z własnej połowy.

- Zgodnie z zaleceniami trenera zaczęliśmy ostrożnie, wyczekując przeciwnika - komentował pomocnik miejscowych Mateusz Sobota. - Po przerwie przejęliśmy inicjatywę. Remis przed spotkaniem bralibyśmy w ciemno, ale po meczu odczuwamy niedosyt. Można rzec, że pierwsze koty za płoty. Nie potrafiliśmy się doczekać wiosennej inauguracji, zagraliśmy przyzwoicie, ale do ideału jeszcze daleko. Za dużo było niedokładności w naszych poczynaniach.

- Goście przyjechali po remis i cel udało im się osiągnąć - dodawał debiutujący w roli szkoleniowca Piotrówki Krzysztof Kiełb. - Nas jeden punkt do końca nie zadowala, ponieważ posiadaliśmy przewagę i w końcówce powinniśmy przechylić szalę na swoją korzyść. W grze zespołu brakowało jeszcze płynności, co wynika ze sporych kadrowych rotacji.

Czas działa na nas zbawiennie i z meczu na mecz będziemy radzić sobie lepiej. Przed objęciem posady trenera słyszałem, że Piotrówka preferuje radosny futbol, niekiedy zapominając o obronie. W tym spotkaniu nie straciliśmy gola i widać, że praca nad tym elementem przynosi efekty.

Znudzona przebiegiem pojedynku publiczność najbardziej ożywiła się na podaną przez spikera wiadomość o golu byłego zawodnika miejscowych Segi Cisse dla I-ligowego Ruchu Radzionków.

Odejście Senegalczyka znacznie osłabiło siłę rażenia zespołu z Piotrówki. Próbujący go zastąpić w sobotę Sani Abubakar był aktywny, lecz bezproduktywny.

- Pozostajemy bez rasowego napastnika, gdyż Abubakar to nominalny skrzydłowy - tłumaczył obrońca naszej drużyny Rafał Jakubczak, będący w sobotę podporą pewnie spisującej się defensywy. - Cieszy, że zagraliśmy na zero z tyłu, martwi mała ilość wypracowanych okazji. Brak Cisse jest bardzo zauważalny, bo z przodu jest mały ruch. Dobrze przygotowaliśmy się do sezonu, o czym może świadczyć wygrana w sparingu ze Zniczem Pruszków. W tamtym meczu wypadliśmy korzystnie pod względem kondycyjnym, mimo że boisko było większe, a rywal bardziej wymagający. Znajdujemy się w środku tabeli i nie grozi nam ani spadek, ani awans. Gramy o jak najlepsze wyniki i po to, by się wypromować.

Polonia Łaziska - Start Namysłów

Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli gospodarze z Łazisk. W końcu zajmują 2. pozycję w tabeli, a Start jest jej “czerwoną latarnią" bez wygranej na koncie.

Pierwszą mógł zanotować w sobotę. Tuż przed przerwą po ładnej akcji i podaniu od Rafała Samborskiego na listę strzelców wpisał się Łukasz Bonar. Ten zawodnik miał już wcześniej okazję na zdobycie bramki, ale jego strzał z siedmiu metrów obronił nogą golkiper gospodarzy Rafał Franke.

Jeszcze w zamieszaniu szansę miał Kameruńczyk Billy Tchouague, ale uderzył nad poprzeczką. Gospodarze groźnie się odgryzali, a raz wydawało się, że piłka niechybnie wpadnie do siatki. W ostatniej chwili wybił ją jednak Marcin Zajączkowski.

Dramat Startu rozpoczął się w 60. min. Wówczas to Łukasz Szpak dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. To drugie "żółtko" było bardzo kontrowersyjne. Jeszcze więcej złości w szeregach gości wzbudził rzut karny jaki podyktował dla gospodarzy sędzia Wojciech Włodarczyk. Jego pewnym egzekutorem był w 78. min Sebastian Hendel.

- Po tym karnym nie wytrzymał Wiktor Janik, który uderzył jednego z rywali i musieliśmy kończyć mecz w dziewiątkę - mówił kierownik zespołu Startu Piotr Głowacki. - Nie byłoby jednak tej sytuacji, gdyby nie krzywdzące nas decyzje sędziego. Dobrze, że grając w dziewiątkę uratowaliśmy remis.

Polonia - Start Namysłów 1-1

Stal Bielsko Biała - Victoria Chróścice

W walce o utrzymanie, a taka czeka na wiosnę podopiecznych Dariusza Kaniuki, każdy punkt się liczy. Walczyć o nie trzeba więc i na boiskach wyżej notowanych i faworyzowanych ekip.

Takiego rywala na inaugurację wiosny miała Victoria. Stal Bielsko-Biała to bardzo solidny zespół, który przez kilka lat z rzędu był w czołówce III ligi. Jesienią jednak zawodził i teraz piłkarze z Bielska-Białej chcą się zrehabilitować w oczach swoich kibiców. Początek zrobili dobry, bo wygrali.

Bohaterem spotkania był Tomasz Wawrzyniak, który zdobył dla gospodarzy obydwa gole. Od początku był on najbardziej aktywnym zawodnikiem na boisku i już w 27. był blisko zdobycia bramki, ale trafił w słupek. Z kolei w 30. min próbował pokonać Krzysztofa Słoneckiego strzałem z przewrotki. W końcu dopiął swego w 38. min, gdy zdobył gola mocnym strzałem po podaniu Marcina Kocura.

Victoria była bardzo blisko wyrównania w 51. min. Po strzale sprowadzonego zimą z Lechii Dzierżoniów Tobiasza Kuźniewskiego piłkę z linii bramkowej wybił Łukasz Antczak.

Za chwilę padł gol, ale dla Stali. Po kontrataku znów na listę strzelców wpisał się Wawrzyniak. W 67. min mogło być już 3-0 dla bielszczan. Po dośrodkowaniu Marcina Rejmanowskiego głową uderzał Marcin Pęszor. Piłka na szczęście dla piłkarzy z Chróścic zatrzymała się na słupku.

Honorowego gola dla gości zdobył w 83. min Piotr Michoń po strzale z rzutu wolnego. Zawodnicy Victorii starali się wyrównać, ale ich próby nie przyniosły efektu.

Stal - Victoria Chróścice 2-1

Start Odra Bogdanowice - TOR Tobrzeń Wielki

W przerwie zimowej doszło do nieformalnej fuzji Startu Bogdanowice i Odry Wodzisław. W tej sytuacji Start praktycznie jest teraz Odrą. Mecze rozgrywa w Wodzisławiu, a w porównaniu z rundą jesienną zaszło w zespole szereg zmian.

Starcie z TOR-em Dobrzeń Wielki było meczem dwóch zespołów walczących o utrzymanie. Niewiele się w tym spotkaniu wydarzyło. Oba zespoły skupiały się bardziej na utrudnieniu rywalom dostępu do własnej bramki, niż na atakowaniu. Z tego powodu okazji bramkowych nie było. Godny odnotowania był tylko strzał z doliczonego czasu gry.

Wówczas to z ostrego kąta strzelał dobrze znany w naszym regionie klubowy “obieżyświat" Bartosz Szepeta, który występował w MKS-ie Kluczbork, Ruchu Zdzieszowice i Odrze Opole. Jego strzał obronił jednak debiutujący w zespole TOR-u Grzegorz Świtała.

Podział punktów nie może cieszyć żadnej ze stron, choć trener gospodarzy Tomasz Babuchowski chwalił swoich podopiecznych. Dopiero co ich w zasadzie poznaje, bo przed meczem odbył tylko dwa treningi z zespołem.

Start Odra Bogdanowice - TOR Dobrzeń Wielki 0-0

Victoria Częstochowa - Leśnica

Goście mogą mieć jednak pretensje do siebie, że nie wyjechali spod Jasnej Góry z kompletem punktów. W pierwszej połowie drużyna z Leśnicy, z której zimą odeszło trzech podstawowych zawodników (Bartłomiej Gwiaździński, Paweł Krzysztoporski i Łukasz Gad), była bowiem zdecydowanie lepsza i stworzyła sobie kilka okazji. Niestety nasi zawodnicy razili nieskutecznością.

Z kilku okazji udało im się wykorzystać tylko jedną, kiedy to tuż przed przerwą Denis Sotor strzałem głową pokonał golkipera Victorii Konrada Pląskowskiego.
l
Kilka chwil po przerwie Sotor mógł podwyższyć wynik meczu, ale zabrakło mu precyzji. Zresztą druga odsłona była już zdecydowanie lepsza w wykonaniu gospodarzy.

W 53. min częstochowianie wyrównali. Po dalekim wybiciu piłki przez Pląskowskiego zagapili się obrońcy Leśnicy. Doszedł do niej Tomasz Stefański, który przelobował bramkarza gości Tomasza Kasprzika. Victoria poszła za ciosem. W 55. min w sytuacji sam na sam z Kasprzikiem znalazł się Mateusz Wiśniewski, ale jego mocny strzał minął światło bramki. Po chwili sytuacja naszego zespołu jeszcze bardziej się skomplikowała. Maciej Dyczek uderzył łokciem Tomasza Stefańskiego za co otrzymał czerwoną kartkę.

Najlepszą okazję do zdobycia zwycięskiej bramki dla gospodarzy miał w 70. min Łukasz Stefański, ale zamiast sam strzelać podawał do będącego na spalonym Mateusza Kyzioła. Grając w osłabieniu zawodnicy z Leśnicy mądrze się bronili i szukali swoich szans w kontratakach. Do końca spotkania wynik się nie zmienił.

- Odczuwamy duży niedosyt - przyznał trener Wróbel. - W pierwszej połowie powinniśmy rozstrzygnąć losy meczu. Mieliśmy kilka bardzo dobrych okazji bramkowych, a zdobyliśmy tylko jednego gola. To zbyt mało, a że sami straciliśmy kuriozalną bramkę, to stąd remis. Musimy przyjąć go z pokorą. Dla mojego młodego zespołu to kolejna lekcja.

Victoria Częstochowa - Leśnica 1-1

Oda Opole - Przyszłość Rogów

Wzmocniony zimą zespół Odry miał na wiosnę odrabiać straty do czołówki i regularnie punktować, a pierwszą ofiarą miała się stać drużyna z Rogowa.

Opolanie bardzo dobrze zaczęli sobotni mecz. W 12. min lider klasyfikacji strzelców III ligi Tadeusz Tyc odważnie wbiegł w pole karne, gdzie faulem powstrzymał go Paweł Woniakowski. Sam poszkodowany wziął piłkę i pokonał z jedenastki bramkarza gości Piotra Pasia.

W 41. min Tyc miał świetną okazję, by podwyższyć. Po dośrodkowaniu Marcela Surowiaka nieczysto jednak trafił piłkę głową. To były jedyne godne uwagi akcje w pierwszej mało ciekawej odsłonie.
Więcej emocji było po przerwie. Odra stworzyła sobie więcej okazji niż w pierwszej odsłonie, ale za każdym razem na posterunku był Piotr Paś. W 62. min powstrzymał on szarżującego Adama Setlę. Potem obronił dwa strzały Tyca (63. i 70. min).

Wydawało się, ze w końcu musi paść drugi gol dla gospodarzy, a tymczasem goście w 75. min wyrównali. Z 25 m mocno strzelił Szymon Cichecki. Igor Chodanowicz odbił piłkę, ale dopadł do niej Kamil Benauer i strzałem przy słupku wyrównał.

W 82. min Chodanowicz uratował nasz zespół. W ostatniej chwili po dalekim wybiegu uprzedził Dawida Hanzela. Przy tej interwencji doznał jednak kontuzji. Naszego bramkarza złapały bardzo silne skurcze i nie mógł kontynuować gry. Jego miejsce między słupkami zajął młodzieżowiec Alan Kantor i w dwóch sytuacjach spisał się bez zarzutu.

Stracony gol podciął Odrze skrzydła. Niby próbowała atakować, ale w ostatnim kwadransie lepsze wrażenie sprawiali gracze Przyszłości. Ze strony opolan na bramkę gości uderzali: Błażej Wróbel (81. min) i Sebastian Deja (86. min), ale Paś i z tymi strzałami sobie poradził.

Oprócz straty dwóch punktów kibiców Odry martwić może aż osiem żółtych kartek, jakie zobaczyli nasi piłkarze. Większość z tego powodu, że nie potrafiła utrzymać nerwów na wodzy (bezmyślnie faule lub dyskusja z arbitrem). Z powodu ich nadmiaru aż trzech graczy: Maciej Michniewicz, Deja oraz Tyc nie zagra w najbliższym spotkaniu wyjazdowym w Leśnicy.
Oda Opole - Przyszłość Rogów 1-1

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3