Incydent w szpitalu ginekologiczno-położniczym w Opolu. Pacjentka zataiła prawdę

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Rzecznik szpitala informuje, że Izba Przyjęć działa i ciężarne nie są z niej odsyłane.
Rzecznik szpitala informuje, że Izba Przyjęć działa i ciężarne nie są z niej odsyłane. Archiwum
Kierownictwo szpitala ginekologiczno-położniczego w Opolu, w trosce o bezpieczeństwo pacjentek i ich pociech, podjęło decyzję o wstrzymaniu wypisów. Placówki nie może opuścić też personel medyczny.

Powodem dzisiejszego (12.04.2020 r.) zamieszania był fakt, że jedna z pań zataiła informację, iż domownik - z którym miała kontakt nim trafiła do szpitala - wrócił z zagranicy i przebywa na prewencyjnej kwarantannie. Kierownictwo szpitala podjęło decyzję o wstrzymaniu wypisów pacjentek do domów.

- Zarówno u członka rodziny, przebywającego na kwarantannie, jak i u naszej pacjentki nie występują żadne objawy charakterystyczne dla zakażenia koronawirusem - informuje Iwona Szczepanik, rzecznik prasowy Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. - Ze względów bezpieczeństwa pacjentka została odizolowana, wykonano test, czekamy na wyniki.

Do czasu poznania wyników testu, prewencyjnie wstrzymano wypisy pacjentek. Również personel, który przebywał na terenie szpitala, musi pozostać na miejscu.

Rzecznik szpitala informuje natomiast, że Izba Przyjęć działa i ciężarne nie są z niej odsyłane.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska