Jak będzie wyglądał 2021 rok? Profesor Kazimierz Kik: Prawo i Sprawiedliwość może przegrać tylko samo ze sobą

Aleksandra Kiełczykowska
Aleksandra Kiełczykowska
Jak będzie wyglądać 2021 rok? Profesor Kazimierz Kik: Prawo i Sprawiedliwość może przegrać tylko samo ze sobą
Jak będzie wyglądać 2021 rok? Profesor Kazimierz Kik: Prawo i Sprawiedliwość może przegrać tylko samo ze sobą fot. sylwia dabrowa / polska press
- Przedterminowe wybory są możliwe. Jednak raczej pod koniec kadencji i pod warunkiem, że będzie się to opłacało rządzącym. Opozycja nie jest dziś i w najbliższej przyszłości nie będzie w stanie doprowadzić do politycznego przełamania – mówi prof. Kazimierz Kiki, politolog.

Panie profesorze, co pana zdaniem, w przyszłym roku może się wydarzyć na polskiej scenie politycznej?
Wielkie uspokojenie pod dwoma wszakże warunkami. Pierwszy to pokonanie pandemii, czyli sprawne organizacyjnie przeprowadzenie szczepień do wiosny 2021 roku. Pozwoliłoby to na pewne odzyskanie wiarygodności partii rządzącej w społeczeństwie oraz wyeliminowanie szeregu ograniczeń tak irytujących dziś Polaków i podminowywujących atmosferę społeczną. Po drugie, jeśli od połowy 2021 roku zaczną do Polski napływać pierwsze dotacje z unijnego Funduszu Odbudowy, to złagodzą one katastrofalne skutki zimowych lockdownów. Jest też warunek trzeci, czyli normalizacja sytuacji w koalicji rządzącej zdecydowanie stabilizująca sytuację polityczną i warunek czwarty, czyli kontynuowanie braku wyrazistego i wiarygodnego programu tworzącego grunt pod zjednoczenie opozycji.

Czy Zjednoczona Prawica przetrwa w obecnym składzie, a może ugrupowanie Zbigniewa Ziobry jednak wyjdzie z koalicji?
Nic tak nie wiąże ze sobą koalicji rządzącej, jak władza lub udział we władzy. Dlatego Solidarna Polska nie wyjdzie z koalicji rządzącej, bo po pierwsze - nie ma dokąd, a po drugie - zasmakowała już we władzy. Zbigniew Ziobro woli zdobyć więcej władzy, niż zrezygnować z tego, co ma. Ewentualne zastąpienie Solidarnej Polski PSL-em niesie za sobą ryzyko wynikające z obrotowego charakteru tej partii. Koalicja Zjednoczonej Prawicy będzie zatem coraz to bardziej kulała, ale będzie trwała i to prawie do końca.

Panie profesorze, czy jeśli Solidarna Polska odejdzie ze Zjednoczonej Prawicy, to czy możliwy jest taktyczny sojusz między PiS-em, a PSL-em?
Taktyczny sojusz PiS-u z PSL-em jest bardzo mało prawdopodobny, chociaż byłby dla Kaczyńskiego korzystny. Paradoksalnie byłby korzystny także dla tracącego wpływy PSL-u. Obie partie łączy bowiem charakter bazy społecznej i profil ideowy. Dzielą natomiast urazy i ideowe przesądy.

Jakby pan skomentował deklarację Jarosława Kaczyńskiego, że nie odejdzie z polityki, mimo że to zapowiadał?
Powodem takiej zmiany zdania jest sytuacja wewnątrzpartyjna, która nie sprzyja odejściu. W Prawie i Sprawiedliwości pozycja premiera Mateusza Morawickiego jest za słaba, więc nie ma gwarancji, że wybiorą go na miejsce Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nie chce oddać schedy Ziobrze. Czyli krótko mówiąc, nie ma akceptowanego przez Jarosława Kaczyńskiego kandydata, który objąłby po nim funkcje prezesa Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ nie odpowiadają mu kandydaci, którzy dzisiaj taką walkę mogliby wygrać.

Jak pan myśli, jak zakończy się walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim?
Są dwa warianty, co najmniej dwa. Pierwszy - pozytywny, jeżeli uda się wszystko, czyli pokonanie pandemii, Polska otrzyma pieniądze z Unii Europejskiej, to sytuacja PiS-u ustabilizuje się i pozostanie na takim poziomie. Tym samym, opozycja nie rozwinie się, ponieważ nie będzie miała do tego paliwa. Drugi wariant, bardziej pesymistyczny to taki, że wszystko może rozbić się o kadry, czyli o sposób realizowania, złego zarządzania na przykład szczepieniami. W Polsce zapanuje chaos i dezorganizacja. Pieniądze z Unii nie przyjdą wtedy, kiedy będą najbardziej potrzebne, czyli w pierwszej połowie 2021 roku. Bo właśnie w pierwszej połowie nadchodzącego roku trzeba się spodziewać negatywnych skutków ekonomicznych pandemii, co będzie powodem późniejszego kryzysu społecznego. Te dwa negatywne skutki mogą spowodowań na końcu poważny kryzys polityczny. I ten wariant oznaczałby, że PiS-owi nie wyszło. Zapanuje niepokój w partii, co może się skończyć przedterminowymi wyborami.

Co może wydarzyć się po stronie opozycji? Ruch Polska 2050 Szymona Hołowni w najnowszych sondażach plasuje się na trzecim miejscu, czy zyska jeszcze większe poparcie w nadchodzącym roku?
Na opozycji dominuje zjawisko kryzysu przywódczego. Nie ma z prawdziwego zdarzenia politycznego przywódcy, co dotyczy głównie Koalicji Obywatelskiej i lewicy. Nie ma przywódcy, więc nie ma wiarygodnego programu, a nie ma programu, bo nie ma jedności wewnątrzpartyjnej. Nie ma jedności partyjnej, bo nie ma powszechnie akceptowanego przywódcy. I tak koło się zamyka. Hołownię wyróżnia na tym tle tylko polityczna świeżość i brak uwikłania w dotychczasowe polityczne gry. Poza tym stanowi polityczną niewiadomą.

Czyli pana zdaniem nie ma na opozycji kogoś, kto mógłby być jej liderem?
Na tym polega szczęście rządu, że nie mają przeciwnika. Na opozycji jest kryzys przywództwa. Nie ma go w głównym ugrupowaniu - Koalicji Obywatelskiej, gdzie panuje kryzys przywódczy po Donaldzie Tusku. Nie ma lidera opozycji także na lewicy. A co gorsze, nie ma go w PSL-u, co pokazały wybory prezydenckie i sytuacja Władysława Kosiniaka-Kamysza, który na początku był na czele sondaży, a skończyło się, jak zawsze. Korzystny dla rządu jest właśnie ten brak przywództwa na opozycji oraz brak programu, bo jest on kształtowany wokół lidera, którego nie ma. Opozycja nie posiada osoby, która miałaby autorytet. Prawo i Sprawiedliwość może przegrać tylko samo ze sobą.

Czy możliwe są przedterminowe wybory?
Przedterminowe wybory są możliwe. Jednak raczej pod koniec kadencji i pod warunkiem, że będzie się to opłacało rządzącym. Opozycja nie jest dziś i w najbliższej przyszłości nie będzie w stanie doprowadzić do politycznego przełamania.

Jak się Pana zdaniem będą układały dalsze stosunki Polski z Unią Europejską?
Do końca kadencji stosunki z Unią Europejską będą pełne konfliktów. Z dwóch głównych powodów. Po pierwsze dlatego, że tak Parlament Europejski jak i Komisja Europejska zdominowane są przez przedstawicieli mainstreamu liberalno-lewicowo-chadeckiego , wspartych ostatnio przez Zielonych. Podstawowym celem tej nieformalnej koalicji jest powstrzymanie, tak na terenie ich krajów, jak i w instytucjach unijnych wzbierającej od pewnego czasu w Europie populistycznej fali skrajnie prawicowych ugrupowań. Taktyka totalnej opozycji, stosowana w Polsce przez PO i Lewicę, stanowi fragment taktyki stosowanej przez te ugrupowania w pozostałej części Europy. Rządy PiS i Fideszu zaliczane są do fragmentów tej populistycznej fali. W Unii zatem dominują akcenty nie tyle antypolskie, co antypisowskie. Dominuje pogląd o niedopuszczeniu do jakiegokolwiek sukcesu w polityce populistycznych rządów. Z drugiej zaś strony, tak Fidesz, jaki i PiS zdecydowane są na przeprowadzenie swoich „reform”, co owocowało będzie coraz to nowymi konfliktami.

Na 31 grudnia zapowiedziane są protesty między innymi pod domem Jarosława Kaczyńskiego. Myśli pan, że w 2021 roku protesty kobiet cały czas będą trwały?
W warunkach braku wiarygodnej i konstruktywnej alternatywy programowej wobec polityki PiS ze strony głównych ugrupowań opozycyjnych, co najmniej przez połowę 2021 trwały będą mniej lub bardziej „spontaniczne” protesty kobiet, młodzieży, rolników oraz przedstawicieli sektora usług. Z czasem jednak, w miarę konsolidowania się opozycji ruchy te wkomponowane zostaną w działania zorganizowanej opozycji. Bardziej jednak w działania Ruchu Hołowni, niż PO czy Lewicy.

Ogólnopolski Strajk Kobiet wraz z Martą Lempart zgromadziły wokół siebie wiele środowisk i zyskały poparcie wielu Polaków. Czy uważa pan, że inicjatywa wywodząca się ze strajku kobiet może przekształcić się w ruch polityczny?
Dlatego też ani strajk kobiet ani Marta Lempart nie mają raczej szans na stworzenie odrębnego, samodzielnego ruchu. Brak jest tam powszechnie akceptowanego przywództwa, szerszego programu i odpowiednich kadr. No i w końcu - brak jest tam pieniędzy.

Pana zdaniem więcej branż, na przykład właściciele hoteli, czy pracownicy gastronomii dołączy się do strajku?
Myślę, że dobrze przeprowadzone szczepienia przyspieszą proces wychodzenia z pandemii i okres lockdownów już na początku 2021 roku się zakończy. Pierwsze transfery z europejskiego Funduszu Odbudowy i nowych transz budżetu unijnego zażegnają największe konflikty. Świadomy swoich interesów drobny i średni biznes zdaje sobie sprawę z tego już dziś, że strajki nie stanowią najlepszej drogi do poprawienia ich sytuacji finansowej.

Jakie mogą być dla Polaków skutki kolejnego lockdownu?
Lockdowny stosowane są przez rządy niemal wszystkich państw Unii Europejskiej. Tyle tylko, że na ogół w państwach od Polski bogatszych i w efekcie w sposób mniej dla tych biznesów bolesny. Każdy lockdawn w Polsce osłabia polską gospodarkę bardziej niż lockdawny przeprowadzane na Zachodzie. Tym samym osłabia także perspektywiczne poparcie coraz to szerszych grup społecznych dla rządu PiS-u.

Wiele osób uważa, że rok 2021 będzie i politycznie i ekonomicznie ciężki. Podziela pan to zdanie?
Rok 2021 będzie rokiem kryzysu gospodarki polskiej. Od dojrzałości rządów PiS-u zależy to, czy nie przekształci się on także w kryzys społeczny, a co za tym idzie - w kryzys polityczny. I znów, jak w wielu przypadkach, wiele zależy od transferów unijnych i od optymalnego ich wykorzystania przez rządzących.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Materiał oryginalny: Jak będzie wyglądał 2021 rok? Profesor Kazimierz Kik: Prawo i Sprawiedliwość może przegrać tylko samo ze sobą - Polska Times

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
27 grudnia, 21:58, Gość:

Budka premierem to żart a innego też nie ma.

Tusk skończony , nie ma po co wracać.

Jedynie M. Morawiecki może sprostać problemom które nas czekają i to nie łatwe.

Mimo parę potyczek to jest to gość na właściwym stanowisku , nie widzę nikogo na jego miejscu.

Morawiecki jest za słaby. Nie ma poparcia, ma za to wrogów.

G
Gość
27 grudnia, 21:58, Gość:

Budka premierem to żart a innego też nie ma.

Tusk skończony , nie ma po co wracać.

Jedynie M. Morawiecki może sprostać problemom które nas czekają i to nie łatwe.

Mimo parę potyczek to jest to gość na właściwym stanowisku , nie widzę nikogo na jego miejscu.

Czy koniecznie polityk musi być premierem ???

ż
żona janusza
28 grudnia, 10:17, Gość:

Tylko M .Morawiecki premierem.

Nie widzę kogoś innego.

PO zawiodła i jest już marginesem w polityce.

Schetyna zaprosił Lewicę i PO pomału wykańcza.

Hołownia to taki ministrant

Ziobro , tylko Ziobro i wicepremier Kowalski !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

G
Gość

Tylko M .Morawiecki premierem.

Nie widzę kogoś innego.

PO zawiodła i jest już marginesem w polityce.

Schetyna zaprosił Lewicę i PO pomału wykańcza.

Hołownia to taki ministrant

G
Gość

Budka premierem to żart a innego też nie ma.

Tusk skończony , nie ma po co wracać.

Jedynie M. Morawiecki może sprostać problemom które nas czekają i to nie łatwe.

Mimo parę potyczek to jest to gość na właściwym stanowisku , nie widzę nikogo na jego miejscu.

K
Krzysztof

Polska potrzebuje stabilności a nie drugiej Czajki.

Dodaj ogłoszenie