Jak opolska policja chciała się zemścić na rodzinie

Redakcja
- Kto to widział, żeby ograniczać rodzicom prawa do dziecka, nie mając żadnych dowodów, że syn coś przeskrobał - denerwują się Dorota i Zbigniew Bogusławscy. - Na syna podobno naskarżył jakiś chłopiec, ale jak zapytaliśmy kto, to policja nie potrafiła odpowiedzieć.
- Kto to widział, żeby ograniczać rodzicom prawa do dziecka, nie mając żadnych dowodów, że syn coś przeskrobał - denerwują się Dorota i Zbigniew Bogusławscy. - Na syna podobno naskarżył jakiś chłopiec, ale jak zapytaliśmy kto, to policja nie potrafiła odpowiedzieć. Paweł Stauffer
Według sądu wniosek o ograniczenie praw rodzicom 11-letniego Dawida jest bezpodstawny. Świadczy jedynie o stronniczości i złośliwości opolskiej policji.

Sprawa trafiła do sądu, ponieważ zdaniem policji syn Doroty i Zbigniewa Bogusławskich miał... namawiać innego chłopca do spuszczenia powietrza z opon samochodu ich sąsiadki.

- Kiedy zobaczyłem pismo z sądu, w którym wzywają mnie na rozprawę o ograniczenie praw rodzicielskich, nogi się pode mną ugięły - mówi Zbigniew Bogusławski.

- Byłam przekonana, że takie rzeczy zdarzają się w rodzinach patologicznych, dlatego w pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś żart. Jesteśmy zgodną rodziną, nigdy nie było u nas awantur, syn dobrze się uczy i nie sprawia nam problemów - wtóruje mu żona Dorota.

Bogusławscy jeszcze przed wyznaczoną rozprawą poszli do sądu, żeby się zorientować, o co chodzi. Tam usłyszeli, że wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej skierowała policja.

- Wtedy zrozumiałem, że ta sprawa to nic innego jak zemsta za to, że się poskarżyłem na dzielnicową. No, bo kto inny domagałby się ograniczenia nam praw do dziecka. I to za to, że syn rzekomo namawiał kogoś do spuszczenia powietrza? - denerwuje się ojciec Dawida.

- To, co w ostatnich dniach przeżyliśmy, to koszmar. Tłumaczyłam synowi, że wszystko skończy się dobrze, że za takie błahe rzeczy nikt praw do opieki nad nim nam nie ograniczy, ale widziałam, że on bardzo to przeżywa - opowiada pani Dorota. - Dawid usłyszał na podwórku, że jego ojciec trafi do kryminału, a on do domu dziecka. Przybiegł do nas z płaczem - relacjonuje jej mąż.

Sędzia, która rozpatrywała wniosek, uznała, że jest on jedynie przejawem złośliwości policji. - Był złożony bezpodstawnie. Nie przeprowadzono nawet postępowania wyjaśniającego, w którym stwierdzono by, czy powietrze z kół faktycznie zostało spuszczone - wyjaśnia Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu. - Zdaniem pani sędzi nie był to pierwszy przypadek takiego działania policji - uzupełnia.

Zaczęło się od tego, że Zbigniew Bogusławski poprosił dzielnicową o interwencję u sąsiadki, która zabrania dzieciom gry w piłkę na podwórku.

- Chciałem, żeby policjantka porozmawiała z nią, przekonała, żeby dzieci mogły się bawić. Przecież mamy takie samo prawo do podwórka jak inni mieszkańcy - opowiada tata 11-letniego Dawida.

Policjantka poszła do sąsiadki Bogusławskich. Przez balkon zobaczyła chłopców bawiących się na podwórku piłką (przełożonym tłumaczyła później, że dzieci mimo zakazu gry w piłkę kopały ją w kierunku jednego z mieszkań). Według relacji Zbigniewa Bogusławskiego, krzyknęła do jego syna, 10-letniego wówczas Dawida, że jeśli nie przestanie grać, jego ojciec dostanie mandat. Chłopiec miał odpowiedzieć "co mnie to obchodzi".

- Ona wtedy zbiegła na dół, postawiła dzieci na baczność i zaczęła wypytywać o numery telefonów do rodziców. Widzieliśmy to z okien, więc zeszliśmy zapytać, co się dzieje. Dzielnicowa kazała powtórzyć synowi, co do niej powiedział, straszyła, że jak się nie przyzna, zabierze go na komisariat na przesłuchanie. Syn stał jak sparaliżowany! - denerwuje się ojciec.

- Policjantka potraktowała dzieci jak przestępców, musztrowała ich tak, jakby zrobili wielką rozróbę - wtóruje mu pani Karina, mama 10-letniego Przemka, która widziała całe zajście.

Po tym zdarzeniu Bogusławski napisał skargę na dzielnicową do komendanta I Komisariatu Policji w Opolu, komendanta miejskiego policji i Rzecznika Praw Obywatelskich.

- Po jakimś czasie przyszedł do nas policjant (po skardze na dzielnicową z mieszkańcami we wszystkich sprawach miał się kontaktować jej bezpośredni przełożony - przyp. red.) i oświadczył, że Dawid namawiał innego chłopca, żeby ten spuścił powietrze z opon auta tej sąsiadki, której przeszkadzają zabawy dzieci. Policjant nie wiedział, co to za chłopiec, nie rozmawiał z nim, nie znał jego nazwiska, więc nawet nie miałem pewności, czy taki ktoś istnieje. Dawid zarzekał się, że nic nie zrobił. Sprawa była błaha, ale uznałem, że jeśli ktoś ma poczucie krzywdy, to ja naprawię szkody. Nie dlatego, że czuję się winny, ale żeby nie szarpali chłopaka - relacjonuje mężczyzna.

Okazało się, że z pozoru błahe zdarzenie może mieć jednak poważne konsekwencje. W mieszkaniu Bogusławskich pojawiła się... kuratorka sądowa.

- Rozmawiała z nami, pytała o nas sąsiadów, a ja czułam się jak przestępca - mówi rozgoryczona mama chłopca. - Ostatecznie kurator napisała, że jesteśmy porządną rodziną. Dostaliśmy też opinię ze szkoły, że dziecko jest zadbane, przygotowane do lekcji, dobrze się uczy - wylicza.

Dobra opinia kuratora nie uchroniła jednak Bogusławskich przed wizytą w sądzie.
- Na szczęście pani sędzia oddaliła wniosek. Skwitowała, że to nic innego jak stronniczość i złośliwość opolskiej policji. Szkoda tylko, że ta ich zemsta kosztowała nas tyle nerwów - mówi rozgoryczony ojciec.

Czy zastosowane wobec rodziny środki były współmierne do sytuacji? Rzecznik opolskiej policji nie zgodził się na rozmowę, poprosił o przesłanie pytań mailem. W odpowiedzi czytamy, że policjanci jedynie przekazali do sądu materiały z "wnioskiem o rozpatrzenie sytuacji opiekuńczo-wychowawczej". - Na podstawie tych materiałów sędzia rodzinny podjął decyzję o wszczęciu postępowania o ograniczenie władzy rodzicielskiej - wyjaśnia podinsp. Maciej Milewski i dodaje, że o powody trzeba pytać sąd rodzinny.

- Materiał przesłany przez policję był niekompletny, więc sąd musiał zbadać sprawę - tłumaczy Ewa Kosowska-Korniak z SO w Opolu. - Gdyby policjanci przeprowadzili czynności sprawdzające, rodzice w ogóle nie byliby wzywani do sądu.

Co rzecznik na to, że policja zachowała się stronniczo i złośliwie? - Nie komentuję opinii i wyroków niezawisłych sądów - kwituje Maciej Milewski.

Sierż. Monika Janik, na którą poskarżył się jej przełożonym Zbigniew Bogusławski, dziś już nie jest dzielnicową. Czy w związku ze sprawą 11-letniego Dawida?

- Skarga była bezzasadna. Zmiana stanowiska policjantki związana jest z jej awansem - oświadcza rzecznik policji.

Wideo

Komentarze 179

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Irma
W dniu 12.12.2014 o 10:45, gosc napisał:

To jest prawda  co piszesz . Ale odzewu brak , żeby ten p Zbysiu B  panował  nad sobą i nie dokuczał i nie bił sąsiadów.Bo tak jak do tej pory  Zbysio B jest nietykalny ,pozbył się brata Tomasza ( osobę niepełnosprawną) który był właścicielem mieszkania  i w tym mieszkaniu  mieszka . Natomiast o niepełnosprawnym bracie  ( z braku danych ) nic nie możemy się dowiedzieć., gdzie przebywa , czy jest bezdomnym , czy pracuje. A ZB  został członkiem spółdzielni i za kilka miesięcy  przez grono swoich został wybrany na  vice przewodniczącego  komitetu domowego ,to jest  rola zaufania społecznego. Trzeba mieć tupet i wstydu za grosz nie mieć , żeby wytypować taką osobę która nie ma za nic prawo. Na zgłoszone każdorazowo napaści  policji , ta wszyna procedury , a prokurator sprawę  umarza , na brak zastosowania wobec sprawcy  przepisów dotycząch znamion  ściaganego z oskarżenia publicznego  i naruszającego  interesy społeczne.A więc  jak w tytule "ZEMSTA DZIELNICOWEJ"  pani Monika jako dzielnicowa tego terenu była jedną z najlepszych  . Natomiast osoby mieszkające w tej i następnych klatkach  boją się o siebie i rodziny. Bo jak w/w napisał  wszyscy wiedzą , ale nic nie robią.

haha. Ale wy się macie z tym zbyńkiem może któraś z was napisze o nim książke i dostanie Pulicera

g
gosc
W dniu 30.07.2014 o 06:36, z osiedla napisał:

Od momentu opublikowania artykułu ( historii  Bogusławskiego), na podwórku nie tylko dzieci terroryzują mieszkańców, ale przede wszystkim osoba na głównym zdjęciu Zbigniew. B,  w między czasie doszło do ośmiu  pobić sąsiadów w tym kobiety niektóre zakończone w szpitalu, normą stało się zastraszanie i grożenie śmiercią  osobom o odmiennych poglądach niż ten pan. Pomimo  zawiadomień  i zgłodzeń na Policję i do Administratora ten pan  cały czas terroryzuje a w ostatnim  czasie proceder jest nasilony. Nadmieniam, że, osoby popierające tego pana 2 lata temu a dzisiaj próbujące zwrócić mu uwagę zostały tez pobite min. samotnie wychowująca matka dwójki dzieci w dniu 26.07.2014 i ojciec dwójki dzieci dwa tygodnie wcześniej. Mieszkańcy bezskutecznie proszą o pomoc Policję i Administratora, w związku z opublikowaniem kłamliwej historii, w której uwierzytelnili parkingowego jak nienagannego obywatela.  

To jest prawda  co piszesz . Ale odzewu brak , żeby ten p Zbysiu B  panował  nad sobą i nie dokuczał i nie bił sąsiadów.

Bo tak jak do tej pory  Zbysio B jest nietykalny ,pozbył się brata Tomasza ( osobę niepełnosprawną) który był właścicielem mieszkania  i w tym mieszkaniu  mieszka . Natomiast o niepełnosprawnym bracie  ( z braku danych ) nic nie możemy się dowiedzieć., gdzie przebywa , czy jest bezdomnym , czy pracuje. A ZB  został członkiem spółdzielni i za kilka miesięcy  przez grono swoich został wybrany na  vice przewodniczącego  komitetu domowego ,to jest  rola zaufania społecznego. Trzeba mieć tupet i wstydu za grosz nie mieć , żeby wytypować taką osobę która nie ma za nic prawo. Na zgłoszone każdorazowo napaści  policji , ta wszyna procedury , a prokurator sprawę  umarza , na brak zastosowania wobec sprawcy  przepisów dotycząch znamion  ściaganego z oskarżenia publicznego  i naruszającego  interesy społeczne.

A więc  jak w tytule "ZEMSTA DZIELNICOWEJ"  pani Monika jako dzielnicowa tego terenu była jedną z najlepszych  . Natomiast osoby mieszkające w tej i następnych klatkach  boją się o siebie i rodziny. Bo jak w/w napisał  wszyscy wiedzą , ale nic nie robią.

 

 

 

G
Gość

Złośliwość czy niekompetencja dzielnicowego z policji?

g
gość
W dniu 29.07.2014 o 23:37, Gość napisał:

co ty pier***isz deb***u!! teraz wam przeszkadza ze grają w piłke? za komuny 100x wiecej dzieci po dworze biegało i było dobrze, teraz deb***nemu spoleczeństwu internetu wszystko przeszkadza a jak sam darł morde pod blokiem to oczywiscie zapomniał, ale ze dzieci siedzą przed kompem to pierwsi morde drzecie bando deb***i!

A co jeśli rodzić ma żółte papiery i prowokuje syna

z
z osiedla

Od momentu opublikowania artykułu ( historii  Bogusławskiego), na podwórku nie tylko dzieci terroryzują mieszkańców, ale przede wszystkim osoba na głównym zdjęciu Zbigniew. B,  w między czasie doszło do ośmiu  pobić sąsiadów w tym kobiety niektóre zakończone w szpitalu, normą stało się zastraszanie i grożenie śmiercią  osobom o odmiennych poglądach niż ten pan. Pomimo  zawiadomień  i zgłodzeń na Policję i do Administratora ten pan  cały czas terroryzuje a w ostatnim  czasie proceder jest nasilony. Nadmieniam, że, osoby popierające tego pana 2 lata temu a dzisiaj próbujące zwrócić mu uwagę zostały tez pobite min. samotnie wychowująca matka dwójki dzieci w dniu 26.07.2014 i ojciec dwójki dzieci dwa tygodnie wcześniej. Mieszkańcy bezskutecznie proszą o pomoc Policję i Administratora, w związku z opublikowaniem kłamliwej historii, w której uwierzytelnili parkingowego jak nienagannego obywatela.

 

p
powodzenia wycieruchu
W dniu 10.04.2013 o 18:54, inna gazeta napisał:

W tych czasach wszystko trzeba dokumentowac,Czas pomysle jak wy wychowujecie dzieci, dzieci rodza dzieci dlatego mamy patologie,skoro nie macie nic na tym podworko to co robicie z tymi malucham,co z tego wiem to sa szkolki dla maluchow,czasy sie zmienily,dziecku trzeba dac przyszlosc,a ten Pan skazal i osmieszyl swoje dziecko w gazecie.Skoro wielu innych sasiadow interwowalo to faktycznie dlaczego nie ma opini sasiada co naprawde wydazylo sie.Taki pokrzywdzony ten Pan ze do gazety musial isc.Widocznie jest sam winny i robi teraz szum kolo siebie a zwala na Policje i sasiadow.A trybuna niech w koncu rzetelnie pisze i materialy zbiera odpowiednie.Bo jak narazie z obywatewli robicie wode z mozgu.Najlepiej na policje zwalic a dziecko z tatusiem aniolkami sie stali.

trzeba dać dziecku przyszłość? znaczy jak sie bawi na podwórku to patologia, trzeba je ganiać od rana do nocy na zajecia pozalekcyjne żeby dobrze umiały jezyk jak będą za granicą podcierać tyłki?

p
pfff
W dniu 30.11.2012 o 09:53, Kiss chil napisał:

Polityka prorodzinna w specjalnej strefie demograficznej: szczeniaki za granie w piłę idą wraz z rodzicami do sądu. Mam wrażenie, że ludziom strasznie odbija ostatnio.

ludziom? stary mqrwom które swoje bękarty spokojnie na dwór całymi dniami wyganiały za komuny i innym tępym spoleczniakom, bo nie mogą w tv posłuchać prania mózgów

G
Gość
W dniu 30.11.2012 o 09:06, Morn napisał:

Jak ktoś śmiał zwrócić uwagę ich dziecku? Sąsiadka ma się zamknąć i słuchać krzyków grających. W końcu jak jej się nie podoba to wyprowadzka na wieś. Może wniosek był przesadzony, szczególnie, że tak uznał sąd, Policja też nie zawsze działa idealnie. Ale z drugiej strony powszechne "róbta co chceta" dochodzi do granic absurdu. U mnie na podwórku dzieci latem cały dzień wrzeszczą i demolują resztki drzew. Oczywiście nie można im zwrócić uwagi bo zaraz leci mamusia albo tatuś i argumentami typu "spier..., nie twoja sprawa, itp." broni pociechy niezależnie co by wyrabiała (nie twierdzę, że wszyscy ale zdarza się nieraz). I dzieci załapują szybko, że właściwie wszystko im wolno, nie mam tu bynajmniej pretensji do dzieci. Potem dzieci rosną i mamy to co mamy. Co się dzieje w szkołach ? Te wyuczone zachowania "róbta co chceta" przenoszą do zachowań w szkole i w życiu dorosłym. Np. za kierownicą samochodu nie szanując na drodze nikogo i niczego. A "opr" od dzielnicowego otrzymany za młodu może ustrzegłby niejednego od problemów w przyszłości.

co ty pier***isz deb***u!! teraz wam przeszkadza ze grają w piłke? za komuny 100x wiecej dzieci po dworze biegało i było dobrze, teraz deb***nemu spoleczeństwu internetu wszystko przeszkadza a jak sam darł morde pod blokiem to oczywiscie zapomniał, ale ze dzieci siedzą przed kompem to pierwsi morde drzecie bando deb***i!

z
z osiedla

Od momentu opublikowania artykułu ( historii  Bogusławskiego), na podwórku nie tylko dzieci terroryzują mieszkańców, ale przede wszystkim osoba na głównym zdjęciu Zbigniew. B,  w między czasie doszło do ośmiu  pobić sąsiadów w tym kobiety niektóre zakończone w szpitalu, normą stało się zastraszanie i grożenie śmiercią  osobom o odmiennych poglądach niż ten pan. Pomimo  zawiadomień  i zgłodzeń na Policję i do Administratora ten pan  cały czas terroryzuje a w ostatnim  czasie proceder jest nasilony. Nadmieniam, że, osoby popierające tego pana 2 lata temu a dzisiaj próbujące zwrócić mu uwagę zostały tez pobite min. samotnie wychowująca matka dwójki dzieci w dniu 26.07.2014 i ojciec dwójki dzieci dwa tygodnie wcześniej. Mieszkańcy bezskutecznie proszą o pomoc Policję i Administratora, w związku z opublikowaniem kłamliwej historii, w której uwierzytelnili parkingowego jak nienagannego obywatela.

 

 

i
inna gazeta
to o tym kamerowaniu to już trochę cuchnie pomówieniem. Jakbym miał takiego sąsiada jak B co na innych sąsiadów nasyła policję, też bym się zabezpieczał zbierając dowody.

W tych czasach wszystko trzeba dokumentowac,

Czy jest to normalne , aby 30-sto paro letni mężczyzna , nie mający dzieci ani żony, kamerował i robił zdjęcia dziesięcio i jedenastoletnim dzieciom , nie wiadomo w jakim celu ??? Czas o tym pomyśleć ... dziwne to wszystko!

Czas pomysle jak wy wychowujecie dzieci, dzieci rodza dzieci dlatego mamy patologie,skoro nie macie nic na tym podworko to co robicie z tymi malucham,co z tego wiem to sa szkolki dla maluchow,czasy sie zmienily,dziecku trzeba dac przyszlosc,a ten Pan skazal i osmieszyl swoje dziecko w gazecie.Skoro wielu innych sasiadow interwowalo to faktycznie dlaczego nie ma opini sasiada co naprawde wydazylo sie.Taki pokrzywdzony ten Pan ze do gazety musial isc.Widocznie jest sam winny i robi teraz szum kolo siebie a zwala na Policje i sasiadow.A trybuna niech w koncu rzetelnie pisze i materialy zbiera odpowiednie.Bo jak narazie z obywatewli robicie wode z mozgu.Najlepiej na policje zwalic a dziecko z tatusiem aniolkami sie stali.
G
Gość
My też byliśmy młodzi i też graliśmy w piłkę gdzie się dało , a teraz jak jesteśmy starymi dziadami to zazdrościmy młodym tej energii i stwarzamy im problemy . Ja osobiście lubię młodzież bawiącą się obojętnie jak byle grzecznie bez burd . A tak na marginesie dziecko w pobliżu domu to bezpieczne dziecko ,a babcia dla zdrowia niech przejdzie się na spacer ,lub troszkę z młodzieżą nawiąże kontakt a nie tylko psioczyć bo na pewno w tych ich latach jeszcze gorsza była. Lepiej jak grają w piłkę niż byliby narkomanami BABCIU OPANUJ SIĘ I CIESZ SIĘ ŻE MASZ TAK ZWINNYCH SĄSIADÓW ZAMIAST DONOSIĆ GŁUPOTY NA POLICJĘ TO LEPIEJ POMÓDL SIĘ O DALSZE ZDROWIE BO CZASAMI TO ONI MOGĄ CI PODAĆ TĄ PRZYSŁOWIOWĄ SZKLANKĘ WODY BO RODZINKA MORZE SIĘ WYPIĄĆ NA CIEBIE ZA TĄ PRZEZORNOŚĆ.

Jak Pan taki optymista i dobry duch,to niech Pan zaprosi te dzieci na swoje podworko i niech Panu troche pograja pod oknem,zobaczymy co Pan napisze jutro.
Podworka sa dla malych dzieci a nie na pilke nozna.
n
nita
Na nieruchomości przy ul. 1 maja 10-12 jest 150 mieszkań 8 osób wnioskowało do spółdzielni o postawienie znak zakazu gry w piłkę i spółdzielnia dla ,, świętego spokoju,, postawiła znak , a interweniująca policja powołuje się do znaku

Najpierw trzeba znac regulamin spodzielni,regulamin jest taki ze nie wolno grac w pilke.
W pilke gra sie na boisku gdzie boisko jest pare kroku od tego miejsca,tylko temu Panu ciezko isc na to boisko,on woli wziasc swoje cudowne dziecko i wyciagac raczke od ludzi za parking.Robic szum kolo siebie to potrafi,Policja to powinna za Pan wziasc sie.
s
super
Drodzy internauci jestem sąsiadką rodziny Bogusławskich mam równierz syna który ma 10 lat. Przez okres wakacyjny razem korzystają z podwórka. Od dwóch lat jedna z sąsiadek krzyczała przez balkon na nasze dzieci: wynocha stąd! bo zaraz wezwę policje!! syn tej pani dorosły mężczyzna często robił dzieciom zdjęcia przechodząc obok dzieci mówiąć : zaraz tu będzie policja!! . Sąsiadce przeszkadzało nawet to że siedze za długo na ławce. Gdy zakończył się rok szkolny postanowiliśmy zrobić dla dzieci grila wspaniała sąsaiadka poskarzyła prezesowi spółdzielni że możemy spowodować pożar aut które jeżdzą na gaz na to prezes odpowiedział to co ci ludzie mają robic. Gdy zachowanie tej pani stało sie uczązliwe my rodzice postanowiliśmy wezwac dzielnicową aby porozmawiała z tą pania aby nie krzyczala na nasze dzieci.Ale interwencja pani dzielnicowej okazała się porażką. Z balkonu sąsiadki która mieszka na parterze wyłoniła się pani dzielnicowa i zawołala do syna słuchaj jak tu będziesz graj w piłke to twój ojciec dostanie mandat. Był to początek września 2011 roku. A syn Bogusławskich odpowiedział a co mne to obchodzi.Chciałabym tu nadmienić ze na naszej nieruchomości mieszka 150 rodzin a spółdzielnia na wniosek 8 osób postawiła znak zakazu gry w piłkę na który powołała się pani dzielnicowa. Natomiast my rodzice zebraliśmy ponad 40 podpisów mieszkańców z prośbą o zdjęcie zakazu gry w pilke i o stworzenie dzieciom normalnych warunków zabawy. A na koniec mała ciekawostka. Naszej wspaniałej sąsiadki synowie bębnili w piłke kilkanaście lat temu i nikt ich nie dyskryminował. I chcialabym to podkreślic z pełną konsekwencją że naszych dzieci można policzyc na palcach jednej ręki i przebywają na podwórku przez okres wakacyjny. Z poszanowaniem

Nastepna nadmuchan Paniusia z synkiem ktory moze robic co chce,Prosze Pani prawo jest takie a nie inne,w pilke strzela sie do bramki a nie do okien,moze ja przyjde pod Pani okno i bede strzelac kilka razy dziennie,a grila dla pociech to robi sie w dozwolonych miejscach.
d
detektyw
jak to się stało że jest nie lubiany przez cały blok a mieszkańcy wybrali go we wrześniu na zastępce przewodniczącego komitetu blokowego. Mają jednak do niego zaufanie

A Wiesz kto jest w tym komitecie blokowym,sprzataczki .Czyli ludzie ktorzy mysla w tej samej kategori co Pan Zbyszek.
Po drogie wyrzucil wlasnego brata z mieszkania tylko dlatego zeby zostac czlonkiem.
Dobry z niego cwaniak,moze chetnie by zalozyl nastepny parking i wyciagal raczke od ludzi.
j
jola

Ajak ja bym miała takich sąsiadów jak ten pan to chyba dłużej niż tydzień bym tam niewytrzymała same mocherowe berety wiem która to klatka jak kiedyś roznosiłam ulotki to po wejściu do klatki napadło mnie paru sąsiadów i z krzykiem zaczeło wyzywać do kogo kto wpuścił i wyzywać współczuję takich sąsiadów

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3