Kamil Stoch - Do zobaczenia na dekoracji we wtorek

Przemysław Franczak, Soczi
Kamil Stoch
Kamil Stoch
Rozmowa z Kamilem Stochem, podwójnym mistrzem olimpijskim

- Za drugim razem na podium było inaczej, lepiej?
- Za każdym razem jest wyjątkowo. Każdy medal ma swoją cenę, ma swoją wartość i każdy jest okupiony bardzo ciężką pracą.

- Ale stał Pan tam w takim refleksyjnym nastroju.
- Rzeczywiście, dopadł mnie taki moment przemyśleń, refleksji. Może dlatego, że byłem tu drugi raz i wiedziałem, czego się spodziewać.

- Przyzwyczaja się Pan powoli.
- Mam nadzieję, że do tego nigdy się nie przyzwyczaję.

- Szalona noc była po konkursie?
- Skąd. Koledzy i koleżanki alpejki zrobili mi w wiosce fajną niespodziankę, rozwiesili plakat z podziękowaniem. Poza tym nie działo się nic megawyjątkowego. Zjadłem coś, porozmawiałem z trenerami, wykąpałem się i poszedłem spać.

- Człowiek myśli, że dokonał czegoś wyjątkowego mając na to dwa dowody w rękach?
- Nie. Wiem, że przede mną i moimi kolegami kolejne wyzwanie w konkursie drużynowym. Uważam, że jesteśmy bardzo dobrą ekipą, już doświadczoną. Mamy jeszcze coś do zrobienie i jest o co walczyć.

- Taki sukces dodaje pewności siebie?
- Jasne, tak jak każda wygrana w niezależnie jakich zawodach. Sukces utwierdza w przekonaniu, że to co robisz ma sens i że robisz to dobrze. Trzeba jednak zachować pewien dystans, trzeźwą głowę. Nie można usiąść i powiedzieć sobie: jestem najlepszy i nie muszę nic robić, bo tak już zostanie.

- Nie przyjdzie nigdy taki moment, że usiądzie Pan i powie sobie: jestem gość?
- Pewnie przyjdzie, ale to że dziś jestem najlepszy w danej chwili nie oznacza, że jutro też będę.
- Simon Ammann, Matti Nykaenen, Kamil Stoch. Jak Pan się czuje w tym towarzystwie?
- Super. Ale ciągle to do mnie nie dociera. Czuję się tak, jakbym wygrał zwykłe zawody. Konkurs Pucharu Świata.

- Co było po drugim skoku? Niepewność?
- Co tu kryć, zepsułem ten drugi skok. Odbicie było skierowane za mocno do przodu. Potem walczyłem w powietrzu i robiłem wszystko, żeby wyciągnąć z niego ja najwięcej i udało się. I nawet dobrze, że coś takiego mi się przytrafiło. To pokazało mi, że nadal muszę nad sobą pracować, rozwijać się.

- Pierwsza myśl po lądowaniu?
- Będzie ciężko.

- Byłby Pan rozczarowany gdyby nie było tego złotego medalu?
- Byłbym, jeśli znalazłbym się poza podium. Bo przecież było blisko. Zrobiłem dużo, żeby wszystko się udało. Ale gdybym był drugi albo trzeci, to bym się cieszył. Mieć dwa medale olimpijskie to nie w kij dmuchał.

- Srebrny medal zdobył Noriaki Kasai. 41 lat, 15 lat starszy od Pana.
- Niesamowity zawodnik. Pokazuje, że wiek nie ma znaczenia i liczy się tylko to, jak bardzo pragnie się coś osiągnąć. On pokazuje, że sport jest dla każdego.

- A Pan jak siebie wyobraża za 15 lat? Na skoczni?
- Jak będę miał czterdziestkę na karku to chciałbym sobie leżeć na plaży i delektować się życiem. Żartuję, nie wiem, co będę robił za kilkanaście lat. Mam jednak nadzieję, że będzie mnie to cieszyło.
- Apetyt rośnie w miarę jedzenia? A może czuje się Pan już nasycony?
- Na tę chwilę czuję się fantastycznie, ale nie mam czegoś takiego, że jestem napełniony czy przepełniony. Jeszcze są jedne zawody przed nami.

- Konkurs drużynowy to większa presja, związana z poczuciem, że walczy się nie tylko dla siebie, ale też dla innych?
- Nie, do konkursów drużynowych trzeba podejść normalnie. Każdy ma swoje zadanie do wykonania, nikt za nikogo odpowiedzialności nie bierze. Nie mogę iść i skoczyć za kolegę. Ale jeżeli każdy skoczy jak najlepiej potrafi, a chłopaków stać na dalekie skoki, to będzie naprawdę elegancko.

- Powtarzacie często, że każde zawody są tak samo ważne. Na mecie jednak nie są.
- Pewnie nie. Mam świadomość, że gdybym wygrał Puchar Świata, a nie zdobył tutaj medalu, to i tak byłbym rozliczany z igrzysk olimpijskich.

- Teraz może Pan wygrać i to, i to.
- Ale nawet jak nie wygram Pucharu Świata, to mam te dwa medale i nic mi nie zrobicie [śmiech].

- Ten drugi medal z dedykacją dla żony?
- Tak, za te wszystkie wyrzeczenia, które musimy oboje ponosić.

- Mówiła, że chciała właśnie ten, bo podobno zawiera fragment metorytu.
- Takie są kobiety [śmiech].

- Dekoracja po konkursie drużynowym odbędzie się we wtorek.
- W takim razie do zobaczenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie