Indeks razy dwa

    Nowa Trybuna Opolska

    Łukasz Wieczorek dokonał prawie niemożliwego - w jednym tygodniu wygrał dwie olimpiady. On historii się nie uczy - on ją drąży.
    Łukasz mieszka w Strzelcach Opolskich, uczy się w II Liceum Ogólnokształcącym w Opolu. Ma przyjaciół, z którymi spędza wolny czas, lubi jeździć na rowerze i czytać książki. W poniedziałek czeka go matura. Jak sam o sobie mówi, jest zwykłym nastolatkiem i niczym wśród rówieśników się nie wyróżnia. To nie do końca prawda - ten chłopak ma pasję, którą pielęgnuje od lat, dzięki której matura mu niestraszna (nie będzie musiał zdawać wybranego przedmiotu). To ona zapewniła mu spokojne wakacje i pewne miejsce na wybranej przez siebie uczelni.

    Chwile z historią
    - Kiedy w czwartej klasie sięgnąłem pierwszy raz po książkę z historii, poczułem, że to jest to - mówi Łukasz Wieczorek. - Od tamtej pory każdą wolną chwilę spędzam z historią. Trochę w tym zasługi mojego taty, którego również ona pasjonuje.
    Łukasz historii nie musi się uczyć. Nie dla niego wkuwanie dat czy nazwisk kolejnych władców. On historię chłonie przez czytanie. "Dzieje sejmu polskiego", "Polskie dzieje cywilizacji i narodu" to lektury na dobranoc i dzień dobry. Kiedy znajdzie jakiś fakt, który przyciągnie jego uwagę, to szuka informacji, szpera, chce wiedzieć dlaczego. Nazywa to "drążeniem historii".

    Nie zawiodę pana profesora
    Olimpiada historyczna, w której wziął udział, miała być tylko sprawdzianem wiedzy.
    - Tak naprawdę to przygotowywałem się do niej przez wszystkie lata w szkole - przyznaje Łukasz. - W ciągu kilku miesięcy nikt nie dałby rady przejść przez taką ilość materiału.
    Przed wyjazdem do Gdańska, gdzie odbył się XXXI finał olimpiady historycznej, rozmawiał z Januszem Koryczem, sekretarzem naukowym komitetu okręgowego olimpiady historycznej w Opolu, powiedział: "Nie zawiodę pana profesora". Kciuki trzymała również Agata Smoleń, która pracowała z Łukaszem w szkole. Nie zawiódł. Jako jedyny spośród 128 zawodników odpowiedział na wszystkie pytania - zdobył sto punktów na sto do zdobycia.
    - Nie pamiętam tremy czy zdenerwowania - mówi olimpijczyk. - Była wspaniała pogoda, spotkałem znajomych z ubiegłego roku. Pamiętam profesorów, z którymi będę mógł chyba się jeszcze spotkać. To są wspaniali ludzie z olbrzymią wiedzą. To było jedno z moich najlepszych przeżyć.
    Łukasz na pewno będzie mógł się spotkać z profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego.
    - To było moje marzenie - opowiada Łukasz. - Studiować prawo w Krakowie.

    Olimpiada za olimpiadą
    Kilka dni po finale w Gdańsku, już z indeksem w kieszeni, pojechał do Torunia. Tam miał stawić czoła prawom człowieka. W eliminacjach do olimpiady praw człowieka wziął udział "z rozpędu".
    - Wiele zagadnień, z którymi spotykamy się w prawach człowieka, związane jest z historią, więc czemu by nie spróbować i tego - mówi Łukasz. - Jestem humanistą, interesują mnie więc stosunki międzynarodowe, polityka, prawo, no i same prawa człowieka.
    Uczestnicy toruńskiego finału pytania znali wcześniej, ale przygotowanie się do odpowiedzi wymagało dużo pracy. Nie wystarczyła wiedza podręcznikowa. Trzeba było szukać, czytać i pytać znawców przedmiotu. Z książki nie można przecież wyczytać odpowiedzi na pytanie: Jak ma się zakładanie podsłuchu w telefonach do poszanowania praw człowieka. Ci, którzy z testów wyszli obronną ręką, mogli stanąć przed komisją. Ich odpowiedzi oceniał między innymi prezes Sądu Najwyższego i prezes Trybunału Konstytucyjnego.
    - Do sali wchodziliśmy parami. Jedna osoba wcielała się w rolę prokuratora występującego w imieniu osoby, która pozwała swoje państwo przed trybunał praw człowieka. Druga osoba miała pełnić rolę obrońcy państwa. Nie chodziło o to, żeby proces wygrać, ale o umiejętne posługiwanie się faktami i znajomość zasad procesowych - opowiada chłopak.
    I tym razem Łukasz nie zawiódł - pokonał 76 rywali - był najlepszy.
    - Kiedy skończyła się olimpiada historyczna, indeks już miałem, ale zdecydowałem się wziąć udział w drugiej olimpiadzie - mówi Łukasz. - Wydaje mi się, że tak naprawdę, dla uczestników tych olimpiad to nie indeks jest najważniejszy, ale możliwość sprawdzenia i porównanie swojej wiedzy z innymi.
    Rzymskie wakacje
    W poniedziałek przystąpi do matury. Będzie zdawał język polski i język obcy. - Oczywiście, teraz stres jest znacznie mniejszy - twierdzi maturzysta. - Będę jednak trzymał kciuki za wszystkich moich przyjaciół i rówieśników.
    Kiedy oni będą się męczyć z kolejnymi egzaminami, Łukasza czekają długie wakacje. Chce pojechać do Rzymu.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo