Sprawa wyszła na jaw w wielkanocną niedzielę (12.04). Okazało się, że jedna z pań zataiła informację, iż domownik - z którym miała kontakt nim trafiła do szpitala - wrócił z zagranicy i przebywa na prewencyjnej kwarantannie.
Kierownictwo szpitala podjęło decyzję o wstrzymaniu wypisów pacjentek do domów.
- Zarówno u członka rodziny, przebywającego na kwarantannie, jak i u naszej pacjentki nie występują żadne objawy charakterystyczne dla zakażenia koronawirusem - informowała w niedzielę Iwona Szczepanik, rzecznik prasowy Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. - Ze względów bezpieczeństwa pacjentka została odizolowana, wykonano test, czekamy na wyniki.
Do czasu uzyskania wyników testu, prewencyjnie wstrzymano wypisy pacjentek. Również personel, który przebywał na terenie szpitala, musiał pozostać na miejscu.
Na szczęście test dał wynik ujemny, a to oznacza, że pacjentka nie jest zakażona koronawirusem.
W wielkanocny poniedziałek (13.04) sytuacja na opolskiej porodówce wróciła do normy. Przywrócono wypisy pacjentek, a pracownicy - którzy w niedzielę musieli przymusowo zostać w szpitalu - mogli wrócić do domów.
Kandydat PiS na prezydenta. Decyzja coraz bliżej
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?